niedziela, 31 lipca 2016

O ukorzenianiu

Lubię ten moment kiedy mijam Paustry. Jeszcze zakręt, mały lasek, droga się prostuje i w oddali widzę pękatą wieże cerkwi, dawniej kościoła ewangelicznego, na lewo od niej, bardziej ostrą kościoła katolickiego. Za chwilę mijam tablicę – Górowo Iławeckie. Jestem na miejscu, u siebie.

sobota, 30 lipca 2016

Jeżeli o czymś bardzo mocno marzysz...

30 lipca roku zeszłego napisałem tekst na graszkowego bloga. Przypomnę go, choć trochę długi:

Wiem, że on tam gdzieś jest. Może na Warmii, a może trochę dalej, lub zupełnie gdzieś indziej. Zamykam oczy i próbuje go sobie wyobrazić. Stary, z duszą, drewniany albo z cegły. Pokryty gontem bądź ceramiczną dachówką. Stojący na wzgórzu. Z jego okien rozpościera się przepiękny widok na pagórki (góry?) i lasy. W dali być może błyszczy tafla jeziora, albo wije się rzeka.


środa, 27 lipca 2016

Okno na świat

Kiedy remontuje się stary dom są różne zwroty akcji. Są radości i smutki, łzy ze zmęczenia, ale też i radości. Właśnie wczoraj był taki dzień, dzień radosnych łez, które same spływały po spoconym policzku.


sobota, 23 lipca 2016

Trzy dni w SPA

W czwartkowe przedpołudnie spakowałam torbę, wraz z Kudłem wsiadłam w wysłużoną żabkę i pojechałam do syna.

I wiecie co, to były najcudowniejsze dni które mogły mi się przytrafić. Nic nie robiłam, zupełnie nic. Byłam gościem u własnego dziecka.

środa, 20 lipca 2016

Męczy mnie ta kura :-(

Dziś zmarła jedna z trzech kur. Wiem, że śmierć jest wpisana w życie, ale jakoś smutno jest mi z tego powodu. Nie potrafiłam jej pochować, Bogumił się tym zajął.


środa, 13 lipca 2016

Zapiski z budowy

Zmieniła się pogoda a z nią i mój nastrój. Wróciła wiara w to, że damy radę przetrwać w namiocie na górce. Było źle, wiał tak silny wiatr, że urywało nam głowę, a namiot prawie odleciał do Pucka. Lało jak z cebra.  Bogumił co chwilę powtarzał mów do mnie Hiob :-)

Przy okazji dziękuję Asi, z którą kiedyś pracowałam, za przemiłego i troskliwego sms. Przeżyliśmy burze, teraz to już z górki.


niedziela, 10 lipca 2016

Ludzie Anioły

Są ludzie bezinteresowni, którzy nie czekają na zapytanie, są ludzie, którzy potrafią zadzwonić i zapytać czy czegoś nie potrzebuję.
Doskonale pamiętam ten dzień, kiedy po raz pierwszy siedzieliśmy u nich, w kuchni wynajmowanego domu. Z niedowierzaniem słuchałam opowieści o człowieku, który wystawia przed domem swoje plony i puszkę na pieniądze. Im dłużej ich poznawałam wiedziałam, że tam żyje grupka ludzi, którzy robią coś bezinteresownie.


sobota, 9 lipca 2016

Ordnung ist des hauses zierde

Tamtego mokrego lata, kiedy wyprowadziła się ostatnia mieszkanka, stary dom zyskał pewność, że nadchodzi jego kres. Nie wierzył bocianowi, z którym rozmawiał nocami, że to nie koniec, że na pewno odzyska dawną świetność, że ci nowi, którzy pojawili się tutaj wczesną wiosną, dadzą mu nowe życie.


piątek, 8 lipca 2016

Kiedyś tu będzie pięknie

Wychodzę obolała z namiotu. Znowu wieje, znowu pada :-(
Idąc z Kudłem na spacer wchodzę do domu. Buzia sama mi się uśmiecha.
Przystaję, robię dwa zdjęcia. Wychodzę, żeby nie przeszkadzać Adamowi.

czwartek, 7 lipca 2016

Musimy przez to przejść razem

Dnia pierwszego lipca roku pamiętnego syn zabrał starszą panią. Nie było pożegnania, nie było nawet przekazania kluczy. Od paru dni panowała lodowata atmosfera. A stało się to po wypowiedzianych przeze mnie słowach, że jeżeli zabierają  rzeczy to mają  pamiętać również o tym co zostało w stodole. Czy tego żałuję?