Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą prace

To nie moja ręka

Przeglądając internet podczas picia porannej kawy  trafiłam na rozmowę z Michałem Chorosińskim.  Zatrzymałam się przy jego wypowiedzi, bo po całym zamieszaniu wokół zachowania Dominiki Chorosińskiej w Sejmie jej mąż postanowił bardzo zdecydowanie stanąć w jej obronie. Mówił o fali hejtu, który spadł na żonę i całą rodzinę. „Przede wszystkim przeraża mnie fala hejtu, jaka spadła na żonę i na naszą rodzinę” – powiedział. Nazwał to „niewiarygodnym linczem na kobiecie” i przekonywał, że próbuje się z Dominiki zrobić potwora za jeden gest. Dodał, że bardziej niż sam gest żony przeraża go „obłuda i zakłamanie niektórych polityków”. Jego zdaniem to nie była debata, lecz „polowanie i dwulicowość”.

Gorący kamień. Czyli „a u was?”

  Od kilku dni chodzi za mną pewne porównanie. Mam wrażenie, że polska polityka wygląda dziś trochę jak przerzucanie gorącego kamienia. Kiedy coś zaczyna parzyć jedną stronę, ta bardzo szybko podaje kamień drugiej. I zanim ktokolwiek zdąży odpowiedzieć na pytanie, co właściwie się wydarzyło, słyszymy: „A u was?”. Najgorsze jest chyba to, że my, wyborcy, robimy dokładnie to samo. Wystarczy wejść w komentarze pod jakąś aferą. Zamiast rozmawiać o tym, co zrobił polityk, którego właśnie dotyczy sprawa, natychmiast pojawia się lista tego, co zrobił ktoś z przeciwnego obozu. Jakby jedno miało unieważniać drugie. A przecież to my tych ludzi wybieramy.

Nowe anioły

 Witajcie kochani. Troszkę mnie tu i tam nie było. 

Była sobie wycieczka

 - Nie pisz o swoich refleksjach na temat  Piast - powiedział Wojtek, kiedy wróciliśmy wczoraj z wycieczki po okolicy. Milczenie przychodzi mi  z ogromną trudnością, bo umysł jak film podsyła te same kadry. No to może jedno zdjęcie

Skrzaty na starych deskach

Zanim Wojtek znajdzie czas umieścić je w  sklepie ( kliknij TUTAJ ), premiera   na blogu. Powiem wam szczerze, że jak się ma koty wcale nie jest łatwo zrobić zdjęcie :-)

Skrzaty szukają domów :-)

Wrzucam zdjęcia na FB, zapominając, że nie wszyscy mają tam konto. Skrzaty szukają domów :-)

Odpoczywając od ogrodu

Zmalowałam sobie skrzata :-) Tak, wczoraj przesadziłam z pracami w ogrodzie. Dzisiaj ledwo zipie

Cuda wianki

Takie rzeczy będą w sklepiku Dom pod Bocianem, tylko to jeszcze troszkę potrwa 

A życie toczy się dalej

Robiłam ją dwa lata temu, robiłam  w zeszłym roku, myślę, że i w tym, jeśli tylko obrodzą gruszki. Gruszka w syropie waniliowym smakuje wybornie w szczególności w zimowe wieczory. Tak po prostu ze słoika :-).

Św Rita dla Owsiaka

Właściwie to zrobiłam Św Ritę  z myślą o   sklepiku "Dom pod Bocianem, który się tworzy w wolnych chwilach Wojtka. Dzisiaj rano mnie oświeciło. Jeszcze w zeszłym roku   obiecałam sobie, że jedną Ritę- patronkę spraw beznadziejnych  przekażę na licytację WOŚP, która odbywa się w Miejskim Ośrodku Kultury.  Wojtek rano jechał do miasta. W pośpiechu zrobiłam zdjęcie. Niech jedzie, może komuś pomoże.  

Krzyż Franciszkański

Wiem, że jestem monotematyczna, ale właśnie teraz żyję swoimi pracami. Jeszcze trochę wytrzymajcie, to się zmieni. Ten tydzień jestem w warsztaciku, w przyszłym będę w łazience :-) Tak postanowiłam, w poniedziałek zaczynam  malować  łazienkę. Kolejny beton zamienię na kolor- to powód do ogromnej radości. 

Jedziemy na galę

Cztery dni nas dzielą od IX Gali Marki Lokalnej, która odbędzie  się  w Gadach.  Gdyby nie fakt, że pani prezes przyjechała do nas, nigdy bym  się nie zdecydowała. Stało się. Powiedziałam tak, trzeba będzie powiedzieć "b" Jeszcze nie zdecydowałam które prace zabieram. Na pewno będą to anioły. Wybaczcie jakość zdjęć, ale szkoda mi było czasu na aranżacje. Dwie prace wykonane są na elemencie ze starych drzwi, jedna na starej desce.     Ponieważ na gali nie ma sprzedaży,po powrocie,deseczki zawędrują do Galerii pod Ratuszem. Później zrobię zdjęcia z cenami :-), tak jak poradziła mi jedna z czytelniczek  .  A potem? A potem, będę się martwić co dalej :-) Zabieram  jeszcze ikony, ale nie zdążyłam im zrobić  zdjęć.  Zastanawiałam się też, co w tym roku przekazać  na licytację na rzecz Świątecznej Orkiestry, która corocznie odbywa się w Miejskim Ośrodku Kultury. Padło na Św Ritę- patron...

W pracowni

Dzisiaj będzie na szybko, bo narzuciłam sobie dość spory plan do wykonania.  Pamiętacie licytację na rzecz Mirona? Wiem, że pamiętacie. Napisałam wtedy, że zrobię w prezencie krzyż Franciszkański dla pani z Krakowa, która codziennie opiekuje się zwierzętami i znajduje jeszcze czas na pomoc charytatywną. Troszkę to trwało, ale to nie moja opieszałość, po prostu nie mogłam znaleźć odpowiedniej deski. 

Co po nas pozostanie ?

W białym budynku gospodarczym znalazłam deskę, która mocno mnie zaintrygowała. Jej kształt, sfrezowane brzegi, zasugerowały mi, że mogła być jednym z elementów starych drzwi. Najpierw ją wysuszyłam, potem wyszlifowałam. Odłożyłam. Długo czekała na swoją kolej.

W poniedziałek w pracowni

Jeszcze nie są dokończone, jeszcze wymagają lakierowania, jeszcze muszę je dopieścić. Lubię to robić, bo jest w nich coś wyjątkowego,  każda deska jest inna. Ma inną strukturę inaczej czuje się ją pod palcami.

Dzień i noc

W nocy Wstałam o 1.30 i zaczęłam pracę nad Ikonami. Jeszcze nie są skończone, jeszcze wymagają lakierowania. Jedna z prac jest dla Marcela, ta po prawej.  Proszę się nie martwić, czasami tak mam, że nie mogę spać w nocy. Pan Lewandowski miał rację, w nocy można się skupić, nikt nie przeszkadza. Te dwie szukają nowych domów W dzień Posadziłam 9 dorodnych brzóz, za które Patrykom bardzo dziękuję

Warmińskie deseczki

Moje prace szukają nowych domów, czytaj zbieram na drzewa :-)  Praca pierwsza - wymiary 25/20- znalazła nowy dom. Jest możliwość wykonania podobnej deseczki

Post kombinowany :-)

Wczoraj przez krótki moment pomyślałam, że pęknę, że nie dam rady przygotować jakiegokolwiek posta na dzisiejszy poranek. Po całodniowej wycieczce, najzwyklej na świecie mi się nie chciało. Grażyna obiecywałaś sobie przez miesiąc  codziennie publikować posta, czym samym ucząc się systematyczności- karciłam siebie w duchu. Kombinuj dziewczyno, bo przegrasz z sama z sobą.

Anioł Gabriel

Miałam dzisiaj napisać o wizycie w przedszkolu, o uprzejmości pana Szymona ze składu budowlanego i pani Justynie ze sklepu spożywczego, ale to będzie innym razem.

O książce słów kilka

Nie miało być dzisiaj wpisu, bo... no właśnie, bo co? Bo jestem zmęczona sadzeniem drzew, bo bolą mnie wszystkie mięśnie jakby ktoś obił mnie kijem bejsbolowym. Dołożyłam sobie też nieprzespaną nocą, bo tak bardzo żyje moim ogrodem, że w nocy rozmyślam gdzie co posadzić, jak zarobić pieniądze na zakup drzew.