Czasami lubię wrzucić do koszyka zakupowego, coś czego nigdy nie jadłam. Tak też było na ostatnich zakupach w Biedronce. Leżała sobie taka ładna, pomiędzy innymi warzywami - kapusta Pak Choi.
Ponieważ zawiesiłam konto na FB, zawsze proszę Wojtka żeby wrzucił tekst napisany na blogu. Wiąże się to z pewnymi trudnościami. Osobie, która na FB zostawi komentarz - nie mogę odpisać. Skoro nie mogę tam- mogę tu :-)
Kupuje w Biedronce. Lubię go i lubię potrawę zwaną "wszystko co mam w domu". Tym razem miałam: bób, pieczarki, cebulę, czosnek, groszek zielony, jarmuż. Jakiś czas temu Ewa była w Gruzji i zrobiła mi prezent, ofiarując przyprawy - sól swańska i Adżika, które dodałam do makaronu. Sos: oliwa z oliwek, musztarda, ocet jabłkowy, przyprawy.
Filmik dla lubiących koty. Kliknij TUTAJ Urodziny Koksy A dla lubiących jedzenie: Kasza kuskus # burak pieczony# szpinak# kukurydza# groszek zielony. Sos - oliwa z oliwek, musztarda miodowa, ocet jabłkowy
Kilka dni temu trafiłam na kanał na YT pana Kudlińskiego, gdzie autor robił racuchy. Ponieważ przepis był łatwy do zapamiętania zrobiłam i ja. Racuchy w/g przepisu pana Kudlińskiego robiłam dwa razy. Raz na kolację, po kilku dniach sobie na obiad. Wojtek, na danie główne woli mięso :-).
Z różnych powodów nie chodzę na grzyby, i nawet nie chcę tego roztrząsać dlaczego nie chodzę. Wczoraj, późnym popołudniem wpadła do nas Joanna z Patrykiem z małą Anią przynosząc worek ekologicznych ziemniaków i trzy kanie.
Parę osób mi kibicuje. Parę osób zachęca abym na YT pokazywała jak gotuję. Waham się, bo jestem świadoma swojej niewiedzy. Zdaję sobie również sprawę, że gro osób gotuje o wiele lepiej. Daleko nie muszę szukać, wystarczy zatrzymać się w Bobrowni u Joanny.
Wtorek upłynął na robieniu zdjęć. Do czego były potrzebne, dowiecie się w sobotę. Nie jestem z nich zadowolona, jutro powtórka. Dzisiaj obiad pt. "resztki ze stołu", jednak zanim pokażę wam dzisiejszy obiad, kilka słów wyjaśnienia.
Absolutnie nikogo nie namawiam do niejedzenia mięsa. Jedynie pytam, czy zawsze trzeba jeść kiełbasę i mięso? Większość produktów z których zrobiłam wczorajsze potrawy były z naszego ogrodu. To co dała nam nasza ziemia. Jarmuż, buraki korzeń i liść, marchew, rukola. Myślę sobie, że nasi goście nie odeszli głodni od stołu.
Zupa z zieloną soczewicą już nie jeden raz uratowała mnie w sytuacji gdy goście mają wpaść za przysłowiową godzinę. Tak też było wczoraj. Ja, jak zwykle bardzo się zaniepokoiłam, bo przecież "ludzie z drogi" (Ewa twoje powiedzenie przyjęło się u nas).
Kiedy organizowaliśmy serowarską sobotę w Bobrowni, jednogłośnie wygrał ser "chałwowy". Na tą imprezę nie robiłam serów, ale równie staranie się przygotowywałam.