Gdyby cofnąć czas, postąpiłabym dokładnie tak samo. Stan psa - kulejący, ze niewyleczonym, starym zrośnięciem, i ogromnym guzem - świadczył o tym, że nie ma właściciela. Małgosia o tym psie, że kręci się taki po naszym mieście słyszała od ludzi. Kiedy do niej podszedł, zareagowała. Nie odwróciła głowy, nie odpędziła. Pochyliła się nad jego cierpieniem.