poniedziałek, 25 września 2017

Słów kilka

Co czuje człowiek  który oswaja, cieszy się z każdego postępu, ratuje a potem wydaje wyrok?
Nie wiem jak to jest kiedy  umierają koty rezydenci, wiem jak to jest kiedy umiera kot, który wymagał od Ciebie wiele cierpliwości i zabiegów. Dla mnie to nie był zwykły kot, dla mnie to był Kot Bob.
Wybaczcie, nie potrafię o tym pisać i  nie chcę na ten temat rozmawiać.
Zamykając temat.
Podjęliśmy  z Wojtkiem decyzję nie robienia testów. Rezydenci,  nie mają żadnych objawów , zresztą ta wiedza do niczego nie jest mi potrzebna. Pani Justyna, weterynarz z Krakowa napisała mi jaki jest szacunkowy koszt takich badań. Pieniądze które moglibyśmy wydać na ich ewentualne zrobienie, wolę przeznaczyć dla  kolejnego potrzebującego.

Nigdy więcej, powiedzieliśmy. To nie prawda. Jeśli stanie na mej drodze taka "bida", nie odmówię. Wojtek jest innego zdania, ale pracuję nad tym, żeby je zmienił.

Przepraszam, że nie odpisałam na maile,  ale nie chcę tego rozdrapywać.

Dziękuje wszystkim za  dobre komentarze, a tym o innych poglądach za "ugryzienie się w język". Dziękuję Skarpecie, Małgosi Szablowskiej z bloga Za moimi drzwiami, pani weterynarz z Krakowa, Ewie Pelikant Grodzkiej - za bronienie naszej decyzji pod profilem Wojtka na FB. Dziękuję też Agnieszce Macierzankowej za wczorajszy piękny spacer po lesie.







sobota, 23 września 2017

FIV

Graszka poprosiła mnie abym napisał parę słów na bloga, bo nie jest w stanie. Ja nie ukrywam też czuje się – przepraszam za słowo, ale inne nie oddaje w pełni tego co czuje – kurewsko.

piątek, 22 września 2017

Kot Bob

Kiedy przyszła do nas Mimi, już wtedy zastanawialiśmy się co z nią zrobić. W domu  były Frania, Kiler i Hana. To była prawdziwa  walka serca z rozumem. Nie ma co się oszukiwać odpowiedzialny  właściciel zdaję sobie sprawę, że utrzymanie zwierząt kosztuje i pracę i pieniądze. Po uratowaniu Mimi, Wojtek zapowiedział, że to jest ostatni kot w domu.

czwartek, 21 września 2017

środa, 20 września 2017

Spotkanie z Hanna Cygler

Kilka dni temu odwiedziła nas Ewa z  dzielnicy w której się urodziłam i wychowałam. Nie byłyśmy koleżankami z podwórka, ani też ze szkoły. Poznałyśmy się znacznie później, dzięki mojemu poprzedniemu blogowi.


niedziela, 17 września 2017

Mus z dyni i jabłek

Mieliśmy dwa wyjścia.  Głodować do obiadu albo ubrać się i pojechać do miasteczka po chleb. Wybraliśmy trzeci wariant. Na śniadanie naleśniki z dżemem z czarnego bzu lub z musem z dyni z jabłkiem.

sobota, 16 września 2017

Historia starej kredensowej nadstawki

To była letnia wycieczka do Unikowa. Jadąc tam wiedziałam czego chciałam - starej szafki, która zawisłaby w kuchni na ścianie. Od jakiegoś czasu przeglądaliśmy aukcje na Allegro, zaglądaliśmy do sklepów z zachodnimi meblami. To co mi się podobało było albo za daleko, albo było stanowczo za drogie.


piątek, 15 września 2017

Pałac w Prośnie (czas na Warmię)

Środa była dniem wagarowicza. Wojtek odszedł od komputera, ja wyszłam z  kuchni. Wsiedliśmy w auto. Włączyliśmy moją ulubioną płytę Vivaldiego "Cztery pory roku" Słuchaliście kiedyś tego jadąc autem? Wąskimi drogami, porośniętymi starymi drzewami, które wyjątkowo w tym dniu mieniły  się w słońcu. Niesamowite doznania. Warmia o tej porze roku jest przepiękna.


środa, 13 września 2017

Zapraszam na kawę :-)

Zapraszam was dzisiaj do naszego domu, a właściwie do jednej jego części, do dużego pokoju podzielonego na strefy. Kuchnia, jadalnia i pokój dzienny. Takich zdjęć publikowałam już dość sporo, ale podczas  mojej nieobecności w świecie wirtualnym  poprzestawiałam kanapę doszło troszkę rzeczy.

A więc zwolnij na chwilę, usiądź wygodnie ze mną na kanapie a ja opowiem ci o miejscu które tworzymy od roku. Jeśli nie lubisz staroci, rzeczy z historią, to pomiń ten tekst, bo po co marnować swój drogocenny czas.

wtorek, 12 września 2017

Napiszesz coś?

Napiszesz coś w końcu? - zapytał Wojtek podczas śniadania. Moje niepisanie nie wynika z braku czasu, wpadnięcie w słoiki, tudzież generalnego sprzątanie domu. Czasami tak mam, że zamykam się w sobie jak ślimak. Spacerując polną drogą z naszymi zwierzętami zastanawiam się czy jest mi to potrzebne - afiszować się publicznie z moim życiem.


sobota, 2 września 2017

Jest taki dzień

Jest taki dzień na styku lata i jesieni, kiedy zakładasz ciepłe skarpetki i niebieską polarową kamizelkę. Parzysz poranną kawę, a za oknem jeszcze ciemno. Pod wieczór kwadrans na ósma mówisz o matko już ciemno, a będzie jeszcze gorzej.