poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Pracować z pasją

"Zaangażowanie jest tam, gdzie czujemy, że chcemy, a poświęcenie tam, gdzie musimy. Jedno słowo czyni różnicę - zmienia podejście i optykę. Zaangażowanie jest tam gdzie jest pasja, a pasja rodzi profesjonalizm."
Te mądre słowa nie są moje, zacytowałam je z książki Jacka Walkiewicza, którego czasami podczytuję.


niedziela, 20 sierpnia 2017

Plany

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego jednym ludziom się udaje a drugim nie?
Ja bardzo często, szczególnie tu, mieszkając na wsi zastanawiałam się dlaczego jedne wsie, tak jak np. Żywkowo działają prężnie a inne nie. I w końcu dlaczego ludzie stale mówią, że w ich miejscu zamieszkania się nic nie dzieje, a kiedy się dzieje wcale w tym nie uczestniczą?


wtorek, 15 sierpnia 2017

Nieproszona śmierć

Wczoraj w dziewiątą rocznicę śmierci zapaliłam świeczkę człowiekowi, którego  nie znałam osobiście. Pojechałam na cmentarz, bo mimo, że go nie znałam, bardzo dużo o nim słyszałam. Żyje we wspomnieniach osób które go kochają.


poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Shangri-La

Na blogu Olgi przeczytałam "Najlepszy sposób osiągnięcia szczęścia to rozsiewanie go wokół siebie". Osiadając na wsi mogliśmy zamknąć się w czterech  ścianach, jednak wybraliśmy inną drogę.  Nasz dom jest otwarty dla ludzi pogodnych i życzliwych.


niedziela, 13 sierpnia 2017

Weranda Country

Tytuł jest oczywiście bardzo przewrotny, bo fotografa  gazety wcale u nas nie było. Marek Biernat przysłał parę zdjęć z naszego domu, na które tak naprawdę nie było za wiele czasu i  pomyślałam sobie, że są równie dobre jak tamtejszej gazety :-)

Zapraszam do oglądania

sobota, 12 sierpnia 2017

Małgosia i Marek

Po sześciu latach od tamtego krótkiego spotkania na wernisażu, dochodzę do wniosku, że Marek dalej ma ten sam uśmiech i błyszczące oczy kiedy mówi o fotografii. Dzieli nas bardzo dużo, ja pstrykam zdjęcia, on robi je świadomie. On ma kilka obiektywów z górnej półki, ja średniej klasy aparat, którego tak naprawdę nie znam.


piątek, 11 sierpnia 2017

Goście Domu pod Bocianem

Na chwilę cofnijmy się w czasie. Jest początek maja 2011 roku, biblioteka w Oliwie, wernisaż fotografii Marka Biernata. Mimo że się nie znaliśmy, jedną rzecz mieliśmy  wspólną. Ja zaczęłam interesować się fotografią i to był moja  pierwsza wystawa w której uczestniczyłam, Marek Biernat po raz pierwszy publicznie pokazał  swoje zdjęcia. Wystawa, którą jak później się okazało zorganizowała żona, miała tytuł "Męska rzecz być daleko".


niedziela, 6 sierpnia 2017

Wesoły autobus

Organizacją wyprawy do pana Marka zajmował się Wojtek. W pierwszej wersji mieliśmy jechać na dwa lub nawet trzy samochody. W ostatniej chwili u Patryków zmieniły się plany i najmniej zainteresowany zakupami Patryk postanowił też jechać, zabierając wszystkich siedmioosobowym sprinterem. No cóż pierwszy raz jechałam sprinterem.


piątek, 4 sierpnia 2017

Narada

Wychodzę na podwórko w koszuli nocnej z kubkiem czarnej kawy a tu taki widok. Osiem bocianów, 6 na dachu obory i 2 w gnieździe. One tak mają, że przed wylotem spotykają się na pogawędkę. Widocznie opracowują trasę :-).

czwartek, 3 sierpnia 2017

Głupia baba

Miniony weekend upłynął nam na gościach. W niedzielę do obiadu zasiadło 11 osób. Przez chwilę wpadłam w panikę, bo przestraszyłam się, że zabraknie nam talerzy. I tak na listę rzeczy do kupienia trafił serwis obiadowy na 12 osób. Tak,  mamy taką listę rzeczy które trzeba kupić w przyszłości. Czym dłużej tu mieszkamy, lista zakupowa robi się coraz dłuższa.


sobota, 29 lipca 2017

Górowo Iławeckie i jego perełki

Mieszkamy tu od roku i prześladuje mnie myśl, że nasze miasteczko jest jakby omijane przez turystów. Nie wiem skąd taka myśl, może podyktowana jest własnymi doświadczeniami. Kiedy jeździłam z aparatem po Polsce odwiedziłam Lidzbark Warmiński, Ornetę, Bisztynek, Świętą Lipkę, a ominęłam Górowo Iławeckie, a przecież Górowo od Lidzbarka jest rzut beretem.


piątek, 28 lipca 2017

Natangia

Pomysł od początku do końca był Wojtka. Tak, jestem z niego dumna, bo robi piękne rzeczy, a do tego nie jest malkontentem, któremu w dalszym ciągu chce się coś zrobić. Tą niespotykaną cechę charakteru cenię sobie bardzo u wszystkich ludzi, nie tylko u niego. Przecież najprościej usiąść w fotelu i wytykać, że nic się nie dzieje, że nic się nie robi. Przypiąć komuś łatkę, skrytykować.


czwartek, 27 lipca 2017

Historia pewnego obrazka

Właśnie zasiadaliśmy do niedzielnego obiadu z Dorotką i Przemkiem oraz moim synem, kiedy wrócił mój brat z kościoła.
- To dla ciebie - powiedział kładąc na blacie mojego warsztaciku obrazek Matki Boskiej Gierzwałdzkiej.


środa, 26 lipca 2017

Idzie jesień

Mieszkam na końcu świata już ponad rok. Nie żałuję mojej decyzji, za żadne skarby nie wróciłbym do wielkiego miasta nad brzegiem zimnego morza. Jeśli muszę tam być, na szczęście rzadko, to gdy załatwię swoje sprawy zmykam przytłoczony wszechobecnym betonem, naporem ciżby, decybelowym smogiem.


niedziela, 23 lipca 2017

Czas na gości

Ostatnio w domu pod bocianem  zrobiło się  gwarno. Uwielbiam te soboty pełne ludzi.  Siedzenie gości w kuchni kiedy przygotowuję posiłek. Lubię też tą niesamowitą niedzielną ciszę, przerywaną cichym tykaniem starego zegara. Bo wszystko ma swój czas, jest czas na łowienie ryb, jest czas na suszenie sieci.

piątek, 21 lipca 2017

Magnolia Anna

Zabrakło mi polotu w przygotowywaniu serów na sobotnie spotkanie. Zrobiłam z suszonymi pomidorami i czosnkiem, z mieszanką ziół, wędzoną papryka, żurawiną, słonecznikiem i koprem. Na słodko będzie z konfiturą, o smaku chałwy i kuleczki z niespodzianką. Jeden  jest  już w solance inne czekają na kąpiel w solance.


czwartek, 20 lipca 2017

Poszła baba do lekarza

Ostatnią moją pracą przed porzuceniem miasta była praca w prywatnej przychodni. Starzy czytelnicy wiedzą, że wprost ją uwielbiałam, a ponieważ uwielbiałam to spędzałam w niej całe dnie. No, będę uczciwa, nie tylko, że ją tak bardzo lubiłam, robiłam to też dla pieniędzy :-)


środa, 19 lipca 2017

Czy byłabym szczęśliwsza?



Przedwczoraj, kiedy jeździliśmy ze Sławkami po okolicy w poszukiwaniu domu, zadzwoniła Agnieszka z propozycją pracy. Agnieszkę poznałam całkiem niedawno. Podczas pierwszego naszego spotkania opowiadała jak zarabia pieniądze. Rzuciłam wtedy mimochodem, że chętnie pojechałabym z nią. A więc Agnieszka zadzwoniła w poniedziałek i zaproponowała wyjazd do Francji na dwa tygodnie na zbiór winogron.


wtorek, 18 lipca 2017

Wszystko jest dziełem przypadku i przeznaczenia

Macie tak czasami, że przytrafiają  się wam jakieś  rzeczy, a potem jest jak z kostkami domina? Sytuacja tworzy kolejną, taki splot różnych zdarzeń. Tamta sobota 15 lipca właśnie taka była.


poniedziałek, 17 lipca 2017

Podziękowania

Zanim wrócę do serów i zacznę wspominać jeden z piękniejszy weekendów,  napiszę o swoim postanowieniu.
Będąc w pewnym, powiedzmy dojrzałym wieku, można machnąć na swoje życie   ręką. Nic mnie już nie czeka więc po co się starać. Płynąć z prądem, żyć w stagnacji i niczego się nie uczyć, a najlepiej kupić sobie trumnę i czekać na ostateczność. Można też stale narzekać i zwalać całą winę na wszystkich dookoła a w samym sobie widzieć bohatera.


niedziela, 16 lipca 2017

14 smaków sera

Od poniedziałku do piątku  przerobiłam 70 litrów mleka. Stworzyłam 14 smaków sera.
Zdjęcia nie porywają, ale zostały zrobione tuż po ich pokrojeniu, a przed wyniesieniem do ogrodu.
O tym które były najlepsze i  "serowej sobocie" następnym razem jak rozjadą się goście do domu

sobota, 15 lipca 2017

Żywkowo

Nie znalazłam czasu żeby zrobić zdjęcia serom, ale proszę mi wierzyć, zrobiłam ich tyle, że wypełniają prawie całą lodówkę. Są różne: z suszonymi pomidorami, czosnkiem, miętą, oregano, bazylią, tymiankiem, słonecznikiem, papryką, czarnuszką, goją i orzechami. Nie wiem które będą smakowały najbardziej, dowiem się jutro. Sama jestem ciekawa smaku tych serów. Część pływa jeszcze w solance.

piątek, 14 lipca 2017

Smaki

Czy dzisiaj będzie o zupie? 


                               o takiej zwykłej botwince zerwanej o poranku w warzywniaku?

czwartek, 13 lipca 2017

O walce samym z sobą

Miałam dzisiaj w planach pisać o zakupach i o pani Justynie, która pracuje na dziale mięsnym w naszym miasteczku. Jednak kiedy przeczytałam komentarz Beaty z Warszawy, postanowiłam napisać o swoich przywarach i nieustającej walce z nimi.


środa, 12 lipca 2017

Dzień jak co dzień

Na wsi zawsze się coś dzieje, tak jak filmie Jakimowskiego "Sztuczki".
Wieczorem wracamy  z Wojtkiem od Janusza i Hedi, a tu na drodze taka sytuacja.


wtorek, 11 lipca 2017

Skąd ta cała nienawiść?

Dzisiejsza notka  nie będzie wakacyjnym wpisem. Nie, nie, nic złego się nie wydarzyło, ot takie szukanie odpowiedzi na pytania, które od czasu do czasu do mnie wracają. A wracają wtedy, kiedy przeczytam coś w internecie, a dokładniej komentarze umieszczane pod artykułami  czy zdjęciami  kogoś znanego.


poniedziałek, 10 lipca 2017

Poniedziałkowy poranek

Weekendy w domu pod bocianem przeznaczone są dla gości, tak też było  wczoraj. Tak też będzie w nadchodzący weekend. I tu są w nas takie dwie sprzeczności, bo  wyprowadziliśmy się na Warmię na koniec świata z dala od ludzi i zgiełku miasta, a z drugiej strony lubimy ludzi, lubimy z nimi rozmawiać i lubimy kiedy nas odwiedzają.

niedziela, 9 lipca 2017

Moje pierwsze sery domowe


Zacznę od tego, że uwielbiam  sery. Już samo kosztowanie, odkrywanie nowych smaków daje mi ogromną przyjemność. Tego rozkoszowania się smakiem serów  nauczył mnie  Jacek Walkiewicz, człowiek którego nie znam osobiście.


sobota, 8 lipca 2017

Dzień niespodzianek

Dzisiaj same dobre nowiny, i ani jednej złej :-)
Pierwsza niespodzianka.
O poranku, o bardzo nieprzyzwoitej godzinie, o takiej kiedy to ja jeszcze smacznie śpię , zaś Wojtek jest już po kawie, Kot Bob  przyszedł pod sam dom.


piątek, 7 lipca 2017

Bobrownia i jej mieszkańcy


Praca skończona, ale nie jestem z niej zadowolona. Niby robiłam tymi samymi preparatami co Maryjki i Ikony, starałam się bardzo. Nie wyszło, nie udało się. Plastry drewna puszczały soki, zabarwiały białą kartkę. Te na zdjęciu, to dwie najlepsze prace, tym złych nie sfotografowałam, żeby się nie wpaść w jeszcze większą depresję.


czwartek, 6 lipca 2017

Zupa z cieciorką

Teoretycznie nie pracuję zawodowo, więc powinnam mieć  więcej wolnego czasu, lecz bywa z tym różnie. Czasami jest taki natłok rzeczy do wykonania i co wtedy? I wtedy brakuje mi go na gotowanie.

wtorek, 4 lipca 2017

Proszę wycieczki



Proszę wycieczki, proszę  teraz o chwilkę uwagi. Proszę schować do torebek cukierki, paluszki i batoniki, nie wyrzucać papierków gdzie popadnie. Jeśli ktoś potrzebuje do toalety, proszę teraz, bo później nie będzie gdzie :-)

poniedziałek, 3 lipca 2017

Post kombinowany :-)

Wczoraj przez krótki moment pomyślałam, że pęknę, że nie dam rady przygotować jakiegokolwiek posta na dzisiejszy poranek. Po całodniowej wycieczce, najzwyklej na świecie mi się nie chciało.
Grażyna obiecywałaś sobie przez miesiąc  codziennie publikować posta, czym samym ucząc się systematyczności- karciłam siebie w duchu. Kombinuj dziewczyno, bo przegrasz z sama z sobą.

niedziela, 2 lipca 2017

Syrop z kwiatów czarnego bzu i czerwonej koniczyny



Przepisów na syrop z kwiatów czarnego bzu i czerwonej koniczyny jest bardzo dużo. Każda osoba umieszczająca przepis  uważa, że jego jest najlepszy :-). Syropy robiłam pierwszy raz i dlatego wypośrodkowałam przepisy innych.  Nie twierdzę, że zrobiłam najlepiej :-)

sobota, 1 lipca 2017

A deszcz i wiatr nie ustępował

Końcówka czerwca nie jest dla nas łaskawa. Pada deszcz i wieje dość silny wiatr. Wczorajsza pogoda wprowadziła mnie w nostalgiczny nastrój.
Dnia 23 czerwca  zeszłego roku ruszył remont naszego wymarzonego domu na wsi. Pogoda była podobna, początek czerwca upały, początek lipca monsunowe deszcze i wiatry, a my w namiocie na górce.


piątek, 30 czerwca 2017

Kot Bob i rezydenci

Pisałam wam już o Bobie, nowym kocie, który pojawił się w domu pod bocianem. Przychodzi codziennie, coraz odważniej podchodzi pod dom. Obawia się jedynie Kudła. Kiedy Bob go zobaczy ucieka gdzie pieprz rośnie.


czwartek, 29 czerwca 2017

Na rozstajach dróg

Odkąd moja prawa ręka zaniemogła wróciłam po rozum do głowy.  Człowiek nie  żyje tylko po to aby remontować i uprawiać warzywniak. Cieszy mnie bardzo nasz warzywniak, ale jeśli zachoruję, to nawet ekologiczne warzywa nie pomogą. Wiem, wiem, mówiłyście, no ale człek ze mnie uparty, uczący się na własnych błędach, a nie na cudzych.


środa, 28 czerwca 2017

Pod niebem Toskanii



Nie, to nie Toskania :-) to jedna z dróg, która prowadzi  ze wsi do naszego domu na koloni. Droga wije się jak wstążka pomiędzy położonymi na pagórkach uprawnymi polami. Część tej pięknej drogi wyłożona jest brukiem. Moim samochodem przejezdna jest w upalne bezdeszczowe lato. Jesienią czy też zimą sprosta jej tylko auto terenowe lub traktor.


wtorek, 27 czerwca 2017

Sałatka z awokado i suszonymi pomidorami

Lubię fotografować swoje codzienne życie, a ponieważ prawa ręka w dalszym ciągu nie jest sprawna mam więcej czasu na pstrykanie.

Gotowanie towarzyszy kobiecie od zawsze. Kiedy mieszkałam jeszcze z rodzicami, gotowała moja mama. To był luksus, wracało się z pracy a obiad był już ugotowany. Potem wyprowadziłam się do samodzielnego mieszkania i wpadłam w wir pracy zawodowej. Posiłki robiłam na szybko, bywało, że z półproduktów.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Małe miasteczka i jego dni


Każde miasteczko ma swoje dni, miało też i nasze. Dobrych kilka lat temu w trójmieście, uczęszczałam na tego typu imprezy. Chyba najmilej wspominam koncert zespołu Dżem w 2007r. na dni Pruszcza Gdańskiego.


niedziela, 25 czerwca 2017

Zwierzęta na sobotnim spacerze i kolejna bida

Znudziło Wam się nasze podwórko? Jeśli nie, to zapraszam do oglądania. Zdjęcia z porannego sobotniego wybiegu  naszych kotów i psa.

sobota, 24 czerwca 2017

Smalec z fasoli i gość w domu

Jakiś czas temu organizowaliśmy ognisko. Joanna z drugiego krańca naszej wsi, jak określiła ją jej córka - czarodziejka w kuchni, przyniosła parę swoich specjałów. Kiedy posmarowałam chleb smalcem nawet do głowy mi nie przyszło, że jest on z fasoli.

czwartek, 22 czerwca 2017

Dzień uchodźcy i garść wspomnień

Pijąc poranną kawę zobaczyłam film umieszczony  przez Beatę na Fb. Tutaj można go zobaczyć
Oglądając go ruszyła lawina wspomnień. 21 listopada 2011 roku na starym blogu napisałam tekst

środa, 21 czerwca 2017

Fajny film widziałam

Ostatnio udało nam się zobaczyć dwa  filmy, o których chciałabym wam opowiedzieć.

Pierwszy z nich oglądałam przedwczoraj - "Bractwo Bang Bang". Film na faktach autentycznych, historia czterech fotografów wojennych.  Fotografia jest moją największą pasją, niestety lekko przykurzoną z powodu życiowych zmian. Film warty zobaczenia nie tylko dla  ludzi robiących zdjęcia.


wtorek, 20 czerwca 2017

Zakop

Napisał do nas Pan Tomasz, wnuk starszej Pani, która sprzedała nam dom. Pozwalam sobie zacytować z drobnymi skrótami:

sobota, 17 czerwca 2017

Codzienność

O poranku, jeszcze w koszuli nocnej, z kubkiem czarnej kawy siadam na schodach domu. Lubię te moje poranki. Bez pośpiechu, ponaglań, obowiązków.  Wczoraj byliśmy na wycieczce po okolicy, ale ja gapa nie sprawdziłam, że aparat nie ma karty pamięci.


piątek, 16 czerwca 2017

Leśne stawy

Rok temu z powodu remontu nie mieliśmy czasu ani ochoty aby pozwiedzać okolicę, a jest ona naprawdę przepiękna. Wiele rejonów w Polsce zwiedziłem, ale Natangia, lub jak kto woli północna Warmia, jest unikatowa.


niedziela, 11 czerwca 2017

Podwórko

Od czasu do czasu Wojtek podpytuję się mnie czy obraziłam się na bloga. Nie, odpowiadam, pochłonęli mnie realni ludzie i Warmia. Co jakiś czas odwiedzają nas Dorota z Jurkiem. Chcąc ich zachęcić to tego skrawka pięknej ziemi jeździmy na wycieczki po okolicy.

czwartek, 8 czerwca 2017

Dziś szlifowałem stare deski.

Drzewa z których je zrobiono sadzono w epoce napoleońskiej albo wcześniej. Ścięto je w latach trzydziestych zeszłego wieku, zbudowano z nich stodołę. Palone słońcem, spłukiwane deszcze, zmrażane w zimie, przetrwały prawie sto lat, aż zburzono starą stodołę.


czwartek, 1 czerwca 2017

Rok oczami Graszki

Wczoraj Wojtek napisał wpis rocznicowy. Tak, pod tym względem z Wojtkiem dobraliśmy się idealnie, oboje jesteśmy bardzo refleksyjni. Lubimy patrzeć w przeszłość, oceniać czas miniony.

środa, 31 maja 2017

Rok

Za parę dni minie rok odkąd mieszkamy na stałe w naszym siedlisku. Graszka zakotwiczyła tu 4 czerwca, ja zaś tydzień później. Skłania to nas do podsumowań. Ile udało się osiągnąć, gdzie polegliśmy, oraz do odpowiedzi na najważniejsze pytanie: czy to był słuszny krok – porzucenie wielkiego miasta i zamieszkanie na wsi, na krańcu świata.


wtorek, 30 maja 2017

Koty w ogrodzie i nie tylko

Od jakiegoś czasu wypuszczamy nasze koty. Najodważniejsza Księżniczka Ruru zwana Haną zaczęła sama sobie otwierać drzwi, tą ciekawość świata zapewne ma po swojej matce chrzestnej :-) Potem był Kiler. Kilerowi wolności pozazdrościła Księżniczka Mimi.  Dzisiaj Franciszka zapragnęła zobaczyć jak jest poza domem.


poniedziałek, 29 maja 2017

Z lotu ptaka

Rozważam zamknięcie bloga, ale zanim decyzje zapadną, wiedząc że wszyscy nasi znajomi nie mają konto na FB Dom pod bocianem z lotu ptaka. Dopiero teraz gdy zobaczyłam to z innej perspektywy, widzę jak duży jest nasz warzywniak. Tak, jestem z siebie dumna :-)
Sławku dziękuję

Miłego oglądania

https://www.youtube.com/watch?v=rW2F8E4-BBA

niedziela, 28 maja 2017

Tydzień miniony

W minionym tygodniu wydarzyło się bardzo dużo rzeczy pozytywnych, może dlatego umknął mi tak szybko.
W środę zostałam zaproszona do górowskiego przedszkola. Dlaczego przedszkole zapytacie, ano pani przedszkolanka powiedziała, że wiele znanych i cenionych ludzi w miasteczku czytało dzieciom książki,  były też w bibliotekach, ale nie miały okazji jeszcze poznać bezpośrednio autora jakiejkolwiek książki.


piątek, 26 maja 2017

Do naszych przyjaciół i znajomych

Obydwoje bardzo lubimy ludzi. Bardzo się cieszymy kiedy ktoś chce nas odwiedzić. Lubimy bezpośrednie spotkania, uwielbiamy słuchać i poznawać ludzkie historie. Naszym założeniem jest prowadzenie domu otwartego, pełnego gwaru i fajnych ludzi. Lecz jest parę rzeczy o których musicie wiedzieć.

czwartek, 25 maja 2017

Anioł Gabriel

Miałam dzisiaj napisać o wizycie w przedszkolu, o uprzejmości pana Szymona ze składu budowlanego i pani Justynie ze sklepu spożywczego, ale to będzie innym razem.


Czas słońca, kwiatów i wody

Piękny się zrobił świat zewnętrzny, tak piękny, że aż bolą oczy od patrzenia. Siedlisko zaliściło i zakwieciło się, wygląda jak tropikalna wyspa pośród pofalowanego natangijskiego oceanu. Królują wszelkie odmiany młodej, jasnej zieleni, obficie skropionej żółcią, czerwienią i kredowo białą bielą. Kontrastuje z tym rozpasaniem chromatycznym niebieska kopuła, tylko czasami upstrzona kłębuszkami waty.

wtorek, 23 maja 2017

Majowy dom pod bocianem - z porannego spaceru

Widok z ganku na podwórko

Tak chciałam żyć i tak żyję

Agnieszka przywitała nas na podwórku. Niewysoka, szczupła kobieta w średnim wieku, o pięknych kruczoczarnych włosach. Chwilę staliśmy przed domem czekając na jej męża.
- Dom jest w remoncie, także się nie przestraszcie - powiedziała kiedy przywitaliśmy się z Przemkiem i wchodziliśmy do środka.


poniedziałek, 22 maja 2017

Dziwaki

Rodowitym mieszkańcom wsi trudno jest zrozumieć tych, którzy porzucają wygodne życie w wielkich miastach i osiadają na wsi. Zwą ich aliantami, warszawiakami, niejednokrotnie dziwakami. No bo jakże to tak, porzucić super posadę w korporacji, sprzedać wypasione mieszkanie, zrezygnować z miejskich rozrywek, jednym słowem zrezygnować z wygodnego życia. Przecież od zawsze uciekało się ze wsi do miasta.

niedziela, 21 maja 2017

Nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie las

Obok naszego domu wznosi się niewielka górka. To na niej rok temu, jak zaczynał się remont, rozbiliśmy nasz obóz. Rozciąga się z niej przepiękny widok na okolice. Pagórki, stawy, siedliska i górowski las, zza którego wystają wieże kościoła i cerkwi. Niestety patrząc z okien domu owa górka zasłania nam widok. Postanowiliśmy więc ją zalesić.

sobota, 20 maja 2017

Goście

Mieliśmy dzisiaj gości z Trójmiasta, którzy szukają tutaj domu weekendowego. Na krótką chwilę wróciliśmy do wspomnień z zeszłego roku, do mieszkania w namiocie na górce, a później w stodole. Fajnie  się wspomina ale nie chciałabym przeżywać tego ponownie.


sobota, 13 maja 2017

Czyn społeczny

Zapewne jesteście ciekawi kto przybył na mój apel. Życie stale mnie zaskakuje i dobrze. Gdzieś w skrytości ducha liczyłam, że przybędą znajomi, którzy spędzili u nas beztroskie dni. Pomyliłam się.


piątek, 12 maja 2017

To był dobry dzień

Dzisiaj dla psychicznej równowagi napiszę  o małych i większych radościach, które mnie spotkały. Wojtek stara się jak może, żeby mój nastrój po utracie Edwarda wrócił do normy. Skończył stronę, o którą prosiłam od dawna . Tutaj można ją zobaczyć 


czwartek, 11 maja 2017

Żegnaj Edwardzie

To nie był zwykły kogut, to był Edward. Opiekowałam się nim przez rok. To ja wysprzątałam i poprawiłam mu kurnik, bo broczył w gównie. Uporządkowanie  kurnika, który przez lata nie był sprzątany nie należało do przyjemności, ale zrobiłam to bo nie tylko człowiek powinien godnie żyć.


wtorek, 9 maja 2017

Łbem w ścianę


Podczas pracy z Mateuszem opowiedziałam mu o kłopotach z rozbiórka walącej się starej stodoły. Najpierw musieliśmy poczekać na przypływ gotówki. Gdy mieliśmy już środki, pracownicy, którzy podjęli się jej rozbiórki nie pojawili się. Teraz po fakcie, wiem, że nie powinnam z nim o tym rozmawiać, niechby stała sobie dalej, aż mocniejszy wiatr dokończyłby jej żywota.


sobota, 6 maja 2017

Jestem ogrodomanką

Przy wjeździe na naszą posesję rośnie posadzone  przez męża starszej pani drzewo owocowe . Widzę je z okna naszej jadalni. Kiedy siadamy do posiłków  lubię na nie patrzeć. Wystarczyło dwa dni ciepła, a ono mieni się pięknymi kolorami jasnego różu. Kwitnące drzewa i krzewy to coś na co mogłabym patrzeć godzinami. Tak, ta wiosna która już dawno zagościła w Gdańsku, dopiero teraz dotarła do nas.


piątek, 28 kwietnia 2017

Przemyślenia przy kawie

Są ludzie, którzy jak ryba w wodzie czują się na scenie, których wystąpienia, prelekcje nie stresują. Ja do nich nie należę. Jednak mimo ogromnego stresu i wczorajszych łez wzruszenia, których nie potrafiłam powstrzymać, myślę sobie, że jestem szczęśliwą kobietą, że dane mi było to wszystko przeżyć, bo nade wszystko kocham smakować życie, a ono przecież serwuje różne dawki emocji.


poniedziałek, 24 kwietnia 2017

To był dobry dzień.

To był dobry dzień. Mimo zmęczenia jestem z niego zadowolona.
Janusz, którego poznaliśmy jakiś czas temu, pomógł nam załatwić pracownika.  Wojtek pojechał po niego o 8 rano do miasteczka. Rozmawiałam z nim dziesięć minut, i tyle mi wystarczyło, żeby stwierdzić, że to pracowity i wartościowy człowiek.


niedziela, 23 kwietnia 2017

Dla Hany :-)

Właściwie nie powinnam pokazywać to co tworzę gdzieś  pomiędzy ogarnianiem warzywniaka a tworzeniem sadu, ale obiecałam Hanie.

sobota, 22 kwietnia 2017

Czas sadzenia

Dzisiaj podczas śniadania rozmawialiśmy z Wojtkiem na temat ziemi i jej zagospodarowywania.
- Kopiesz się z tirem, chcesz koniecznie go przestawić, i złościsz się, że on ani drgnie.
No tak, po raz kolejny doprowadziłam się do takiego stanu, że płaczę ze zmęczenia i niemocy.

piątek, 21 kwietnia 2017

Henryk i Hanna

Wczoraj o poranku pojechałam na ryneczek. Kupiłam parę drzewek owocowych. Jabłonie, grusze i jedną czereśnie, dwa krzaczki agrestu. I kiedy już za nie zapłaciłam, zobaczyłam dwa niewielkie krzaczki bzu.


wtorek, 18 kwietnia 2017

Lepsze zdjęcie

Od jakiegoś czasu wierciły mój brzuch. Podchodziły do tarczycy delikatnie ją dusząc . Intuicja? Jest niezawodna, przed godziną zero zawsze daje o sobie znać.
Wydawało mi się, ze jak przeprowadzę się na wieś, zapomnę, zakopię, nie pozwolę aby to co złe, to co spotkało mnie w wielkim mieście  zdominowały mój spokój.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Joanna i Krystyna

Na początku mojej znajomości z Joannę z drugiego krańca naszej wsi, Wojtek podał jej adres naszego bloga. Byłam na niego za to zła i jak on to nazywa - ciosałam mu kołki na głowie. Tak ciosałam, i to okrutnie, bo mimo mojej dziecięcej szczerości, pamiętając sprawę z donosem, wolałam być anonimowa.

Podczas kolejnego spotkania Joanna powiedziała - pisz o marzeniach, a my będziemy je spełniać. Potraktowałam to jako żart i roześmiałam się.

sobota, 15 kwietnia 2017

Życzenia świąteczne !


W końcu przestało padać. Patrzę na mój ulubiony widok za oknem i czekam na przyjazd syna. Wyciągam aparat i pstrykam kilka zdjęć. To pierwsze Święta Wielkanocne w domu pod bocianem.


środa, 12 kwietnia 2017

To był piękny czas


Z kubkiem  czarnej kawy zasiadłam w fotelu. Wzrokiem ogarniam wysprzątane wnętrze, patrzę na wstawiane do  niebieskiego dzbanku tulipany, w końcu mój wzrok kieruję na widok za oknem.


Recenzja

Od kilku dni zabieram się za napisanie posta, ale najpierw było  sadzenie lawendy, potem sprzątanie domu na przyjazd ważnych gości, aż w końcu  sami goście. Dzisiaj też nie będzie moich przemyśleń, dzisiaj będzie recenzja książki, którą można przeczytać tutaj

Nie spodziewałam się, może dlatego taka niesamowita radość i szklące oczy.


niedziela, 9 kwietnia 2017

Ordnung ist des Hauses Zierde - S02E01

W jeden z ostatnich dni marcowych, jak co roku, w posadowionym na elektrycznym słupie gnieździe, wylądował zmęczony długą drogą bocian Jan. Prawie dwa miesiące leciał z odległego ciepłego kraju, królestwa słońca i obfitości pożywienia.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

O książce słów kilka

Nie miało być dzisiaj wpisu, bo... no właśnie, bo co? Bo jestem zmęczona sadzeniem drzew, bo bolą mnie wszystkie mięśnie jakby ktoś obił mnie kijem bejsbolowym. Dołożyłam sobie też nieprzespaną nocą, bo tak bardzo żyje moim ogrodem, że w nocy rozmyślam gdzie co posadzić, jak zarobić pieniądze na zakup drzew.

niedziela, 2 kwietnia 2017

I w końcu do mnie dotarło

Wczoraj, kiedy leżałam w wannie próbując zmyć zmęczenie fizyczne, zadzwoniła Gabrysia z życzeniami imieninowymi. Rozmawiałyśmy dopóki woda w wannie nie wystygła :-) To miłe z jej strony, że zawsze pamięta, tak samo jak moja Honia. Ja sama niestety nie zapamiętuję dat i zdarza mi się bardzo często nie zadzwonić z życzeniami.


wtorek, 28 marca 2017

Dzień bociana

Jest taki dzień kiedy przylatuje bocian. Jest taki dzień. Choć nic nie zapowiadało. Rano było zimno i mgliście. Kolejny przedwiosenny dzień, pomyślałem. Koło dziesiątej wyszedłem z domu i odruchowo spojrzałem na gniazdo.

poniedziałek, 27 marca 2017

Dzieje się coraz bardziej!

Zaczął się czas, że trudno o jakiś sensowny długi wpis na bloga. Po prostu się dzieje i co najważniejsze widać włożoną pracę a to powoduje,że i zmęczenie mija.


wtorek, 21 marca 2017

O sukcesach

Ostatnio było o moich życiowych porażkach, dzisiaj będzie o sukcesach, ale zanim o nich napiszę chciałam zachęcić was do spisywania swoich myśli, to naprawdę pomaga poukładać sobie w głowie.


niedziela, 19 marca 2017

Dusza mnie boli

Tak z Wojtkiem nazywamy stan melancholijny, a to za sprawą szczypty zazdrości, która zakradła się wczoraj do mej duszy. Zazdrość nie jest piękną cechą, nie powinnam chyba nawet o tym pisać, ale ja siebie znam. Jeśli tego co mnie boli nie  nie przeleję na papier, to będzie drążyć mnie jak kropla wody skałę.


piątek, 17 marca 2017

Wojtek (znaczy Bogumił) pisze

bo Grażyna postanowiła popracować fizycznie.

Książka "Dom pod bocianem" zawiera trochę czarno białych zdjęć, nie oddają one jednak tego czym żyliśmy przez ostatni rok. Postanowiłem wiec jako uzupełnienie książki udostępnić galerię zdjęć. Zapraszam do oglądania (kliknij)

czwartek, 16 marca 2017

Zamówienie

Deska miała być "podziobana" jak ta z ptaszkami.
Miały być na niej kwiaty, ale nie róże, najlepiej żółte.
Ma zawisnąć na wąskiej ścianie, pomiędzy dwoma oknami. Tyle miałam informacji

poniedziałek, 13 marca 2017

Ta Ania

Studiuje na Politechnice, dwa razy w tygodniu chodzi na chór, a jeszcze wcześniej była wolontariuszką  w Ośrodku dla osób niepełnosprawnych. A jaka jest? Rozmowna, miła i taka normalna. To, że studiuje ma mniejsze dla mnie znaczenie niż to, że była wolontariuszką.  Nie pytajcie dlaczego tak. Nie wiem, tak po prostu czuję.


sobota, 11 marca 2017

Goście

Pół nocy walczyłam z demonami, jak ta Barbara z serialu Noce i Dnie.
Poszłam wczoraj z łopatą i grabiami na drogę dojazdową. Drogę po babsku nareperowałam, bark dostał w kość i przemówił tępym bólem. Teraz jak ktoś mi ją zepsuje dostanie tymi grabiami po plecach.


czwartek, 9 marca 2017

Starość nie musi być smutna i zgorzkniała

Rzadko mi się zdarza siedzieć nad otwartym laptopem, zamykać go, ponownie otwierać i nic nie napisać. Za dużo myśli latających po głowie po spędzonym w Barce przedpołudniem, a jak chce się dużo opowiedzieć to nie wiadomo od czego zacząć.


środa, 8 marca 2017

Pan Duda

Przed jedenastą pomknęłam żabką do miasta. Najpierw zawitałam do Barki, bo z okazji Dnia Kobiet bardzo dużo się tam działo. Rozpromieniona, pełna pozytywnych emocji po występach podopiecznych udałam się do gminy w sprawie naprawy drogi. O tym co  zobaczyłam w Barce, napiszę następnym razem.


wtorek, 7 marca 2017

Droga ma smak gorzko słodki

Po tym jak zakopaliśmy się prawie na własnym podjeździe, wyciągnięta traktorem, przez uczynnego sąsiada, moja wysłużona żabka stanęła na polu przy drodze i cierpliwie czekała na ten czas. Ten czas nastał dzisiaj, pusta lodówka, brak chleba na śniadanie tudzież drożdży do jego upieczenia, zmobilizowały mnie do wybrania się do miasta.


czwartek, 2 marca 2017

Rok

14 marca minie rok, kiedy zobaczyliśmy miejsce, które stało się naszym domem. Doskonale pamiętam ten dzień. Wiał silny wiatr, wszędzie było szaro i mokro. W obejściu stały pordzewiałe stare maszyny. Polska rozpierducha- taka była pierwsza myśl.


środa, 1 marca 2017

Stan przejściowy

- To jest stan przejściowy- powiedziałam wczorajszego wieczora bardziej do siebie aniżeli do Bogumiła , kiedy zasiedliśmy do oglądania filmu.
Na przekór złym wiadomością płynącym z trójmiasta, chcąc wykrzesać z siebie pozytywne emocje i powstrzymać łzy cieknące ciurkiem jakby ktoś tam na górze odkręcił kran, będę pisała o samych pozytywnych rzeczach.


sobota, 25 lutego 2017

Dziewczynki

Gdyby czasami ktoś  podsłuchał nasze rozmowy, pomyślałby, że w domu są małe dzieci.
- Gdzie są dziewczynki? - pyta czasami Bogumił
- Poszły do sypialni, albo są w łazience -odpowiadam

Czasami dziewczynki trzeba uspokoić, bo   rozrabiają jak pijane zające. O kim mowa?

piątek, 24 lutego 2017

W pracowni pod bocianem

Powstają różne rzeczy. Zapraszam do środka:


Krótka opowieść o deskach świerkowych


Bogumił pisze

Kiedy tamtego marcowego ranka 1858 roku, w lesie Iławskim, nieopodal leśniczówki Stablack, młodszy leśniczy Johannes Muller z pieczołowitością okopywał sadzonkę świerku, nie mógł przewidzieć jakie będą losy tego drzewa kiedy nadejdzie jego, to znaczy drzewa, koniec. Mógł jedynie domyślać się, że za kilkadziesiąt lat inny leśniczy z prusko-wchodniego okręgu Preußisch Eylau, zetnie je i powstaną z niego wspaniałe deski. I tak też się stało.

sobota, 18 lutego 2017

Praca wre!

Honia, kiedy było strasznie dużo pracy do wykonania, mówiła, że nie ma czasu aby taczkę załadować. Tak jest teraz ze mną, nie wiem gdzie najpierw ręce włożyć.   Jedynie świadomość tego, że czekacie na  nowiny z domu pod bocianem, mobilizuje mnie do pisania.


czwartek, 16 lutego 2017

Pierwszy raz

Siedzieliśmy z Joanną w jadalni.  Z emfazą opowiadałam coś na temat swojego życia, coś co mimo pięćdziesięciu lat, robię po raz pierwszy.
- Powinnaś zapisywać te swoje pierwsze razy - powiedziała.

wtorek, 14 lutego 2017

Gdybym mogła spełnić jedno marzenie

Gdybym miała taką moc sprawczą, taką siłę, chciałabym spełnić jedno marzenie.  Jedno wielkie marzenie, przy którym moje o ogrodzie, o domu na wsi wydają się błahe i mało istotne.


poniedziałek, 13 lutego 2017

Mila i jej syn Wojtek

Wspomniałam wczoraj, że napiszę o pewnej Szkotce mieszkające w Polsce. Jestem nią zachwycona. Jednak nałożony plan na dzisiejszy dzień mam dość napięty, dlatego niech  zdjęcia przemówią :-) Jest dla mnie ogromną pięknością, dlatego też nie mogłam zdecydować się na jedno zdjęcie.

niedziela, 12 lutego 2017

Żyć nie umierać

Postanowiliśmy wraz z Bogumiłem, że niedziela jest dniem odpoczynkowym. Skoro odpoczynkowym, to kawa pita w łóżku i totalne leniuchowanie. A tak na poważnie, od wczorajszego popołudnia drąży mnie jakiś wirus, dlatego poranek spędziłam w łóżku. Po raz pierwszy z tego powodu nie mam wyrzutów sumienia, wszak bywają takie dni, że człowiek czuje się gorzej i właśnie wtedy trzeba być dla siebie dobrym.


czwartek, 9 lutego 2017

Refleksje przy kawie

Jakiś czas temu, całkiem przypadkiem, trafiłam na YouTube na kanał Łukasza pt "20m2". Kim jest Łukasz? To młody  człowiek, z głową pełną pomysłów i z marzeniem o własnym programie w telewizji.


wtorek, 7 lutego 2017

Magnolia

Zima wróciła, jeszcze większa niż na początku roku. Od rana sypie śniegiem i wieje. Na przekór zimie napiszę o wiośnie, na którą czekam z utęsknieniem. Pominę nawet małe smuteczki które zagościły ponownie w domu pod bocianem.


niedziela, 5 lutego 2017

Jestem coraz bliżej

Jeszcze nie tak dawno temu myślałam o zamknięciu tego  bloga, a teraz o tylu rzeczach chcę wam opowiedzieć. Jeśli coś odłożę na później, to inne wydarzenia przyćmią bieżące.


piątek, 3 lutego 2017

środa, 1 lutego 2017

Dwie nowiny, pierwsza dobra, druga...

Na początku tygodnia przyjechał do nas na motocyklu nasz przyjaciel. Po obiedzie, popijając herbatę zapytałam go o pojazd, którym przyjechał.
- Wiesz, dla mnie jazda na motocyklu to jak terapia u psychologa - odparł.
Nie zaskoczył mnie odpowiedzią, bo ja sama wybieram się na taką terapię malując szkatułki czy też stare deski.


niedziela, 29 stycznia 2017

Fotograficznie

Dzisiaj będzie fotograficznie, bo ręce ciągną mnie do malowania.
Wczoraj o poranku wyszłam na spacer. O tak, zarzuciłam kurtkę od brata i poszłam z Kudłem w pola szukać wiosny. Już idzie, ja już ją czuję.
Dzisiaj zrobiłam zdjęcia członkom naszej rodziny


piątek, 27 stycznia 2017

Takie życie

Przeprowadzając się na wieś zmieniłam przyzwyczajenia. Z pięciu kaw pitych w dużych kubkach przeszłam na jedną, pitą o poranku, jeszcze w koszuli nocnej. W ciągu dnia piję herbatę zieloną. Na zakupy do miasta wybieram się góra dwa razy w miesiącu. Zimowe dni upływają leniwie, bez pośpiechu i tak jakoś melancholijnie.


środa, 25 stycznia 2017

O tworzeniu

Miało być o demonach, albo o dołach w które czasami wpadam. Przegadałam z Beatą z Pupek, która jest psychologiem wiele godzin (dziękuje Beato, że mogę zawsze do Ciebie zadzwonić). Dotarłam do przyczyn, ale dzisiaj nie będzie wynurzeń. Bo dzisiaj będzie o tworzeniu, które bardzo mi pomaga się wyciszyć.


piątek, 20 stycznia 2017

Wszystko jest dziełem przeznaczenia i przypadku

Arek znalazł ją  pierwszy.  Latem, kiedy  byliśmy w ferworze demolki domu, podesłał linka do jej wystawy, z pytaniem czy nie chcemy się wybrać. Nie poszliśmy, byliśmy wtedy śmierdzący i zmęczeni.


środa, 18 stycznia 2017

Zima w siedlisku albo siedlisko w zimie

Namolny pęcherz wyrywa mnie z fantastycznego, kolorowego snuj, a było już tak blisko, prawie uratowałem planetę Ziemię przed atakiem mutantów. Ciemno i zimno, nie chce się wystawić kikutów poza ciepłą puchową kołdrę. - Czy ja zabiłem własną matkę? - wymawiam zaklęcie, które zawsze pomaga przespać jeszcze choć parę minut. - W grobie będziesz sobie spał, po wieki wieków – rechocze pęcherz.

czwartek, 12 stycznia 2017

Wszystko ma swój czas

Kiedy wczesnym  latem 2016 roku ekipa Adama rozpoczynała demolkę na strychu, wiedziałam już że wszystko co stare, co związane jest z domem pod bocianem, jest dla nas ważne. Nawet takie rzeczy bez jakiejkolwiek wartości.


środa, 11 stycznia 2017

A gdyby tak Bogumile konie?

Kobieta jednak zmienną jest, miało być o Bogumiłowej książce, będzie o znajomych.

Ponieważ nasi przyjaciele którzy porzucili miasto dla wsi mieszkali blisko Pupek, tam też zaczęliśmy pierwsze poszukiwania. Pupki i ich okolice to zagłębie artystów: Lawendowe Pole, Teatr Węgajty i wiele innych pozytywnie zakręconych ludzi.


wtorek, 10 stycznia 2017

Umrzeć...

Umrzeć - tego nie robi się kotu
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.......
Wisława Szymborska

Umrzeć- tego nie robi się czytelnikowi
Bo co ma począć czytelnik
kiedy blog umiera?
Graszka Graszkowska