Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2019

O weekendzie

Potrzebowałam takiego weekendu. Potrzebowałam wyjść z domu. Z pomocą przyszli nasi znajomi.

Dziękuję człowiekowi

Kiedy wychodziłam z sypialni Kiler mi szepnął do ucha - podziękuj człowiekowi. Nie będę dużo pisała, bo dzisiaj jest ten dzień, gdzie otworzyły się łzawe zawory. Jestem zmęczona i sama nie wiem czym.

Bazarek na rzecz kotów Domu pod Bocianem

 Dziękuję Ewie Frąckiewicz za prace które podarowała na "Bazarek". Jej prace możecie również zobaczyć na FB TU  Nie wiem co napisać. Tyle osób zrobiło zakupy, tyle osób dołożyło bezinteresownie swoją cegiełkę. Dziękuję. Świat jest pełen dobrych, empatycznych ludzi.

Ostatni transport

Ostatni transport Kotów w drodze do  Warmińskie Centrum Zdrowia Zwierząt Miron zniósł zaklatkowanie ze stoickim spokojem, zaś diabeł tasmański Frania próbuje rozwalić kontener na strzępy

Kilka słów o teraźniejszości

Na początku była niemoc i łzy. Kiedy się zwlekłam z łóżka, ubrałam  skarpety mamy. Musiałam wyglądać dziwnie - letnia sukienka i wełniane skarpety. Zawsze je zakładam kiedy jest mi bardzo źle.

Zbieram na leczenie

Wszystko mi jedno co pomyślą sobie niektórzy ludzie z mojego miasteczka. Potrzebuję pieniędzy na leczenie kotów  i to jest jedyny sposób który przychodzi mi do głowy.

Zupa która ratuje :-)

Zupa z zieloną soczewicą już nie jeden raz uratowała mnie w sytuacji gdy goście mają wpaść za przysłowiową godzinę. Tak też było wczoraj.  Ja,  jak zwykle bardzo się zaniepokoiłam, bo przecież "ludzie z drogi" (Ewa twoje powiedzenie przyjęło się u nas).

Ten moment

Kiedy targają tobą różne emocje I zastanawiasz się czy oby na pewno jesteś dobrym człowiekiem? Czy oby na pewno idąc swoją ścieżką życia,  słowem, czynem  nie skrzywdziłeś  drugiego człowieka.

Gdzieś pomiędzy gotowaniem

Kiedy wychodziliśmy od przesympatycznych gospodarzy Dworu w Gajlitach, Anny i Marcina, powiedziałam do Wojtka: - Czas wracać do siebie, do naszego "domu ogrodnika". To był taki żarcik, ale patrząc na domy naszych znajomych, tych których znamy już dłużej i tych nowych, to nasz dom jest mały, bardzo mały. Ta nazwa, rzucona ot tak jakoś przywarła i dzisiaj Wojtek podczas rozmowy też jej  użył.

Orneckie parasolki

Wszystko zaczęło się od wpisu Doroty o Ornecie. Tutaj można go przeczytać   Oczarował mnie tekst i zdjęcia, szczególnie to z parasolkami. Wojtek wpis Doroty  skomentował, Dorota po roku  przyjechała do Górowa. To tak w wielkim skrócie.

Dwór w Gajlitach.

Od zawsze podziwiałam dwory, nie pałace, nie zamki a dwory. Podziwiałam znajdujący się w Sikorzynie dwór Wybickich. Byłam pod wrażeniem determinacji nowego właściciela, który z wielkim trudem przywrócił mu dawną świetność. Szkoda, że tak wiele innych nie znalazło nowych właścicieli i popadło w ruinę.

Czas na bób

Ja nie jem mięsa, Wojtek lubi bób. To się chyba kompromis nazywa :-)

O Annie Osowskiej

Spotkaliśmy się po raz pierwszy u Very Kobylińskiej i jej męża Piotra. Nie ukrywam, że lubię do nich (Very i Piotra) wpadać. Oprócz tego, że ich lubię, ciągnie mnie do ich  zwierząt. Konie, siedem kotów i pięć psów. I wszystkie żyją na wolności.

Same miłe niespodzianki

Wczoraj wizyta u Ani Osowskiej i jej męża Darka. Kim jest Ania, będzie następnym razem, jak tylko uporam się z zaległościami. Dzisiaj  kolejna miła niespodzianka. Wpis na blogu Doroty https://alepieknyswiat.pl/2019/07/gorowo-ilaweckie-miasto-konrada-wallenroda.html Zmykam do pracy

O imprezie słów kilka

Kiedy organizowaliśmy serowarską sobotę w Bobrowni, jednogłośnie wygrał ser "chałwowy". Na tą imprezę nie robiłam serów, ale równie staranie się przygotowywałam.