Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2017

Spacer

Zapragnęło mi się  spaceru, takiego bez celu, piaszczystą drogą, która przypomina mi moje dzieciństwo spędzane na wsi u babci Wiktorii, mamy mojej mamy. Popatrzyłam na Kudełka, a on zrozumiał mnie bez słów. Pomachał radośnie ogonem i był już przy drzwiach.

Pracować z pasją

"Zaangażowanie jest tam, gdzie czujemy, że chcemy, a poświęcenie tam, gdzie musimy. Jedno słowo czyni różnicę - zmienia podejście i optykę. Zaangażowanie jest tam gdzie jest pasja, a pasja rodzi profesjonalizm." Te mądre słowa nie są moje, zacytowałam je z książki Jacka Walkiewicza, którego czasami podczytuję.

Plany

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego jednym ludziom się udaje a drugim nie? Ja bardzo często, szczególnie tu, mieszkając na wsi zastanawiałam się dlaczego jedne wsie, tak jak np. Żywkowo działają prężnie a inne nie. I w końcu dlaczego ludzie stale mówią, że w ich miejscu zamieszkania się nic nie dzieje, a kiedy się dzieje wcale w tym nie uczestniczą?

Nieproszona śmierć

Wczoraj w dziewiątą rocznicę śmierci zapaliłam świeczkę człowiekowi, którego  nie znałam osobiście. Pojechałam na cmentarz, bo mimo, że go nie znałam, bardzo dużo o nim słyszałam. Żyje we wspomnieniach osób które go kochają.

Shangri-La

Na blogu Olgi przeczytałam "Najlepszy sposób osiągnięcia szczęścia to rozsiewanie go wokół siebie". Osiadając na wsi mogliśmy zamknąć się w czterech  ścianach, jednak wybraliśmy inną drogę.  Nasz dom jest otwarty dla ludzi pogodnych i życzliwych.

Weranda Country

Tytuł jest oczywiście bardzo przewrotny, bo fotografa  gazety wcale u nas nie było. Marek Biernat przysłał parę zdjęć z naszego domu, na które tak naprawdę nie było za wiele czasu i  pomyślałam sobie, że są równie dobre jak tamtejszej gazety :-) Zapraszam do oglądania

Małgosia i Marek

Po sześciu latach od tamtego krótkiego spotkania na wernisażu, dochodzę do wniosku, że Marek dalej ma ten sam uśmiech i błyszczące oczy kiedy mówi o fotografii. Dzieli nas bardzo dużo, ja pstrykam zdjęcia, on robi je świadomie. On ma kilka obiektywów z górnej półki, ja średniej klasy aparat, którego tak naprawdę nie znam.

Goście Domu pod Bocianem

Na chwilę cofnijmy się w czasie. Jest początek maja 2011 roku, biblioteka w Oliwie, wernisaż fotografii Marka Biernata.  Mimo że się nie znaliśmy, jedną rzecz mieliśmy  wspólną. Ja zaczęłam interesować się fotografią i to był moja  pierwsza wystawa w której uczestniczyłam, Marek Biernat po raz pierwszy publicznie pokazał  swoje zdjęcia. Wystawa, którą jak później się okazało zorganizowała żona, miała tytuł "Męska rzecz być daleko".

Wesoły autobus

Organizacją wyprawy do pana Marka zajmował się Wojtek. W pierwszej wersji mieliśmy jechać na dwa lub nawet trzy samochody. W ostatniej chwili u Patryków zmieniły się plany i najmniej zainteresowany zakupami Patryk postanowił też jechać, zabierając wszystkich siedmioosobowym sprinterem. No cóż pierwszy raz jechałam sprinterem.

Narada

Wychodzę na podwórko w koszuli nocnej z kubkiem czarnej kawy a tu taki widok. Osiem bocianów, 6 na dachu obory i 2 w gnieździe. One tak mają, że przed wylotem spotykają się na pogawędkę. Widocznie opracowują trasę :-).

Głupia baba

Miniony weekend upłynął nam na gościach. W niedzielę do obiadu zasiadło 11 osób. Przez chwilę wpadłam w panikę, bo przestraszyłam się, że zabraknie nam talerzy. I tak na listę rzeczy do kupienia trafił serwis obiadowy na 12 osób. Tak,  mamy taką listę rzeczy które trzeba kupić w przyszłości. Czym dłużej tu mieszkamy, lista zakupowa robi się coraz dłuższa.