piątek, 30 grudnia 2016

Parę refleksji w przedostatni dzień roku

Przedostatni dzień starego roku skłania do refleksji.
Wczoraj leżąc już w łóżku czytałam książkę Agnieszki Maciąg, którą zacytuję "Uważajcie o czym marzycie, bo marzenia mogą się spełnić".

Po raz pierwszy napisałam o marzeniu zamieszkania na wsi  chyba w 2011 roku. Teraz kiedy siadam w fotelu i patrzę na to co zrobiliśmy, trudno mi jest uwierzyć, że wszystko tak się potoczyło. Troszkę tak jak w amerykańskim filmie.


czwartek, 29 grudnia 2016

Może więc kiedyś, za kilka lat

Pierwszą połowę grudnia miałam wyjętą z życiorysu. Adam kończył niedokończone rzeczy. W tym czasie powstawała podlaska drewniana ściana i półki w kuchni. Ponieważ było zimno, prace związane z czyszczeniem desek odbywały się w kuchni.

środa, 28 grudnia 2016

Nasze Święta

Od przedwczoraj  zabieram się za spisanie wspomnień o pierwszych świętach spędzonych w domu pod bocianem. Pisze zdanie, zamyślam się, by po chwili jednym ruchem palca  skasować to co napisałam.


piątek, 23 grudnia 2016

Ordnung ist des Hauses Zierde (5)

W dniu którym odrodziło się słońce, parę dni przed świętem, które ludzie zwali kiedyś szczodrymi godami, a teraz Bożym Narodzeniem, stary dom dostał za pośrednictwem sieci Matki Ziemi wiadomość od Bociana, że wszystko u nich dobrze, młode bocianiątka podrosły i powoli zbierają się do powrotu. Stary dom natychmiast odpisał, że bardzo się cieszy, i nie może się się już doczekać spotkania, bo ma tak wiele do opowiedzenia.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Łazienka

Łazienka dla nas zawsze była ważna.

Bogumił lubi w wannie czytać i rozmyślać, rozwiązywać problemy. Ja zawsze coś w niej zmywałam. Fizyczne zmęczenie kiedy przez kilka lat sprzątałam apartament i prywatne domy, potem stres związany w pracą w przychodni.


niedziela, 18 grudnia 2016

Stworzyliśmy to miejsce


4 sierpnia 2011 roku na moim pierwszym blogu napisałam:

Przywiozłam z sobą małego aniołka. Na razie położyłam go na parapecie w kuchni. Jeszcze nie znalazłam dla niego miejsca. Leży pomiędzy strachami na wróble. A te strachy to taka namiastka wsi. Coraz częściej o niej myślę.  Zaczynam marzyć. To chyba dobrze, jak myślisz?

niedziela, 11 grudnia 2016

Coraz bliżej świąt

Ostatni komentarz Gabrysi zmobilizował mnie do napisania kilku słów.
Nie pisałam, bo działo się u nas dużo. Na początku tygodnia przyjechał nasz majster Adam, żeby dokończyć wszystko to za co miał zapłacone. Nie ukrywam ucieszyłam się na jego widok.


niedziela, 4 grudnia 2016

Czas odpoczynku

Przyszła dwa dni temu, niepostrzeżenie. O poranku otworzyłam oczy, a za oknem było biało i puchowo. Lubię zimę, szczególnie teraz kiedy nie muszę rano wstawać do pracy, nie muszę w pośpiechu odśnieżać auta i martwić się zapali czy nie. Niepokoić się czy zdążę.


środa, 30 listopada 2016

We dwoje jest łatwiej

- Bogumile, Bogumile! - wołam głośno.
- Co? - odpowiada z łazienki.
- Potańczymy? Dzisiaj Andrzejki.
- W Andrzejki się nie tańczy, tylko wróży.
- To powróżymy sobie? - prawie krzyczę, bo właśnie Bogumił dolewa ciepłej wody do wanny.

wtorek, 29 listopada 2016

Moje przetwory

Zacznę  od zdjęcia. Tak wyglądał mój ogród. kiedy Bogumił kupił siedlisko. 


Co  dała mi ziemia oprócz ciężkiej pracy? Ponad 300 słoików przeróżnych przetworów. Jestem jej za to bardzo wdzięczna. Czy coś się zmieniło po tym sezonie?


poniedziałek, 28 listopada 2016

Koty

Lubicie koty? Ja wolę psy, ale jakoś tak wszyło, że koty lubią nas.

Kiedy rano Bogumił otwiera drzwi do sypialni, a one wpadają z postawionymi jak antenki ogonami. Przechadzają się, a potem patrzą na mnie z głodem w oczach.


sobota, 26 listopada 2016

Liczę na was

Pisałam  już o tym, że szarości, bałagan i brzydota bardzo źle na mnie wpływają. Wie o tym również Bogumił.
- Ile potrzebujesz pieniędzy, żebyś była zadowolona? - zapytał.
- No chociaż z.... dwa..... tysiące? - powiedziałam cichutkim głosem


piątek, 25 listopada 2016

Okno

- Zrobiłem zdjęcie w stylu którym lubisz - powiedział Bogumił kilka dni temu.

Jego zdjęcie przypomniało mi o naszych podróżach tych bliższych i dalszych. Kiedy mijaliśmy domy nigdy nie zastanawiałam się skąd ludzie na to wzięli pieniądze, nie zastanawiałam się nad tym czy chciałabym tam mieszkać. Ciekawiło mnie czy ludzie którzy tam mieszkają są szczęśliwi.


czwartek, 24 listopada 2016

Sushi

Bogumił złapał wczoraj za pióro, więc i ja podzielę się swoimi refleksjami.

Trzeba było wyprowadzić się na wieś, żeby skosztować sushi i spróbować jeść  pałeczkami :-) Trzeba było wyprowadzić się na wieś, żeby spowolnić i zrozumieć co ważne i istotne w życiu. Trzeba było wyprowadzić się na wieś, żeby poukładać w swojej głowie jak szufladach szafy.

środa, 23 listopada 2016

Dworkowe życie

 - Wiedziecie dworkowe życie – stwierdził znajomy z Gdańska, gdy opowiedziałem mu jak się tu żyje, i coś w tym jest. Czas płynie tutaj powoli, własnym, niczym nie przyśpieszanym rytmem.

Budzę się wcześnie, trochę przed piąta, za oknem ciemno choć oko wykol. Parzę kawę, sępiony przez wygłodniałe przez noc koty. Jakiś kęsek dostaje co najwyżej księżniczka Mimi, do niedawna koci szkieletor. Reszta musi poczekać.

wtorek, 22 listopada 2016

Oby wystarczyło cierpliwości i sił

Przeglądając ostatnie wpisy pomyślałam sobie, że dużo w nich było małych lub większych smuteczków. Dzisiaj będzie o dużych i mniejszych radościach, a tych nazbierało się troszkę.

- Oj zaraz będziesz płakać - powiedział Bogumił wchodząc do pokoju z paczką.

środa, 16 listopada 2016

A pamiętasz miły jak...

Nastały dni zimne, pełne hulającego wiatru i deszczu. Biały puch, który tak ostatnio cieszył znikł, odkrywając błoto na podwórku. Wyręczam Bogumiła z porannych spacerów z psem. Jego niebieska wysłużona kurtka jest podszyta wiatrem, dziurawa po bokach. Nie dalej jak wczoraj, podczas poobiedniej herbaty próbowałam go przekonać, że powinien pojechać do Lidzbarka Warmińskiego i zajść do sklepu dla panów o słusznej posturze.

niedziela, 13 listopada 2016

Fotograficznie

Jedni goście nie dopisali, inni dopisali. Dzisiaj my idziemy w gości, a to za sprawą Bogumiła, który mocno udziela się na FB. Tak jak my są z miasta, tak jak my wybrali wieś i prowadzą blisko nas agroturystykę. To jest pierwsze nasze oficjalne wyjście w gości :-) Ale nie o tym chciałam pisać. Dzisiaj fotograficznie, zdjęcia z wczorajszego spaceru i nie tylko.

sobota, 12 listopada 2016

Co my zrobimy z tyloma kotami?

Poranne spacery z Kudełkiem należą do obowiązków Bogumiła, jednak dzisiaj było inaczej. Słońce zaświeciło tak pięknie, że naszła mnie  straszna chęć złapać aparat i wyjść na spacer. Nie wiem co się stało, może to pierwszy śnieg, który umiejętnie zakrył błoto, może słońce, a może, że Mimi czuje się dobrze. Odłożyłam na bok wszystkie troski, ogłaszając dzień bez zmartwień. Nawet fakt, że nasi pierwsi goście zmienili zdanie, i nie przyjechali, nie zasmuciło mnie.


czwartek, 10 listopada 2016

Wszyscy w domu

Wiecie co dzisiaj zrobiłam? Pomalowałam kuchenny kredens na niebiesko. Musiałam to zrobić, żeby uleciały ze mnie wszystkie emocje, i uleciały. Teraz spokojnie mogę pisać.

poniedziałek, 7 listopada 2016

Mimi

Nie mam dobrych wiadomości, ale też nie trace nadziei.
Księżniczka Mimi, jak przystało na dobrze urodzoną, była bardzo grzeczna w aucie, spała w kontenerku przez całą drogę.  Pojechaliśmy od razu do weta.

Wieści z frontu

15:46 Graszka z Mimi wchodzą do weterynarza w Pruszczu, a my z kudłem kombinujemy co by tu zjeść na obiad.
18:59 Diagnoza się potwierdziła, ale Mimi nie może być na razie operowana bo jest zbyt wychudzona i mogłaby nie przeżyć operacji. Dostała antybiotyk. Na razie oswaja się z księżniczką Ruru (Hanną) Franką i Killerem. Obie panienki na nią syczą, a Killer jak to Killer ma totalnie wywalone. Ale Mimi - która przy obu kotkach wygląda jak anorektyczna modelka - nie przejmuję się tym i bada otoczenie. Graszka obiecała więcej napisać za niedługo.

cdn.

niedziela, 6 listopada 2016

Księżniczka Mimi

Sądziłam, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Księżniczka Mimi sama wskoczyła z kanapy na parapet, i zainteresowała się tym co za oknem. Jadła chętnie, ale w małych ilościach. Wczoraj, zauważyłam, że od czasu do czasu z jej narządów rodnych wypływa białą ciecz. Dzisiaj to się powtórzyło.

sobota, 5 listopada 2016

Z pamiętnika Bogumiła cz IV


9 październik
To stanie się dzisiaj wieczorem.
Zrobię to po raz pierwszy, od tak dawna.
Nie pamiętam już kiedy ostatnio to robiłem. A przecież taką przyjemność mi to sprawiało, zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że rozkosz.

piątek, 4 listopada 2016

Trudne dni sa już za mną

Wracając z wieczornego spaceru z Kudełkiem, poszłam zamknąć kury. Oliwka i Śnieżka siedziały przytulone do koguta Edwarda. Uśmiechnęłam się na ten widok, bo jeszcze nie tak dawno temu, Edward przeganiał je. Lubię obserwować kury, myślę, że i one mnie lubią. To są moje małe radości, o których w domu przy rozpalonym kominku opowiadam Bogumiłowi.

niedziela, 30 października 2016

Czy warto ?

Po wypiciu porannej kawy poszłam z Kudełkiem na spacer.
W głowie kłębiły się różne myśli. Wrócić do miasta?  Poddać się budowlańcom?  Czy warto tak się szarpać?

czwartek, 27 października 2016

Jestem za stara

Zaparzyłam sobie kawę, usiadłam w zielonym fotelu i popatrzyłam na mój ulubiony widok. Siedząc i zerkając to na zdjęcie rodziców ustawiane na parapecie, to na pożółkłe drzewo, doszłam do wniosku, że moja intuicja ostatnio bardzo mnie zawodzi. Często zmieniam zdanie. Tak też było z tym domem

poniedziałek, 24 października 2016

Zupa dyniowa

Dwa tygodnie temu odwiedził nas Sławek ze swoją partnerką. Sławka znałam od dawna dlatego wizyta zupełnie mnie nie stresowała. Co na obiad? - myślałam. Właśnie dotarł blender kielichowy, który kupiliśmy w sklepie Energii za talon z dopłatą za podpisanie umowy.  Więc może dyniowa? Jak pomyślałam tak też zrobiłam.

niedziela, 23 października 2016

Przerwa w remoncie

Zamknęłam się w sobie, i sama nie wiem z jakiego powodu. Bogumił co jakiś czas dopytywał czy obraziłam się na bloga?
Nie, odpowiadałam, ale zabrać się za pisanie było trudno. Powaliła mnie jakaś bakteria i przeleżałam prawie cały tydzień w łóżku.  Choróbsko pozwoliło zatrzymać się na moment, pomyśleć, zastanowić się nad sensem.

sobota, 8 października 2016

Ordnung ist des Hauses Zierde (4)

Dnia siódmego października, o godzinie piętnastej minut pięć, stary dom poczuł, że wraca do życia. Miesiąc wrzesień spędził w uśpieniu, w bolesnym oczekiwaniu, aż ludzie skończą pastwić się nad jego wnętrzem, nie pamiętał więc kiedy, po wielu perypetiach, otynkowano nagie ceglane ściany.

poniedziałek, 3 października 2016

Kiedy minęło lato?

Patrzę przez brudne okna na otaczające pola spowite mgłą. Zastanawiam się kiedy minął wrzesień? Kiedy minęło lato? Czy moje życie  na wsi tak teraz będzie wyglądało? Miało spowolnić, a ono przyśpieszyło. Może jak uporamy się z remontem, będzie inaczej. Tak, wtedy na pewno będzie inaczej.


środa, 28 września 2016

Kudełek przemówił

Doktor Brzeski podczas  ściągania  szwów  powiedział mi, że mam dobrą panią, że nie wszystkie psy mają tyle szczęścia co ja.
Kiedy  wracaliśmy z Kliniki do domu, Graszka całą drogę mi tłumaczyła, że to nie  tylko jej zasługa. Wiele osób mnie kocha i wspiera.
Nie wiem dlaczego, ale kiedy o tym mówi zawsze ociera łzy :-)

niedziela, 18 września 2016

Wróciłam

I znowu tu jesteśmy. Bogumił, Kudełek i ja. Wszystko wróciło do normy. Co zastałam podczas mojej nieobecności? Minimalistyczną, a może powinnam napisać studencką zawartość lodówki :-) Zarośnięty ogród. Uśmiech Bogumiła i Adama.


piątek, 16 września 2016

Czas wracać

Mój pobyt w Gdańsku dobiega końca, jeszcze tylko późnym popołudniem pojedziemy do doktora Brzeskiego na zmianę opatrunku, jeszcze tylko syn zapakuje do bagażnika parę drobiazgów, które zabieram z wynajmowanego mieszkania. W sobotę, skoro świt wsiadam w żabkę i wracam do domu.


wtorek, 13 września 2016

Wypłakałam milion łez

Nie wiem jak zacząć. Trudno się porządkuje myśli. Trudno pogodzić mi się z tym, że... bardzo boli... że... Kudełek nie ma już nogi. A może powinnam napisać: Kudełek ma trzy łapy, bo przecież wszystko zależy jak się na to patrzy?


sobota, 10 września 2016

Ordnung ist des hauses zierde (część 3)

I nastały dni wrześniowe, słoneczne i ciepłe, jakże odmienne od sierpniowych, mokrych i zimnych. Stary dom ciężko znosił monsunowe deszcze. Co prawda owa dziwna tkanina, którą go pokryto, skutecznie chroniła go od wody, tym niemniej odetchnął z ulgą gdy Adam pokrył jego dach nową ceramiczną dachówką.

czwartek, 8 września 2016

Zapiski Bogumiła

Nie napisałam tych krótkich, prawie codziennych tekstów.  Zrobił to Bogumił, ja je jedynie skopiowałam i zebrałam w jednym miejscu. Dlaczego? W prezencie  dla Leciwej, która bardzo lubi teksty Bogumiła, a może je czytać tylko na moim blogu.

Nie wiem, może jak okrzepniemy, jak wszystko się wyprostuje z Kudełkiem, jak już zamieszkamy w wymarzonym domu na wsi, zbierzemy to w całość i powstanie książka o ludziach którzy porzucili miasto dla wsi. O tym, że sielankowe życie na wsi to tylko na pięknych zdjęciach w kolorowych magazynach. Jednak mimo ciężkiej pracy, błota, niepowodzeń nie chcemy wracać do miasta.

poniedziałek, 5 września 2016

Nie mam głowy do tytułu

Nie pisałam, bo nic nowego się nie zdarzyło. Codziennie o godz 14.45 wsiadaliśmy z Kudełkiem do wysłużonej żabki, która posłusznie zawoziła nas Tutaj http://gkw.com.pl
Zmiana opatrunku, zastrzyki i rehabilitacja. Wracaliśmy do domu ok 18. Jutro będzie inaczej.


niedziela, 4 września 2016

Wieści cd.

Graszka chwilowo odcięta jest od sieci ( awaria dostawcy ) prosiła więc abym doniósł wam, że codziennie jeździ z Kudełkiem do weterynarza na zastrzyki. Trwa leczenie rany na łapie i barku. Kudeł oprócz kołnierza nosi modny kubraczek.

piątek, 2 września 2016

Wieści z Gdańska

Wybraliśmy najlepszą klinikę w Olsztynie, później najlepszą rehabilitantkę, wydawało mi się, że wszystko jest na najlepszej drodze. Cieszyłam się, bo dzięki ludziom po drugiej stronie monitora, których tak naprawdę nie znam, Kudełek będzie miał zapewnioną rehabilitację na najwyższym poziomie.


czwartek, 1 września 2016

Ti ti ti ta ta ta ti ti ti

... - - - ...

Graszka wraz z Kudłem i pojechała do Gdańska na spotkanie z bardzo dobrym weterynarzem z Gdyni. Pozostanie tam z parę dni. Ja zostałem sam na naszej wyspie bezludnej i wysyłam butelki z SOS. Przez lunetę wyglądam na horyzoncie statku na którym (ewentualnie) przybędą idący na pomoc tynkarze. Na razie wszyscy wypinają się pośladami w naszą stronę, prezentując swoje dorodne anusy. No cóż, rozbijemy namiot w domu.

Stop.
koniec przekazu.

... - - - ...

środa, 31 sierpnia 2016

Jest nam z tym źle

Kudeł podróż do Olsztyna zniósł bardzo dzielnie. Przychodnię rehabilitacyjną znaleźliśmy bez problemów.
- To nie są łatwe przypadki - powiedziała pani doktor na wstępie.
Uszkodzenie splotu barkowego to minimum pół roku codziennej gimnastyki. Uważnie obserwowałam jak pani doktor to robi, żeby móc trzy razy dziennie wykonywać ją w domu.


wtorek, 30 sierpnia 2016

Dziękuje wam!

Zacznę od przeprosin, za nieodpisywanie na każdy komentarz.
Ani warunki ani sytuacja nie pozwala na siedzenie przed kompem.
Dom w dalszym ciągu jest w rozsypce, koczujemy w namiocie ponad 2 miesiące.


niedziela, 28 sierpnia 2016

Pomoc dla Kudła

Pomagać jest łatwiej, aniżeli otrzymywać pomoc. Długo miałam wątpliwości czy powinnam. Dopiero poranny spacer i widok Kudła przekonał mnie, że muszę  zrobić wszystko.

Wczoraj przyszła pierwsza pomoc. Zadzwoniła Beata z Pupek  z informacją, że ma lampę do naświetlań. Muszę jedynie ją odebrać.


sobota, 27 sierpnia 2016

Kudeł

Wiem, że zaglądacie, że czekacie i się martwicie. Boli mnie strasznie głowa dlatego będzie to dość chaotyczny post.
Kudełek uległ wypadkowi. Stało to się wczoraj, a ja nie znam szczegółów tego zdarzenia. Po zmianie zamieszkania włączyło mu się włóczęgostwo.

środa, 17 sierpnia 2016

50 dni

Kiedy wracałam ze spaceru z psem, stanęłam na podwórku i spojrzałam na ten totalny bałagan. I przypomniała mi się scena z filmu "Noce i dnie", kiedy to Bogumił chodził po polu i krzyczał, że mu buraki się marnują. Buraki mi się nie marnują, ale na podwórku mam takie samo błoto.


wtorek, 9 sierpnia 2016

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Dwa zmartwienia i garstka radości

Pierwszym zmartwieniem był syn.
Jest takie jedno mądre przysłowie, które zawsze powtarza moja siostra "małe dzieci, mały kłopot, duże dzieci, duży kłopot". Znając siebie, wiedziałam, że nie poradzę sobie. W czwartkowe popołudnie zadzwoniłam do Beaty z Pupek, która jest psychologiem.


niedziela, 7 sierpnia 2016

Sklejanie czasu

Od paru dni bawię się w archeologa, z mozołem odsłaniam ukrytą przez lata brukowaną ścieżkę prowadzącą do ganku. Większa jej część ukryta jest pod zwałami gliny i ziemi, zarośnięta przez chwasty. Nie wiem kto ją zbudował, pewnie pierwsi mieszkańcy domu, jeszcze przed drugą wojną światową, a może jest „made in Poland”.

czwartek, 4 sierpnia 2016

Ordnung ist des hauses zierde (część 2)

Młode bociany wyleciały po raz pierwszy z gniazda na przełomie lipca i sierpnia. Już wcześniej ostro ćwiczyły przy każdym najmniejszym porywie wiatru, unosząc się nawet półtora metra ponad rodzime gniazdo. Aż o świcie jedno z nich zdecydowało się zrobić ten pierwszy krok i pokonało przepaść dzielącą gniazdo od starej stodoły.

Miszmasz

Nie wiem czy to z przepracowania czy z emocji, wczoraj wstałam z bolącą głową, bez chęci i sił do zrobienia czegokolwiek.
- Trzeba jechać do Szeptuchy - zażartował podczas śniadania Bogumił.
Do Szeptuchy nie pojechałam, ale zarządziłam  dzień odpoczynku i zrobienia czegoś dla siebie.


poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Kartka z kalendarza - sierpień


Bajeczki powstały na podstawie rysunków do kalendarza Biała Kura 2016 a te z kolei narysowała  Hana z bloga Dzika Kura w pastelowym kurniku, do prawdziwych historii zwierzaków które dzięki naszym blogom znalazły swoje domy. 


Kudeł - Kudełek 

niedziela, 31 lipca 2016

O ukorzenianiu

Lubię ten moment kiedy mijam Paustry. Jeszcze zakręt, mały lasek, droga się prostuje i w oddali widzę pękatą wieże cerkwi, dawniej kościoła ewangelicznego, na lewo od niej, bardziej ostrą kościoła katolickiego. Za chwilę mijam tablicę – Górowo Iławeckie. Jestem na miejscu, u siebie.

sobota, 30 lipca 2016

Jeżeli o czymś bardzo mocno marzysz...

30 lipca roku zeszłego napisałem tekst na graszkowego bloga. Przypomnę go, choć trochę długi:

Wiem, że on tam gdzieś jest. Może na Warmii, a może trochę dalej, lub zupełnie gdzieś indziej. Zamykam oczy i próbuje go sobie wyobrazić. Stary, z duszą, drewniany albo z cegły. Pokryty gontem bądź ceramiczną dachówką. Stojący na wzgórzu. Z jego okien rozpościera się przepiękny widok na pagórki (góry?) i lasy. W dali być może błyszczy tafla jeziora, albo wije się rzeka.


środa, 27 lipca 2016

Okno na świat

Kiedy remontuje się stary dom są różne zwroty akcji. Są radości i smutki, łzy ze zmęczenia, ale też i radości. Właśnie wczoraj był taki dzień, dzień radosnych łez, które same spływały po spoconym policzku.


sobota, 23 lipca 2016

Trzy dni w SPA

W czwartkowe przedpołudnie spakowałam torbę, wraz z Kudłem wsiadłam w wysłużoną żabkę i pojechałam do syna.

I wiecie co, to były najcudowniejsze dni które mogły mi się przytrafić. Nic nie robiłam, zupełnie nic. Byłam gościem u własnego dziecka.

środa, 20 lipca 2016

Męczy mnie ta kura :-(

Dziś zmarła jedna z trzech kur. Wiem, że śmierć jest wpisana w życie, ale jakoś smutno jest mi z tego powodu. Nie potrafiłam jej pochować, Bogumił się tym zajął.


środa, 13 lipca 2016

Zapiski z budowy

Zmieniła się pogoda a z nią i mój nastrój. Wróciła wiara w to, że damy radę przetrwać w namiocie na górce. Było źle, wiał tak silny wiatr, że urywało nam głowę, a namiot prawie odleciał do Pucka. Lało jak z cebra.  Bogumił co chwilę powtarzał mów do mnie Hiob :-)

Przy okazji dziękuję Asi, z którą kiedyś pracowałam, za przemiłego i troskliwego sms. Przeżyliśmy burze, teraz to już z górki.


niedziela, 10 lipca 2016

Ludzie Anioły

Są ludzie bezinteresowni, którzy nie czekają na zapytanie, są ludzie, którzy potrafią zadzwonić i zapytać czy czegoś nie potrzebuję.
Doskonale pamiętam ten dzień, kiedy po raz pierwszy siedzieliśmy u nich, w kuchni wynajmowanego domu. Z niedowierzaniem słuchałam opowieści o człowieku, który wystawia przed domem swoje plony i puszkę na pieniądze. Im dłużej ich poznawałam wiedziałam, że tam żyje grupka ludzi, którzy robią coś bezinteresownie.


sobota, 9 lipca 2016

Ordnung ist des hauses zierde

Tamtego mokrego lata, kiedy wyprowadziła się ostatnia mieszkanka, stary dom zyskał pewność, że nadchodzi jego kres. Nie wierzył bocianowi, z którym rozmawiał nocami, że to nie koniec, że na pewno odzyska dawną świetność, że ci nowi, którzy pojawili się tutaj wczesną wiosną, dadzą mu nowe życie.


piątek, 8 lipca 2016

Kiedyś tu będzie pięknie

Wychodzę obolała z namiotu. Znowu wieje, znowu pada :-(
Idąc z Kudłem na spacer wchodzę do domu. Buzia sama mi się uśmiecha.
Przystaję, robię dwa zdjęcia. Wychodzę, żeby nie przeszkadzać Adamowi.

czwartek, 7 lipca 2016

Musimy przez to przejść razem

Dnia pierwszego lipca roku pamiętnego syn zabrał starszą panią. Nie było pożegnania, nie było nawet przekazania kluczy. Od paru dni panowała lodowata atmosfera. A stało się to po wypowiedzianych przeze mnie słowach, że jeżeli zabierają  rzeczy to mają  pamiętać również o tym co zostało w stodole. Czy tego żałuję?


czwartek, 30 czerwca 2016

Dlatego warto być w związku

Znacie historię Hioba? Bóg wystawił jego wiarę na próbę. Pozbawił go majątku, żony i dzieci, spowodował, że zachorował na trąd. A on, mimo tylu przeciwności losu, nigdy Boga się nie wyparł. Kiedyś często wracałam do tego fragmentu z Biblii.


poniedziałek, 27 czerwca 2016

Robi się

Boli mnie bark prawej ręki, dlatego nie będzie długiego tekstu.
Czy widząc poniższe zdjęcia  wierzycie, że kiedyś będzie tu pięknie?

niedziela, 26 czerwca 2016

To będzie nasza niedziela

Zapadła cisza. W sadzie, w cieniu starych śliw, dwie niewielkie maszyny odpoczywają czekając na swojego właściciela, pana Jurka. Z maszynami czekamy do poniedziałku i my.


czwartek, 23 czerwca 2016

Zaczyna się

W końcu nastał ten dzień kiedy udało się zgrać ekipę remontową. Zaczynamy od dzisiaj. Na podwórku 15 ton piasku i tyle samo żwiru. Mała koparka czeka na pana, który przyjedzie o 10 z inną maszyną. Będzie poprawiany drenaż na podwórku.

Nie mam żadnych zdjęć, bo tyle pracy w sadzie, że już nie chce wyciągać mi się aparatu.  Kiedyś będzie tu pięknie, a kiedy dopada mnie zwątpienie idę polną piaszczystą drogą i wracam z innym spojrzeniem.

Trzymajcie kciuki

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Czas wyciszenia

Do pianina zasiadła filigranowa, długowłosa kobieta. Była skupiona, parokrotnie poprawiała krzesło. W salonie zapadła cisza. Patrzyłam na jej lekko pochylone plecy. Przy tym wielkim pianinie wyglądała jak mała dziewczyna, a nie dorosła kobieta. Zagrała nam trzy utwory z muzyki klasycznej.

sobota, 18 czerwca 2016

Wiatr we włosach

Dzisiaj mija mój drugi tydzień życia na wsi, Bogumiła pierwszy. Nawet nie wiem kiedy ten czas upłynął. Od wczoraj koczujemy w pokoju na materacach, które Bogumił przywiózł ze starego domu. Ponieważ to dopiero początki traktujemy to jak wspomnienie z młodości . Kiedy stanie się to uciążliwe? Nie wiem. Bardziej martwię się brakiem łazienki i pralki. Demolka domu podobno ma trwać trzy miesiące, no chyba, że szybciej skończą się pieniądze.


piątek, 17 czerwca 2016

Niesamowici Gabrysia i Darek

Pada i dobrze, że pada. Deszcz jest potrzebny ogrodowi i mi, bo kiedy pada jest czas na odpoczynek.

Podczas sobotniej wizyty Arka i Beaty z Pupek rozmawialiśmy o świecie blogowym, o tym jak bardzo może być niebezpiecznym, zwłaszcza kiedy pisze się o własnym życiu. Tak jest niebezpieczny ale też niesamowity.

Niesamowity, bo jak inaczej można określić zachowanie pewnych osób?


sobota, 11 czerwca 2016

Kiedyś będzie tu pięknie, ja to wiem

Tyle się dzieje, że trudno zdecydować się nad czym pochylić głowę. Dlatego dzisiaj będzie o wszystkim po trosze.

Rano dotarł do domu pod bocianem Bogumił z Kudełkiem, zapakowanym po brzegi autem. Popołudniu zaczęliśmy powoli udomawiać pokój. Przyjechała moja kołderka, stoliczek i od razu zrobiło się przytulniej.


piątek, 10 czerwca 2016

Uczę się żyć na wsi

W sobotę minie tydzień odkąd stałam się "wieśniaczką", w sobotę też przyjeżdża Bogumił z Kudełkiem. Jaki był ten tydzień? Upalny, pracowity i pełen nowych wrażeń. O ile w mieście człowiek jest nierozpoznawalny i żyje własnym życiem, tak na wsi wszyscy o tobie już wiedzą.


poniedziałek, 6 czerwca 2016

Jan i Barbara

Wiecie co jest najpiękniejsze kiedy mieszka się na wsi?
Ten komfort, że można rano wstać i wyjść w piżamie na podwórko.
Przedstawiam wam Jana i Barbarę.

niedziela, 5 czerwca 2016

Gwoli wyjaśnienia

Przyznam się wam szczerze, że lincz na starszej pani, jaki ma miejsce po raz drugi na tym blogu bardzo mnie smuci. Pierwszy raz przemilczałem, choć Graszka świadkiem, że byłem bardzo a bardzo zniesmaczony. Szczególnie nie podoba mi się określenie „drapieżna złodziejka” lub inne równie krzywdzące, wygłoszone bez dogłębnej znajomości tematu.


sobota, 4 czerwca 2016

Ludzie i ludziska

Pierwszy tekst pisany w domu pod bocianem miał być zupełnie o czymś innym. Stało się inaczej. Sądziłam, że już nic nie potrafi mnie zaskoczyć  w zachowaniu ludzi, a jednak pomyliłam się.

środa, 1 czerwca 2016

Gdzie niebo styka się z ziemią

Moje życie w mieście powoli dobiega końca. Przedwczoraj wyciągnęłam ze schowka pierwszy karton. Posegregowałam ubrania na te które na razie nie będą mi potrzebne i na niezbędne. Spakowałam z biurka mój niewielki warsztacik. Wczoraj włożyłam do pudła książki.


wtorek, 24 maja 2016

Przyszedł piękny czas

- Pani Grażynko, ja niczego pani nie żałuję, ja wszystko to pani zostawię, bo po co mi to - mówi starsza pani, kiedy siedzimy przed domem i patrzymy na niewielki przydomowy ogródek.
Najpierw zginęły  bratki, w kolejny weekend pnąca róża, później kolejna róża, a teraz piwonie.


wtorek, 17 maja 2016

Widok za oknem


Mama, kiedy już poruszała się na wózku inwalidzkim, często wspominała czasy kiedy była młoda i pełna sił. Na każdy urlop jeździła do Borkowa z trójką dzieciaków, nocnym zatłoczonym  pociągiem.
- Targałam z twoim dziadkiem chojaki z lasu, oj kiedyś to ja byłam silna - powtarzała.


środa, 11 maja 2016

Tempus fugit

- Jeszcze tylko czwartek, a on się nie liczy, bo w piątek już jedziemy - powiedział Bogumił wchodząc do pokoju. I buziaki się nam roześmiały, bo nasz dom jest tam, gdzie serca nasze.


sobota, 30 kwietnia 2016

Wielka majówka

Jedziemy. Jeszcze tylko dopić kawę, spakować do końca ciuchy, wrzucić coś na ząb i odpalamy naszą załadowaną po dach barkę desantową. Plan na majówkę jest ambitny.

środa, 27 kwietnia 2016

Nie będzie nas, będzie las

Przebieramy już nogami. Jeszcze tylko czwartek, piątek i kawałek soboty. I znowu zakaszemy rękawy, ubierzemy kaloszki i gumofilce.

Czeka na nas huk roboty. Zabierzemy się za tworzenie warzywnika.


wtorek, 26 kwietnia 2016

Jak nie kochać?

Gdybym napisała, że jest sielsko i anielsko, przesłodziłabym.
Starsza pani jest dla nas bardzo miła, poczęstowała nas nawet obiadem, ale my nie czujemy się tam komfortowo. Myślę sobie, że i ona nie czuje się z nami najlepiej, chociaż nie daje tego po sobie poznać. 


poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Ten dom to nie sen

Miniony tydzień upłynął nam w takim dziwnym stanie, trudnym do określenia. Nie pogniewaliśmy sie na siebie, ale każde z nas siedziało raczej u siebie pogrążone w rozmyślaniach. Byliśmy pełni niepokoju czy zdążymy przed tą całą durną ustawą, którą zgotował nam PiS.


niedziela, 17 kwietnia 2016

Zmienimy oblicze ziemi, tej ziemi

Ten dzień powinniśmy zapamiętać na zawsze. Po dziesiątej, wraz ze złożeniem przeze mnie podpisu na akcie notarialnym, zaczął się zupełnie nowy etap w naszym życiu. Staliśmy się wieśniakami, lub jak to się kiedyś ładnie nazywało – ziemianinami.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Cud nad cudy!

Do cudów nam swoiste podejście. Według mnie one istnieją, tylko my ich nie zauważamy, oczekując takich, które spadną na nas jak grom z jasnego nieba. Tak, takie cuda zauważylibyśmy od razu.

Mi cuda  przytrafiają się  i to bardzo często.


niedziela, 10 kwietnia 2016

Maryjkę proszę wyprowadzić


Czekamy na listonosza, który ma dostarczyć starszej pani ostatni brakujący dokument ze skarbówki. Jak dobrze pójdzie to w nadchodzącym tygodniu złożymy podpis u notariusza w Lidzbarku Warmińskim i rozpoczniemy nowy etap w naszym życiu – remontowanie i urządzanie siedliska pod Bocianim Gniazdem.

sobota, 9 kwietnia 2016

Dobre słowo

Jakiś czas temu przeczytałam w sieci opowieść o ojcu i synu.
Pewnego razu ojciec dał swojemu dziecku gwoździe, i poprosił go o wbicie w deskę. Syn to uczynił. Na drugi dzień poprosił syna o ich wyciągnięcie. Syn się mocno zdziwił, ale to zrobił.
- A teraz zlikwiduj te dziury - powiedział ojciec do syna.
- To jest nie możliwe - odparł syn.
- Widzisz synu, to są niewłaściwe słowa. Przepraszamy za nie, lub prosimy o wybaczenie, ale mimo starań, dziura zawsze pozostaje.


piątek, 8 kwietnia 2016

Od Nikifora dla Arka

W drugi dzień świąt, wracając z Podlasia, zajechaliśmy do Beaty i Arka. Nie wiem czy już pisałam, ale Arek to artystyczna dusza. W ich wynajętym domu wiszą obrazy jego autorstwa, zajmuje się też on ceramiką artystyczną. Rozmawialiśmy o wielu rzeczach, o domu, który budują, o ogrodzie, który tworzy Beata.


wtorek, 5 kwietnia 2016

Gramotne o poranku

Drugi dzień Świąt godzina 5.30. Bogumił poszedł zrobić kawę, a ja na piżamę ubrałam kurtkę  i złapałam aparat. Między innymi za to kocham wieś. Można wyjść w piżamie i nie ma w tym żadnej sensacji :-)

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Szeptucha

Ten tekst długo kiełkował w mojej głowie, bo jak opisać coś zupełnie irracjonalnego? Niektórzy pomyślą żem zwariowała, nie dość, że z miasta wyprowadza się na wieś, to jeszcze chodzi do Szeptuchy


niedziela, 3 kwietnia 2016

W oczekiwaniu na cud

Nie próżnuję. Po wizycie u Szeptuchy, która powiedziała mi, że mam być szczęśliwą, ostro wzięłam się za siebie. Tekst o niej kiełḱuje w mojej głowie, ale jakoś dziwnie wykiełkować  nie może, dlatego dzisiaj będzie o zamianie życia z miastowego na wsiowe.


sobota, 2 kwietnia 2016

Bo człowiek ma taką przewrotną duszę

Czekamy naprężeni jak cięciwa łuku. Piłka jest po tamtej stronie siatki. Córka właścicielki załatwia papiery wymagane przez notariusza. Te które miała okazały się przeterminowane (3 miesiące). My musimy mieć tylko dowód (jest, sztuk raz) i pieniądze (w życiu nie miałem tyle kasy na koncie).

piątek, 1 kwietnia 2016

O człowieku szukającym swojej drogi

Zapadał  zmierzch kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy. Stał na podwórku, nieopodal drewnianego domu. Jak to czasami bywa, nie rzuciliśmy się sobie w ramiona na przywitanie. Grzecznościowe podanie dłoni i ciche bąknięcie imion pod nosem.

czwartek, 31 marca 2016

U Sienkiewiczów


Szukając natchnienia do pisania zabrałam się za przygotowywanie szkatułki. Rozłożyłam farby, przygotowałam pędzle i papier ścierny. Dłonią pogładziłam wieko skrzynki. Praca przy tworzeniu powoli pozwala mi zebrać myśli w jedną całość.


niedziela, 20 marca 2016

Głowa pełna planów

Jeszcze nie znamy terminu wizyty u notariusza, nie wiemy też kiedy zacznie się remont. mam nadzieję, że wszystko to wyjaśni się po naszym powrocie z Podlasia. Mam ambiwalentne uczucia co do tego wyjazdu. Zaplanowany został już dużo wcześniej, przed decyzją o kupnie domu. Cieszyłam się bardzo, ale teraz szkoda jest mi pieniędzy luksus świąt w agroturystyce. Już przeliczam ile mogłabym kupić sadzonek do ogrodu, Bogumił jednak twierdzi, że to nam dobrze zrobi. No i Agata, jej nie mogłabym tego zrobić.


sobota, 19 marca 2016

Uważaj o czym marzysz bo...



Parę dni temu postanowiłam, że nie będę pisała o moich rozterkach związanych z przeprowadzeniem się z miasta na wieś, jednakże w sobotni dzień doszłam do wniosku, że mój blog stałby się przez to sztuczny, nie prawdziwy. Nie powinnam się wstydzić niepewności, którą czuję, i strachowi. Przecież życie nie składa się tylko z samych radości i sukcesów.


wtorek, 15 marca 2016

Dom pod bocianim gniazdem




Nie dojeżdżając do Landsbergu (Górowo Iławieckie), na wysokości ostatniego zakrętu, trochę ponad kilometr nim droga z Mehlsack (Pieniężno) przecina tory kolejowe, należy skręcić na wysokości majątku Schultzen w prawo, na Papperten (Paprocina)

poniedziałek, 14 marca 2016

Druga miłość

Kiedy wczoraj patrzyłam na zdjęcia małego szarego domu wszystko wydawało się idealnie pasować. Jest mały, usytuowany na górce, ma dwuspadowy, złamany nad tarasem dach, który zawsze mi się podobał.

sobota, 12 marca 2016

Rozterki i nadzieje

Wybaczcie, że musicie tyle czekać na wieści o szukaniu naszego miejsca na ziemi. Musieliśmy wszystko poukładać sobie w głowie.

Pierwszy dom z listy był piękny. Budynek po dawnej szkole. Biały z dużymi oknami i dwoma wejściami, co w naszym przypadku ma ogromne znaczenie. Starszy zmęczony życiem pan przywitał  nas na podwórku.


wtorek, 8 marca 2016

W Pupkach


Bogumił opowiadał mi o krainie, gdzie ludzie się uśmiechają, pomagają sobie nawzajem, a  pieniądze są rzeczą podrzędną. Słuchałam ale podchodziłam do tego bardzo sceptycznie. Czyżby mój idealny świat, bez bufonów, zgiełku, wyścigu szczurów, napinających się ludzi istniał? Nie wierzyłam.


poniedziałek, 7 marca 2016

Wielki gar zupy



w sobotni poranek pomknęliśmy F16 mojego przyjaciela S. w kierunku krainy magicznej, wyśnionej, dawnej ziemi tajemniczych plemion Pruskich – Warmii. Królestwa Smętka, ziemi po dziś dzień lekko dzikiej, nieujarzmionej, pagórkowatej, z przepastnymi kniejami, skrywającymi niejeden krzyżacki i polski grób.

czwartek, 3 marca 2016

Kochana Mamo



Patrzę na zdjęcie rodziców ustawione na parapecie okna, mama tak pięknie się na nim uśmiecha. Czasami wydaje mi się, że uśmiecha się do mnie, a nie do siedzącego obok niej taty. Pięć lat temu, po powrocie z cmentarza, gdzie byłam na jego grobie, napisałam do niego list.


niedziela, 28 lutego 2016

Wzruszenie

Kiedy czytałam wpis Małgosi z  propozycją zabawy fotograficznej pt. "emocje - wzruszenie",  popatrzyłam na zdjęcie rodziców, stojące na parapecie okna. I już wiedziałam, że napiszę właśnie o nich.
Tak, ten wpis powstał w dniu, kiedy Małgosia zaprosiła Nas wszystkich do zabawy. Mimo upływu dni, nie zmieniłam  go.


sobota, 27 lutego 2016

Dwór w Rusocinie

Jak tylko tu się  przeprowadziliśmy obiecałam sobie, że odwiedzę to miejsce z aparatem. Zaintrygowała mnie brama.


wtorek, 23 lutego 2016

poniedziałek, 22 lutego 2016

Nieśpiesznie



Obudziłam się parę minut po siódmej. Usłyszałam syna, który krzątał się po kuchni. Kiedy wychodził, zauważył, że już nie śpię.
- Jak się czujesz? - zapytałam z troską.
Cały weekend pomagał swojemu koledze przy remoncie mieszkania. Mimo przespanej nocy, widać było zmęczenie na jego twarzy.
- Jakoś przetrwam - skrzywił się.


niedziela, 21 lutego 2016

Pasta z awokado


Pisałam już, że zrezygnowaliśmy z margaryny.  Do smarowania chleba robię pasty. Jedną z nich jest pasta z awokado. W Internecie wyczytałam, że jest to jeden z najbardziej kalorycznych owoców. Jednak jeśli wykorzystamy go zamiast masła na pewno na tym skorzystamy.
Dla porównania: 100 gram awokado ma 160 kalorii, a masło aż 735,  a margaryna 710.


sobota, 20 lutego 2016

Szkatułki

Jak nie gotuję, to robię zdjęcia. Jak nie robię zdjęć, to zdobię szkatułki.
Ta pierwsza jest na zamówienie. Pojedzie do Wrocławia. Kosztowała mnie dużo pracy.

wtorek, 16 lutego 2016

"Boska", ale nie sztuka


Całkiem niedawno obejrzeliśmy sztukę teatralną pt. "Boska" z Krystyną Jandą w roli głównej, i w reżyserii Andrzeja Domagalika. Im dłużej oglądałam, tym bardziej uświadamiałam sobie, że mocno utożsamiam się z główną bohaterką, postacią autentyczną


poniedziałek, 15 lutego 2016

Walentynki


Nie było wczoraj wielkiego bukietu z czerwonych róż, nie było też nowego auta, czy plastikowego serca, jakich cała masa jest w pobliskich sklepach. Nie było tez wykwintnej restauracji, ani głośnych wyznań. Ot niby zwykły dzień, a jednak niezwykły.

niedziela, 14 lutego 2016

Dzień fotograficzny



Dzisiaj dzień fotograficzny. Graszka zarządziła urządzenie studia fotograficznego i od rana w jej pokoju trzaska migawka aparatu.


sobota, 13 lutego 2016

A on zaczął opowiadać o żonie


To było w zeszły poniedziałek. Staliśmy przy samochodzie do przeprowadzek. Ja, kierowca samochodu i Bogumił. Parę dni wcześniej Bogumił na portalu ogłoszeniowym wypatrzył komplet wypoczynkowy. Kanapa jak kanapa, ale do tych foteli - uszaków - wzdychałam od dawna.

czwartek, 11 lutego 2016

Coś z niczego

Zanim rozpocznę robienie szkatułki na zamówienie, postanowiłam troszkę podłubać w tym co pod ręką. A pod ręką była  deska elewacyjna i kilka serwetek

środa, 10 lutego 2016

Dzisiejszy obiad



Wykorzystując poranną wizytę w mieście  zaszłam do sklepu gospodarstwa domowego. Jakiś czas temu Alucha przysłała mi zakwas do pieczenia chleba, a ja nie miałam blaszki. Swoją drogą Alucha  to dobre dziecko, dzieli się wszystkim. Dokupiłam jeszcze inną blaszkę, do pieczenia babeczek.
Babeczek nie upiekłam, bo upiekłam ziemniaczki. Niedawno ten przepis mignął mi gdzieś na FB

wtorek, 9 lutego 2016

Sposób odżywiania



W każdy poniedziałkowy poranek stajemy na wadze. Powoli osiągamy małe sukcesy. Cieszę się, że małe, bo za stara jestem na szybkie odchudzanie. Jak już pisałam wcześniej, nie stosujemy żadnej diety. Zmieniliśmy za to radykalnie sposób odżywiania.


poniedziałek, 8 lutego 2016

Hana o oczach czarnych jak noc


Bogumił z Graszką znaleźli mnie na działkach. Leżałam za beczką w chłodzie i zimnie. Moja kocia mama, doszła do wniosku, że nie wykarmi nas wszystkich. Zostałam skazana na śmierć.


sobota, 6 lutego 2016

Aha!



Coś drgneło. Życie zaczęło powracać w sflaczałe ciało. Słońce jakby ciut mocniejsze. Zaczyna przygrzewać. Dzień jakby dłuższy, trudno zapaść w drzemkę poobiednią, no bo jakże to, skoro lampa niebiańska wysoko jeszcze na nieboskłonie? Wiosna idzie, rzekłem do Graszki i uśmiech od ucha rozjarzył nam miski.

piątek, 5 lutego 2016

Kotlety z soczewicy czerwonej

Postanowiliśmy nie jeść wędlin ani mięsa dwa dni w tygodniu. Nie jest to jakiś mega wyczyn, wegetarianie nie jedzą wcale mięsa i mają się dobrze. Szukając w sieci czegoś co mogłoby by nam zastąpić mięso trafiłam na soczewicę. Jest ona bardzo dobrym źródłem pełnowartościowego białka. Żeby  uniknąć podczas gotowania jego utraty, trzeba jedynie zapamiętać pewną zasadę. Soczewicę soli się na sam koniec.


czwartek, 4 lutego 2016

O rety kotlety!

Od jakiegoś  czasu nosiłam się z zamiarem zmian na blogu. Była nawet myśl, żeby zamknąć go i stworzyć nowy. Jednak tak radykalne zmiany nie są mi potrzebne. Stare wpisy to część mnie samej. Nie ma powodu, żebym o tym zapominała. Postanowiłam zmienić mu szatę graficzną, założyć inne zakładki. W tym zadaniu pomógł mi Bogumił.

środa, 3 lutego 2016

Dobra zmiana

Moi stali czytelnicy doskonale wiedzą, że blog to mój wirtualny pamiętnik, w którym spisuje codzienność. Tylko, że codzienność, jak sama nazwa na to wskazuje, dzieje się codziennie, a ja nie piszę regularnie.


niedziela, 31 stycznia 2016

Czarno na białym


 Moje czarno białe spojrzenie przez szkło ....

Wojna!

Dochodzi siódma rano, z trudem wstaje ostatni dzień styczniowy. Graszka śpi, koty harcują. Wszyscy normalni ludzie śpią o tej porze, w końcu to niedziela. Tylko nie ja, wstałem o piątej, ale ten typ tak ma. Lubię wstawać wcześnie, latem nawet o czwartej, gdy za oknem już jasno. Więc siedzę tu od godziny i cierpię niemiłosiernie.

wtorek, 26 stycznia 2016

Dom szczęśliwy, dom pachnący

Siedzę przy moim roboczym blacie i patrzę w okno, które wychodzi na dom sąsiadów, których nie znam. Franka z Haną, przytulone do siebie, legły na czerwonej poduszce blisko kaloryfera, Kiler drzemie w salonie. Kudeł zmęczony po  spacerze ze swoim przyjacielem Białasem położył się koło łóżka. Bogumił klika w swoim pokoju - biurze.


poniedziałek, 25 stycznia 2016

Metamorfozy

Kiedy pierwszy raz przekroczyliśmy próg mieszkania domu pod niebieskim aniołem, od razu wiedziałam, że to zrobię. Potrzebowałam jedynie czasu i inspiracji.

środa, 20 stycznia 2016

Ukojenie

W tygodniu zabrałam się za odnowienie przedpokoju. Zabrakło farby. To akurat nie jest problemem, dokupimy i dokończymy. Metamorfozę pokażę po skończeniu.


czwartek, 14 stycznia 2016

Dynia to czy słońce?

Siedzę nad białym okiem komputera, kursor miga zachęcająco, a ja zastanawiam się jak wytłumaczyć nasze zapadnięcie w domowe pielesze. Przesiadujemy chałupie całe dni. Ruszyć się nigdzie nie chce.
Dużo pracowaliśmy, a w weekendy budowaliśmy Bogumiłówkę. No to jest jakieś wytłumaczenie.


wtorek, 12 stycznia 2016

Ludzie perły

W sieci ludzie mogą czynić wiele złego i krzywdzącego. Nie znając twojej osoby, mogą rozdeptać jak ślimaka napotkanego na leśnej drodze. Łatwiej jest napisać donos, przykry komentarz, czy inne przykre słowa, które by nie przeszły przez gardło w bezpośrednim spotkaniu.


sobota, 9 stycznia 2016

Magia słów

Wczoraj Graszka przybliżyła wam okoliczności naszego poznania. Tamtego czasu również ja blogowałem na wspomnianym portalu społecznościowym. Ja czytałem ją, ona czytała mnie. Zaczytaliśmy się w sobie. I tak od słowa do słowa zrośliśmy się. Droga była długa i wyboista. Burzliwa na początku. Może kiedyś stanie się to tematem dłuższej opowieści. Kto wie.

piątek, 8 stycznia 2016

Ten pierwszy raz

Odłóżmy na bok, choć na chwilę, prozę życia. Zamknijcie oczy i przypomnijcie sobie moment kiedy zobaczyłyście go, lub zobaczyliście ją ( jeśli nosicie spodnie hi hi)  pierwszy raz.

Siódmego stycznia, w samo południe stanął w progu moich drzwi. Mężczyzna słusznej postury, z wąską torbą papierowa w brązowe paseczki.
- To dla Ciebie - powiedział głosem, który już znałam.


wtorek, 5 stycznia 2016

Nastała proza życia.

Mija miesiąc odkąd zamieszkaliśmy z Bogumiłem w domu pod Niebieskim aniołem.
Kiedy pierwszy raz weszliśmy do tego mieszkania, od razu wiedzieliśmy, że to jest to miejsce. Duże, przestronne, troszkę zaniedbane, z pięknym widokiem zza oknami.


poniedziałek, 4 stycznia 2016

Perełki

W każdą sobotę i niedzielę chodzimy z Bogumiłem do naszego prywatnego kina. W zwykłe dni też oglądamy filmy, ale to nie to samo. W weekendy jest bardziej uroczyście. Siadam w wygodnym fotelu, Bogumił ustawia sprzęt, nalewa mi lampkę czerwonego wina, gasi światła, włącza rzutnik i czuję się jakbym była w kinie.

sobota, 2 stycznia 2016

Oby do wiosny

Postanowiłam, że w nowym roku odkurzę aparat.
Kiedy pracowałam zawodowo, ubolewałam, że nie mam na to czasu. Teraz nie pracuję, i tego czasu też nie mam za wiele.
Po śniadaniu, sprzątam. Po sprzątaniu, gotuję obiad. Po obiedzie robi się już ciemno.
Koty też takie jakiś ospałe.

piątek, 1 stycznia 2016

Noworocznie

Wczesnym rankiem pojechaliśmy z Bogumiłem  i Kudełkiem do Bogumiłówki.  Cisza, spokój, puste ulice. Mieszkańcy odsypiali zarwaną noc Sylwestrową.

Na działkach nie było nikogo. Tylko my i koty, które zimą  staramy dożywiać raz w tygodniu.