środa, 26 września 2018

Metamorfoza


Na zmianę dałam sobie dwa tygodnie i jeszcze jej nie skończyłam, dlatego też wcale nie będzie dużo zdjęć.  Są kuchnie piękniejsze, ładniejsze i bogatsze.  Nasza nie jest ani rustykalna, ani prowansalska, jest mojego autorstwa, "graszkowska style" ;-) Nasz dom, to my, i to my, mamy dobrze się w nim czuć.


piątek, 21 września 2018

To było piękne lato.

Kiedy późnym wieczorem wyszłam przywołać do domu nasze koty, przysiadłam na podwórku na ławeczce z grubej deski, przy ognisku. Dołączył do mnie Wojtek, i tak w świetle kończącego się dnia siedzieliśmy w ciszy, patrząc w dal.


poniedziałek, 17 września 2018

Coś drgnęło

Dzisiaj mijają dwa lata, kiedy to wprowadziliśmy się do częściowo wyremontowanego domu.

Małe wyjaśnienie dla tych, którzy nie śledzili naszych bojów sprzed dwóch lat. Wojtek dom kupił za gotówkę, na remont dołu wzięliśmy kredyt, mieliśmy nadzieję, że remont zostanie skończony na czas, zgodnie z założeniami. Stało się inaczej.


piątek, 7 września 2018

Po licytacji

Słuchając jednego z wykładów Jacka Walkiewicza, usłyszałam takie jedno mądre stwierdzenie: " Wszystko co się  dzieje, jest neutralne, tylko od nas zależy jak to zinterpretujemy i jeżeli opinia ludzka będzie dominowała, to nigdy niczego nie zrobimy."


wtorek, 4 września 2018

Złotooki Miron

Na początku myśleliśmy że to kotka, dopiero potem, kiedy oswoiła się na tyle żeby podejść bliżej, dało się zajrzeć pod ogon, i Mironka stała się Mironem. Jest bardzo podobny do naszej domowej kotki Hany.
Pojawił się na polach koło siedliska jesienią zeszłego roku. W pierwszej chwili myślałem, że to Hana się tak daleko zapuszcza od domu. Póki miał co złowić nie zbliżał się, ale przyszła późna jesień i zaczął krążyć bliżej domu.

WSZYSTKO MA SWÓJ CZAS

WSZYSTKO MA SWÓJ CZAS
Pokłoniły się kłosy zbóż.
spracowane ręce wplotły je w dożynkowy wieniec
kłosy pękają z dumy, że to one podziękują za udane plony.
Słoneczniki odwrócą twarze ku słońcu,
w ostatnich promieniach lata pożegnają pracowity czas.
Dziś chleb złożony w darze Stwórcy zapachnie tak, jak to tylko raz w roku w parafii się trafia.
Dzień dziękczynny rozpocznie się świtem,
za plony ciężkiej pracy podziękuje gospodarz, w uśmiechu gospodyni rozbłyśnie duma opłacona zmęczeniem.