Zapragnęło mi się spaceru, takiego bez celu, piaszczystą drogą, która przypomina mi moje dzieciństwo spędzane na wsi u babci Wiktorii, mamy mojej mamy. Popatrzyłam na Kudełka, a on zrozumiał mnie bez słów. Pomachał radośnie ogonem i był już przy drzwiach.