środa, 28 września 2016

Kudełek przemówił

Doktor Brzeski podczas  ściągania  szwów  powiedział mi, że mam dobrą panią, że nie wszystkie psy mają tyle szczęścia co ja.
Kiedy  wracaliśmy z Kliniki do domu, Graszka całą drogę mi tłumaczyła, że to nie  tylko jej zasługa. Wiele osób mnie kocha i wspiera.
Nie wiem dlaczego, ale kiedy o tym mówi zawsze ociera łzy :-)

niedziela, 18 września 2016

Wróciłam

I znowu tu jesteśmy. Bogumił, Kudełek i ja. Wszystko wróciło do normy. Co zastałam podczas mojej nieobecności? Minimalistyczną, a może powinnam napisać studencką zawartość lodówki :-) Zarośnięty ogród. Uśmiech Bogumiła i Adama.


piątek, 16 września 2016

Czas wracać

Mój pobyt w Gdańsku dobiega końca, jeszcze tylko późnym popołudniem pojedziemy do doktora Brzeskiego na zmianę opatrunku, jeszcze tylko syn zapakuje do bagażnika parę drobiazgów, które zabieram z wynajmowanego mieszkania. W sobotę, skoro świt wsiadam w żabkę i wracam do domu.


wtorek, 13 września 2016

Wypłakałam milion łez

Nie wiem jak zacząć. Trudno się porządkuje myśli. Trudno pogodzić mi się z tym, że... bardzo boli... że... Kudełek nie ma już nogi. A może powinnam napisać: Kudełek ma trzy łapy, bo przecież wszystko zależy jak się na to patrzy?


sobota, 10 września 2016

Ordnung ist des hauses zierde (część 3)

I nastały dni wrześniowe, słoneczne i ciepłe, jakże odmienne od sierpniowych, mokrych i zimnych. Stary dom ciężko znosił monsunowe deszcze. Co prawda owa dziwna tkanina, którą go pokryto, skutecznie chroniła go od wody, tym niemniej odetchnął z ulgą gdy Adam pokrył jego dach nową ceramiczną dachówką.

czwartek, 8 września 2016

Zapiski Bogumiła

Nie napisałam tych krótkich, prawie codziennych tekstów.  Zrobił to Bogumił, ja je jedynie skopiowałam i zebrałam w jednym miejscu. Dlaczego? W prezencie  dla Leciwej, która bardzo lubi teksty Bogumiła, a może je czytać tylko na moim blogu.

Nie wiem, może jak okrzepniemy, jak wszystko się wyprostuje z Kudełkiem, jak już zamieszkamy w wymarzonym domu na wsi, zbierzemy to w całość i powstanie książka o ludziach którzy porzucili miasto dla wsi. O tym, że sielankowe życie na wsi to tylko na pięknych zdjęciach w kolorowych magazynach. Jednak mimo ciężkiej pracy, błota, niepowodzeń nie chcemy wracać do miasta.

poniedziałek, 5 września 2016

Nie mam głowy do tytułu

Nie pisałam, bo nic nowego się nie zdarzyło. Codziennie o godz 14.45 wsiadaliśmy z Kudełkiem do wysłużonej żabki, która posłusznie zawoziła nas Tutaj http://gkw.com.pl
Zmiana opatrunku, zastrzyki i rehabilitacja. Wracaliśmy do domu ok 18. Jutro będzie inaczej.


niedziela, 4 września 2016

Wieści cd.

Graszka chwilowo odcięta jest od sieci ( awaria dostawcy ) prosiła więc abym doniósł wam, że codziennie jeździ z Kudełkiem do weterynarza na zastrzyki. Trwa leczenie rany na łapie i barku. Kudeł oprócz kołnierza nosi modny kubraczek.

piątek, 2 września 2016

Wieści z Gdańska

Wybraliśmy najlepszą klinikę w Olsztynie, później najlepszą rehabilitantkę, wydawało mi się, że wszystko jest na najlepszej drodze. Cieszyłam się, bo dzięki ludziom po drugiej stronie monitora, których tak naprawdę nie znam, Kudełek będzie miał zapewnioną rehabilitację na najwyższym poziomie.


czwartek, 1 września 2016

Ti ti ti ta ta ta ti ti ti

... - - - ...

Graszka wraz z Kudłem i pojechała do Gdańska na spotkanie z bardzo dobrym weterynarzem z Gdyni. Pozostanie tam z parę dni. Ja zostałem sam na naszej wyspie bezludnej i wysyłam butelki z SOS. Przez lunetę wyglądam na horyzoncie statku na którym (ewentualnie) przybędą idący na pomoc tynkarze. Na razie wszyscy wypinają się pośladami w naszą stronę, prezentując swoje dorodne anusy. No cóż, rozbijemy namiot w domu.

Stop.
koniec przekazu.

... - - - ...