piątek, 28 kwietnia 2017

Przemyślenia przy kawie

Są ludzie, którzy jak ryba w wodzie czują się na scenie, których wystąpienia, prelekcje nie stresują. Ja do nich nie należę. Jednak mimo ogromnego stresu i wczorajszych łez wzruszenia, których nie potrafiłam powstrzymać, myślę sobie, że jestem szczęśliwą kobietą, że dane mi było to wszystko przeżyć, bo nade wszystko kocham smakować życie, a ono przecież serwuje różne dawki emocji.


poniedziałek, 24 kwietnia 2017

To był dobry dzień.

To był dobry dzień. Mimo zmęczenia jestem z niego zadowolona.
Janusz, którego poznaliśmy jakiś czas temu, pomógł nam załatwić pracownika.  Wojtek pojechał po niego o 8 rano do miasteczka. Rozmawiałam z nim dziesięć minut, i tyle mi wystarczyło, żeby stwierdzić, że to pracowity i wartościowy człowiek.


niedziela, 23 kwietnia 2017

Dla Hany :-)

Właściwie nie powinnam pokazywać to co tworzę gdzieś  pomiędzy ogarnianiem warzywniaka a tworzeniem sadu, ale obiecałam Hanie.

sobota, 22 kwietnia 2017

Czas sadzenia

Dzisiaj podczas śniadania rozmawialiśmy z Wojtkiem na temat ziemi i jej zagospodarowywania.
- Kopiesz się z tirem, chcesz koniecznie go przestawić, i złościsz się, że on ani drgnie.
No tak, po raz kolejny doprowadziłam się do takiego stanu, że płaczę ze zmęczenia i niemocy.

piątek, 21 kwietnia 2017

Henryk i Hanna

Wczoraj o poranku pojechałam na ryneczek. Kupiłam parę drzewek owocowych. Jabłonie, grusze i jedną czereśnie, dwa krzaczki agrestu. I kiedy już za nie zapłaciłam, zobaczyłam dwa niewielkie krzaczki bzu.


wtorek, 18 kwietnia 2017

Lepsze zdjęcie

Od jakiegoś czasu wierciły mój brzuch. Podchodziły do tarczycy delikatnie ją dusząc . Intuicja? Jest niezawodna, przed godziną zero zawsze daje o sobie znać.
Wydawało mi się, ze jak przeprowadzę się na wieś, zapomnę, zakopię, nie pozwolę aby to co złe, to co spotkało mnie w wielkim mieście  zdominowały mój spokój.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Joanna i Krystyna

Na początku mojej znajomości z Joannę z drugiego krańca naszej wsi, Wojtek podał jej adres naszego bloga. Byłam na niego za to zła i jak on to nazywa - ciosałam mu kołki na głowie. Tak ciosałam, i to okrutnie, bo mimo mojej dziecięcej szczerości, pamiętając sprawę z donosem, wolałam być anonimowa.

Podczas kolejnego spotkania Joanna powiedziała - pisz o marzeniach, a my będziemy je spełniać. Potraktowałam to jako żart i roześmiałam się.

sobota, 15 kwietnia 2017

Życzenia świąteczne !


W końcu przestało padać. Patrzę na mój ulubiony widok za oknem i czekam na przyjazd syna. Wyciągam aparat i pstrykam kilka zdjęć. To pierwsze Święta Wielkanocne w domu pod bocianem.


środa, 12 kwietnia 2017

To był piękny czas


Z kubkiem  czarnej kawy zasiadłam w fotelu. Wzrokiem ogarniam wysprzątane wnętrze, patrzę na wstawiane do  niebieskiego dzbanku tulipany, w końcu mój wzrok kieruję na widok za oknem.


Recenzja

Od kilku dni zabieram się za napisanie posta, ale najpierw było  sadzenie lawendy, potem sprzątanie domu na przyjazd ważnych gości, aż w końcu  sami goście. Dzisiaj też nie będzie moich przemyśleń, dzisiaj będzie recenzja książki, którą można przeczytać tutaj

Nie spodziewałam się, może dlatego taka niesamowita radość i szklące oczy.


niedziela, 9 kwietnia 2017

Ordnung ist des Hauses Zierde - S02E01

W jeden z ostatnich dni marcowych, jak co roku, w posadowionym na elektrycznym słupie gnieździe, wylądował zmęczony długą drogą bocian Jan. Prawie dwa miesiące leciał z odległego ciepłego kraju, królestwa słońca i obfitości pożywienia.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

O książce słów kilka

Nie miało być dzisiaj wpisu, bo... no właśnie, bo co? Bo jestem zmęczona sadzeniem drzew, bo bolą mnie wszystkie mięśnie jakby ktoś obił mnie kijem bejsbolowym. Dołożyłam sobie też nieprzespaną nocą, bo tak bardzo żyje moim ogrodem, że w nocy rozmyślam gdzie co posadzić, jak zarobić pieniądze na zakup drzew.

niedziela, 2 kwietnia 2017

I w końcu do mnie dotarło

Wczoraj, kiedy leżałam w wannie próbując zmyć zmęczenie fizyczne, zadzwoniła Gabrysia z życzeniami imieninowymi. Rozmawiałyśmy dopóki woda w wannie nie wystygła :-) To miłe z jej strony, że zawsze pamięta, tak samo jak moja Honia. Ja sama niestety nie zapamiętuję dat i zdarza mi się bardzo często nie zadzwonić z życzeniami.