Coraz częściej odnoszę wrażenie, że życie nie tyle daje odpowiedzi, ile powoli odbiera nam złudzenia. Nie dzieje się to jednego dnia. Nie budzimy się rano z poczuciem, że od dziś będziemy patrzeć na świat inaczej. To przychodzi po cichu, między jedną przeczytaną książką a drugą, między kolejną wiadomością w telewizji a komentarzami pod nią, między rozmową z kimś bliskim a długim milczeniem, które zostaje po niej. Kiedy byłam młodsza, wydawało mi się, że najważniejsze jest ustalenie, kto ma rację. Wierzyłam, że jeśli tylko będę wystarczająco uważnie obserwowała świat, uda mi się oddzielić dobro od zła, uczciwość od zakłamania, prawdę od manipulacji. Dzisiaj nadal uważam, że prawda ma znaczenie, ale coraz mniej wierzę w to, że człowiek odnajduje ją wyłącznie dlatego, że wygrał jakiś spór.