niedziela, 21 lipca 2019

Kilka słów o teraźniejszości

Na początku była niemoc i łzy. Kiedy się zwlekłam z łóżka, ubrałam  skarpety mamy. Musiałam wyglądać dziwnie - letnia sukienka i wełniane skarpety. Zawsze je zakładam kiedy jest mi bardzo źle.


Moja przyjaciółka Honia, która mieszka od jakiegoś czasu w Wielkiej Brytanii napisała, że trzeba się zorganizować i ona wyśle mi paczkę z rzeczami na licytacje.

Później przeczytałam komentarz Mai na FB: "nie jesteś w Tym sama".
Później była Dorota, którą znam jedynie z sieci. Wysłała sms z informacją, że chciała mi zrobić prezent na święta do naszej nowej sypialni, ale postanowiła wysłać pieniądze, a ja mam zdecydować na co wydam. Te trzy osoby były takim zapalnikiem.

Wstałam, otrząsnęłam piórka, wystawiłam swoje rzeczy na sprzedaż.  Wczoraj będąc na chwilę u Ewy Frąckiewicz dostałam od niej jej prace z przeznaczeniem  na leczenie  naszych kotów. Muszę jedynie zrobić im zdjęcia i wystawić tu na blogu. Świat jest pełen dobrych i pięknych ludzi.

Ponad 20 osób udostępniło mój post o sprzedaży rzeczy. Większość  została sprzedana. Parę osób wpłaciło pieniądze.

Dzięki wam udało się zebrać 1200 zł  Przy tym całym stresie związanym z chorobami, jeden kłopot mniej. Serdecznie dziękuje !

Jakie są nasze decyzje?
Czekamy na wiadomość od doktora Wrotka, czy jest w stanie załatwić Interfereon - lek, obecnie prawie niedostępny, osiągający horrendalne ceny.
Od Małgosi z bloga "Za moimi drzwiami"  wiem, że podawany jest w dwóch seriach.- trzy zastrzyki, przerwa trzy zastrzyki.

Małgosia płaciła za jedną serię 280 zł. Powiedziała, że jej kotom nie pomógł. Wiem, że to jest czarowanie rzeczywistości  ale chcę wierzyć, że doktor Wrotek go zdobędzie i Kilerowi pomoże, a wszystkie pozostałe koty będą zdrowe.

Jeden z naszych znajomych kontaktował się z wetem z Krakowa, tam tego leku nie ma, ale można sprowadzić go z Niemiec. Jednak zanim zdobędziemy ten lek, zapewniamy Kilerowi życie bez stresu. Mieszka z nami w sypialni.

W poniedziałek, najpóżniej we wtorek pojadę z Mironem i Mimi na kolejne testy. Później będzie Koksa i Franciszka.

Bardzo dziękuję Kasi z Woryn, że uświadomiła mi jak dużo zrobiłam dla kotów. Okrutna prawda jest taka, że gdyby nie my, te koty już by nie istniały. Wszystkie są bezdomniakami . Przychodziły do nas w różnych okolicznościach. Zawsze dostawały schronienie i pełną miseczkę.

Prawdą jest też, że nieświadomie popełniłam błąd. Uświadomiła mi to Małgosia, która prowadzi koci dom tymczasowy. Powodując przeludnienie kotów unieszczęśliwiam je. Koty są terytorialne i na małej powierzchni może dochodzić do chorób. Mieszkamy w  domu, ale jego powierzchnia nie jest za duża.

Doświadczenie niemocy finansowej zmobilizowało mnie również do działania.
Czas usiąść ponownie do warsztaciku. Jestem świadoma tego, że majątku z tego nie będzie, ale jeśli zarobię na dobre jedzenie i leczenie dla  naszych kotów to będzie moim ogromnym sukcesem. Może jak Wojtek zobaczy, że potrafię utrzymać nasze zwierzęta wyrazi zgodę na przygarnięcie jakieś bidy z przytułku.

W imieniu Kilera bardzo wam wszystkim dziękuje  i zapraszam już niebawem na kolejne zakupy.
Tak nie jestem w tym wszystkim sama - i za to wam dziękuję!







5 komentarzy:

  1. Ucałować proszę ode mnie ten koci łepek kochany 😍😘
    Przy wypłacie poślę Wam więcej! Nie jesteś sama 🤗
    Sama wiem, co to znaczy walczyć o życie (przegrana walka z PNN rok temu) i o zdrowie z nieoczekiwanym zakłaczeniem mimo past i karmy Josera Catelux - zdarza się niestety...
    Trzymam kciuki za całą Rodzinę! 💕

    OdpowiedzUsuń
  2. Graszko,trzeba się wspierać, po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Graszko, nie, nie... Nie tak pisałam ci. Nie chcę cię załamywać, ale ten koci Interferon podaje się w trzech seriach po 5 zastzyków. 5 zastryzków - przerwa chyba 2 tyg i zanowu pięć zastrzyków, przerwa trzy miesiące i znowu pięć. JEDEN zastrzyk kosztuje 280 zł, to jest fiolka, którą powinno się zużyć w 24 godziny. Ze względu na kosty częśto podawałam im jedną fiolkę na dwa zastrzyki, lub nawet na trzy. Licząc tak to najtaniej wychodzi 2 x 280 zł na jedną serię, a gwarancji nie ma żadnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu. Ty mnie dziewczyno nie załamałaś.Czytam Ciebie i dopiero teraz uświadomiłam jaki błąd popełniłam. Nie wystarczy mieć miękkie serce, trzeba mieć też dużo rozsądku i wiedzy. A ty posiadasz to wszystko. Jak koty przychodziły, mogłam zrobić testy. Nie zrobiłam

      Jadąc dzisiaj do doktora, myślałam o Tobie. Jak ty sobie radzisz. I nie chodzi mi o sprzątanie kuwet, mycie miseczek ale emocje związane z chorobami

      Usuń
  4. Czekam na bazarek, chętnie coś kupię(tylko nie lubię tych zachaczajacych o religię). Twoje prace są piękne!

    OdpowiedzUsuń