To było przedwczoraj. Wstałam zaraz po szóstej. Ubrałam wysłużony szlafrok mamy, otuliłam się kocem i usiadłam z kawą na ganku. A musicie wiedzieć, że szlafrok mamy ubieram rzadko, tylko wtedy kiedy potrzebuję jej pomocy. Tylko wtedy kiedy muszę pomyśleć.
Przesiedziałam na ganku godzinę, wsłuchując się w ciszę wsi, która wcale nie jest ciszą. Gdzieś u sąsiada zapieje kogut, przeleci rozgadany ptak.
Tak Aniu, miałaś rację. Nie musiałam czekać do lata, żeby posiedzieć na schodach ganku.
Lubie swoje poranki. Rozkoszuję się nieśpiesznym rozpoczęciem dnia.
Dzisiejszy.
Lubię patrzeć na drzewa za oknem, na lipę która zmienia swoje zielone liście na złotożółte.
W taką pogodę, koty wolą posiedzieć w domu.
Jeszcze tylko trochę fizycznej pracy, trochę wysiłku i nastanie czas odpoczynku. Będzie wtedy więcej warsztaciku, więcej przyjemności.
Mimo, że w mieście żyje się wygodniej, nie zamieniłabym swoich poranków :-) Takie wybory.
Zaskoczenie mojego gościa, kiedy powiedziałam, że nie wiem jaki jest dzisiaj dzień- bezcenne.
Tak żyję, bez terminów, kalendarza, zegarka i prawie telefonu.
Lubicie swoje poranki?
Przesiedziałam na ganku godzinę, wsłuchując się w ciszę wsi, która wcale nie jest ciszą. Gdzieś u sąsiada zapieje kogut, przeleci rozgadany ptak.
Tak Aniu, miałaś rację. Nie musiałam czekać do lata, żeby posiedzieć na schodach ganku.
Lubie swoje poranki. Rozkoszuję się nieśpiesznym rozpoczęciem dnia.
Dzisiejszy.
Lubię patrzeć na drzewa za oknem, na lipę która zmienia swoje zielone liście na złotożółte.
W taką pogodę, koty wolą posiedzieć w domu.
Jeszcze tylko trochę fizycznej pracy, trochę wysiłku i nastanie czas odpoczynku. Będzie wtedy więcej warsztaciku, więcej przyjemności.
Mimo, że w mieście żyje się wygodniej, nie zamieniłabym swoich poranków :-) Takie wybory.
Zaskoczenie mojego gościa, kiedy powiedziałam, że nie wiem jaki jest dzisiaj dzień- bezcenne.
Tak żyję, bez terminów, kalendarza, zegarka i prawie telefonu.
Lubicie swoje poranki?

Ja też uwielbiam tę ciszę wsi, która ciszą nie jest. Chociaż nie mieszkam na typowej wsi, ale w jego wiejskich przedmieściach, na końcu "wsi" blisko rzeki, łąk. Czasami zdarza się, że ze schadków tarasowych widzę śmiegające w dali sarny, wieczorami słyszę chrmumkanie dzików, a teraz jesienią wrzeszczą bażanty.
OdpowiedzUsuńTo idealny klimat, aby pomyśleć, aby w ciszy wyciszyć samego siebie.
Serdeczności Grażko :)
tylko w weekendy :)
OdpowiedzUsuńBardzo ostatnio lubię. Tyle, że moje zaczynam gdzieś około dziesiątej. Dobrze jest, chociaż powinno być lepiej.
OdpowiedzUsuńO tak, ale tylko wtedy kiedy nie goni mnie jakiś termin. A ostatnio przez dwa tygodnie musiałam wstawać na budzi bo o 7 dojeżdżałam do sanatorium na zabiegi. A tak czasami wstaję wcześniej biorę aparat i wychodzę łapać chwile w obiektyw aparatu. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMile wspominam mieszkanie na wsi cisza otaczająca przyroda lasy.
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia
Uwielbiam leniwe poranki:) Celebrowane śniadanka...dziś kończyliśmy drugą kawa po dziesiątej...ale lubię je wszędzie, nie tylko u mnie na wsi...lubię sobie patrzeć z okien hotelowej restauracji na spieszących gdzieś ludzi, na ruch za oknem....lubię sobie wyjść z wnuczką we wózku i wypić poranną kawę w kawiarni...ważne, ze bez pospiechu...ranek niesie przecież tyle dobrych obietnic:)
OdpowiedzUsuńJa lubię tylko w weekendy :)
OdpowiedzUsuńLadna masz jesien, ale przylaczylabym sie do kotow w taki poranek:)
OdpowiedzUsuńLubie, gdy nie spiesze sie do pracy, usiasc z kubkiem kawy na sofie i ogladac poranne kolory jeziora; choc teraz jest mniej ciekawie, bo wiecej samochodow okolica sie przemieszcza.
Dobrego!
Lubię,ale tylko wtedy kiedy nie muszę wcześnie wstawać i się spieszyć.
OdpowiedzUsuńWróciłam z warsztatów. Byłam dwa dni poza przestrzenią, w cudnym domku nad stawem. Tylko my i las wokół. Wiem co czujesz :)
OdpowiedzUsuńCzasu nie było.
Fajny ten ganek, w sam raz do siadywania i smakowania życia. I masz nasturcje. Jadłam na warsztatach wyobraź sobie. Są smaczne, lekko słodkie. Aż się zdziwiłam :)