Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2017

Górowo Iławeckie i jego perełki

Mieszkamy tu od roku i prześladuje mnie myśl, że nasze miasteczko jest jakby omijane przez turystów. Nie wiem skąd taka myśl, może podyktowana jest własnymi doświadczeniami.  Kiedy jeździłam z aparatem po Polsce odwiedziłam Lidzbark Warmiński, Ornetę, Bisztynek, Świętą Lipkę, a ominęłam Górowo Iławeckie, a przecież Górowo od Lidzbarka jest rzut beretem.

Natangia

Pomysł od początku do końca był Wojtka. Tak, jestem z niego dumna, bo robi piękne rzeczy, a do tego nie jest malkontentem, któremu w dalszym ciągu chce się coś zrobić. Tą niespotykaną cechę charakteru cenię sobie bardzo u wszystkich ludzi, nie tylko u niego. Przecież najprościej usiąść w fotelu i wytykać, że nic się nie dzieje, że nic się nie robi. Przypiąć komuś łatkę, skrytykować.

Historia pewnego obrazka

Właśnie zasiadaliśmy do niedzielnego obiadu z Dorotką i Przemkiem oraz moim synem, kiedy wrócił mój brat z kościoła. - To dla ciebie - powiedział kładąc na blacie mojego warsztaciku obrazek Matki Boskiej Gierzwałdzkiej.

Idzie jesień

Mieszkam na końcu świata już ponad rok. Nie żałuję mojej decyzji, za żadne skarby nie wróciłbym do wielkiego miasta nad brzegiem zimnego morza. Jeśli muszę tam być, na szczęście rzadko, to gdy załatwię swoje sprawy zmykam przytłoczony wszechobecnym betonem, naporem ciżby, decybelowym smogiem.

Czas na gości

Ostatnio w domu pod bocianem  zrobiło się  gwarno. Uwielbiam te soboty pełne ludzi.  Siedzenie gości w kuchni kiedy przygotowuję posiłek. Lubię też tą niesamowitą niedzielną ciszę, przerywaną cichym tykaniem starego zegara. Bo wszystko ma swój czas, jest czas na łowienie ryb, jest czas na suszenie sieci.

Magnolia Anna

Zabrakło mi polotu w przygotowywaniu serów na sobotnie spotkanie. Zrobiłam z suszonymi pomidorami i czosnkiem, z mieszanką ziół, wędzoną papryka, żurawiną, słonecznikiem i koprem. Na słodko będzie z konfiturą, o smaku chałwy i kuleczki z niespodzianką. Jeden  jest  już w solance inne czekają na kąpiel w solance.

Poszła baba do lekarza

Ostatnią moją pracą przed porzuceniem miasta była praca w prywatnej przychodni. Starzy czytelnicy wiedzą, że wprost ją uwielbiałam, a ponieważ uwielbiałam to spędzałam w niej całe dnie. No, będę uczciwa, nie tylko, że ją tak bardzo lubiłam, robiłam to też dla pieniędzy :-)

Czy byłabym szczęśliwsza?

Przedwczoraj, kiedy jeździliśmy ze Sławkami po okolicy w poszukiwaniu domu, zadzwoniła Agnieszka z propozycją pracy. Agnieszkę poznałam całkiem niedawno. Podczas pierwszego naszego spotkania opowiadała jak zarabia pieniądze. Rzuciłam wtedy mimochodem, że chętnie pojechałabym z nią. A więc Agnieszka zadzwoniła w poniedziałek i zaproponowała wyjazd do Francji na dwa tygodnie na zbiór winogron.

Wszystko jest dziełem przypadku i przeznaczenia

Macie tak czasami, że przytrafiają  się wam jakieś  rzeczy, a potem jest jak z kostkami domina? Sytuacja tworzy kolejną, taki splot różnych zdarzeń. Tamta sobota 15 lipca właśnie taka była.

Podziękowania

Zanim wrócę do serów i zacznę wspominać jeden z piękniejszy weekendów,  napiszę o swoim postanowieniu. Będąc w pewnym, powiedzmy dojrzałym wieku, można machnąć na swoje życie   ręką. Nic mnie już nie czeka więc po co się starać. Płynąć z prądem, żyć w stagnacji i niczego się nie uczyć, a najlepiej kupić sobie trumnę i czekać na ostateczność. Można też stale narzekać i zwalać całą winę na wszystkich dookoła a w samym sobie widzieć bohatera.

14 smaków sera

Od poniedziałku do piątku  przerobiłam 70 litrów mleka. Stworzyłam 14 smaków sera. Zdjęcia nie porywają, ale zostały zrobione tuż po ich pokrojeniu, a przed wyniesieniem do ogrodu. O tym które były najlepsze i  "serowej sobocie" następnym razem jak rozjadą się goście do domu

Żywkowo

Nie znalazłam czasu żeby zrobić zdjęcia serom, ale proszę mi wierzyć, zrobiłam ich tyle, że wypełniają prawie całą lodówkę. Są różne: z suszonymi pomidorami, czosnkiem, miętą, oregano, bazylią, tymiankiem, słonecznikiem, papryką, czarnuszką, goją i orzechami. Nie wiem które będą smakowały najbardziej, dowiem się jutro. Sama jestem ciekawa smaku tych serów. Część pływa jeszcze w solance.

Smaki

Czy dzisiaj będzie o zupie?                                 o takiej zwykłej botwince zerwanej o poranku w warzywniaku?

Dzień jak co dzień

Na wsi zawsze się coś dzieje, tak jak filmie Jakimowskiego "Sztuczki". Wieczorem wracamy  z Wojtkiem od Janusza i Hedi, a tu na drodze taka sytuacja.

Skąd ta cała nienawiść?

Dzisiejsza notka  nie będzie wakacyjnym wpisem. Nie, nie, nic złego się nie wydarzyło, ot takie szukanie odpowiedzi na pytania, które od czasu do czasu do mnie wracają. A wracają wtedy, kiedy przeczytam coś w internecie, a dokładniej komentarze umieszczane pod artykułami  czy zdjęciami  kogoś znanego.

Poniedziałkowy poranek

Weekendy w domu pod bocianem przeznaczone są dla gości, tak też było  wczoraj. Tak też będzie w nadchodzący weekend. I tu są w nas takie dwie sprzeczności, bo  wyprowadziliśmy się na Warmię na koniec świata z dala od ludzi i zgiełku miasta, a z drugiej strony lubimy ludzi, lubimy z nimi rozmawiać i lubimy kiedy nas odwiedzają.

Moje pierwsze sery domowe

Zacznę od tego, że uwielbiam  sery. Już samo kosztowanie, odkrywanie nowych smaków daje mi ogromną przyjemność. Tego rozkoszowania się smakiem serów  nauczył mnie  Jacek Walkiewicz, człowiek którego nie znam osobiście.

Dzień niespodzianek

Dzisiaj same dobre nowiny, i ani jednej złej :-) Pierwsza niespodzianka. O poranku, o bardzo nieprzyzwoitej godzinie, o takiej kiedy to ja jeszcze smacznie śpię , zaś Wojtek jest już po kawie, Kot Bob  przyszedł pod sam dom.

Bobrownia i jej mieszkańcy

Praca skończona, ale nie jestem z niej zadowolona. Niby robiłam tymi samymi preparatami co Maryjki i Ikony, starałam się bardzo. Nie wyszło, nie udało się. Plastry drewna puszczały soki, zabarwiały białą kartkę. Te na zdjęciu, to dwie najlepsze prace, tym złych nie sfotografowałam, żeby się nie wpaść w jeszcze większą depresję.

Zupa z cieciorką

Teoretycznie nie pracuję zawodowo, więc powinnam mieć  więcej wolnego czasu, lecz bywa z tym różnie. Czasami jest taki natłok rzeczy do wykonania i co wtedy? I wtedy brakuje mi go na gotowanie.

Wina i nalewki

Proszę wycieczki

Proszę wycieczki, proszę  teraz o chwilkę uwagi. Proszę schować do torebek cukierki, paluszki i batoniki, nie wyrzucać papierków gdzie popadnie. Jeśli ktoś potrzebuje do toalety, proszę teraz, bo później nie będzie gdzie :-)

Post kombinowany :-)

Wczoraj przez krótki moment pomyślałam, że pęknę, że nie dam rady przygotować jakiegokolwiek posta na dzisiejszy poranek. Po całodniowej wycieczce, najzwyklej na świecie mi się nie chciało. Grażyna obiecywałaś sobie przez miesiąc  codziennie publikować posta, czym samym ucząc się systematyczności- karciłam siebie w duchu. Kombinuj dziewczyno, bo przegrasz z sama z sobą.

Syrop z kwiatów czarnego bzu i czerwonej koniczyny

Przepisów na syrop z kwiatów czarnego bzu i czerwonej koniczyny jest bardzo dużo. Każda osoba umieszczająca przepis  uważa, że jego jest najlepszy :-). Syropy robiłam pierwszy raz i dlatego wypośrodkowałam przepisy innych.  Nie twierdzę, że zrobiłam najlepiej :-)

A deszcz i wiatr nie ustępował

Końcówka czerwca nie jest dla nas łaskawa. Pada deszcz i wieje dość silny wiatr. Wczorajsza pogoda wprowadziła mnie w nostalgiczny nastrój. Dnia 23 czerwca  zeszłego roku ruszył remont naszego wymarzonego domu na wsi. Pogoda była podobna, początek czerwca upały, początek lipca monsunowe deszcze i wiatry, a my w namiocie na górce.