Kiedy wychodziliśmy od przesympatycznych gospodarzy Dworu w Gajlitach, Anny i Marcina, powiedziałam do Wojtka: - Czas wracać do siebie, do naszego "domu ogrodnika". To był taki żarcik, ale patrząc na domy naszych znajomych, tych których znamy już dłużej i tych nowych, to nasz dom jest mały, bardzo mały. Ta nazwa, rzucona ot tak jakoś przywarła i dzisiaj Wojtek podczas rozmowy też jej użył.