Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2025

Dwie moralności – felieton o wybiórczej pamięci

Wyobraźmy sobie, że w telewizji – niech będzie Republika, TVP, Kanał Zero czy nawet Goniec – pojawia się materiał o człowieku, który podstępem zdobył mieszkanie starszego pana. Złożył przyrzeczenie opieki, wszystko zostało spisane u notariusza, a potem… słowa nie dotrzymał. Ba, nawet nie zapłacił za mieszkanie. Co byśmy wtedy pomyśleli? – „Skandal!” – krzyknęliby widzowie. – „Oszust!” – dopowiedzieliby komentatorzy. – „Trzeba to napiętnować!” – oburzyłby się moralny krąg internetowy. I zapewne mieliby rację.

Operacja hejtu udana – pacjent przeżył

  Operacja hejtu udana – pacjent przeżył Na YouTubie pojawiła się rolka z Lechem Wałęsą w łóżku po operacji. Normalny człowiek pomyślałby: zdrowia życzyć, współczuć, może pomilczeć. Ale my nie jesteśmy narodem normalnym – my jesteśmy narodem komentatorów. Wystarczy rzut oka na sekcję pod filmem.

Ci ludzie mają twarze

W naszej Republice, w której sami decydujemy, kiedy wyłączyć internet, nastał czas wyciszenia. Podstawa. Poznać siebie .Zapytać:czego potrzebuję. I reagować – kiedy wiem, że jestem    przebodźcowana.  Nie brnąć.  Odpuszczanie nie jest łatwe, ale możliwe. Może to wydawać się absurdem – piszę o wyłączaniu wtyczki internetowej, a zaraz potem o tym, co mnie zastanowiło, zaskoczyło, zdziwiło. Paradoks. :-)

Plotka ma większy zasięg niż prawda

  Na chwilę wyłączyłam internet. Powietrze zrobiło się lżejsze, kawa smaczniejsza, a cisza nagle tak głęboka, że usłyszałam własne myśli. Polecam każdemu – wystarczy pstryk, a świat hejtu zamienia się w świat ptaków za oknem. 

O ludziach z Internetu

Wczoraj, kładąc się do łóżka, postanowiłam: koniec z polityką do poniedziałku. W końcu mamy święto narodowe — można by sobie dać oddech, odłożyć lupę, przez którą doszukuję się niedomówień w każdym wystąpieniu polityków. To ma być eksperyment  mojej silnej woli. Może być  trudno, bo polityka działa na mnie jak kofeina. Albo i gorzej, jak narkotyk. Dzisiaj jednak w głowie mam zupełnie inny temat. Pod ostatnim postem na YouTube napisałam jednej z komentujących: „Po prostu dzielę się tym, co we mnie siedzi — bo przez te lata powstała tu więź, a ja nigdy nie traktowałam tego miejsca jak pracy na etat. Dlatego, jeśli mam wątpliwości, mówię o nich tak, jak mówi się do przyjaciół. A co zrobię z YouTubem — zobaczymy. Może przerwa, może zmiana formy, może powrót… to się jeszcze okaże”.

Stadionowa polityka w wydaniu pałacowym

Karol Nawrocki postawił na styl — garnitur jak z katalogu, czerwony krawat jak z pocztówki z Trump Tower. Wysoki, postawny, dobrze skrojony — wygląda tak, że na wiecu może się podobać. Problem w tym, że mówi, jakby mikrofon był popsuty: stale krzyczy. Nie opowiada, nie tłumaczy. Krzyczy.

Kanał Zero. Żony polityków, spódnice i internetowy cynizm

Zacznijmy od tego, co wydarzyło się ostatnio: Kanał Zero – ta sama satyryczna orkiestra, która potrafi krytykować każdy guzik, każdą kreskę makijażu i każdą spódnicę – tym razem zrobił coś zupełnie przewrotnego. Zamiast śmieszku i ironii, nagle wystąpił jako wzruszony obrońca pierwszej damy. Film o hejcie spadającym na panią Nawrocką? Niespodzianka sezonu! Moment, w którym internetowy cynizm mówi „Dość!”, cóż, cieszę się, że tu jest, ale pytam z przekąsem: czyżby ktoś im podmienił scenariusz?

Myślisz, że raz się żyje? Rozważania o codzienności

  Taki obrazek dostałam w poniedziałek od Marylki. Z początku pomyślałam – kolejny miły cytat. Ale kiedy zostałam sama w domu, bo Wielki Wu pojechał na kontrolę do lekarza, zaczęłam mu się przyglądać i poczułam, że to jest dokładnie o mnie. Rano zawsze zaczynam się od łazienki — ledwo otwieram drzwi, a tam już mały tłum: koty i Coco pchają się jedno przez drugie, żeby mnie przywitać. Coco taranuje, koty bronią swoich pozycji, a ja tłumaczę im, kto był pierwszy. Poranki  zaczynają  się u Nas spokojnie. Słońce nieśmiało  wychyla się zza horyzontu, a jego złote promienie wpadają  przez okno, rozświetlając lampy a potem kubki z naszą kawą. W kuchni pachnie  świeżo mielonymi ziarnami. Lubię te nasze poranki – taki mały rytuał, który daje poczucie, że świat jeszcze się nie rozpędził, nie zwariował.   Powolne, bez pośpiechu, z rozmowami o wszystkim i o niczym.             

Lustro, lustro, powiedz przecie…

Są takie zdania, które wracają do mnie jak bumerang. „Włącz myślenie”, „Wyjdź z bańki”, „Przestań oglądać TVN”. I choć powtarzałam już wielokrotnie, że tej stacji nie oglądam – widać dla niektórych to równie trudne do przyjęcia jak fakt, że woda może być mokra. Najchętniej to by mnie posadzili na kanapie, kazali włączać na zmianę TV Republika i TVN24, i dopiero wtedy mogłabym się wypowiadać. W wersji ekstremalnej – obowiązkowo z pilotem w jednej ręce i różańcem w drugiej. Nie będę jednak udawać, że wszystkie afery to wynalazek jednej partii. Nie były. Mieliśmy je za PiS, mamy teraz, i pewnie będziemy mieć także w przyszłości, niezależnie od tego, kto będzie w fotelu premiera.

Polką trzeba się urodzić… i najlepiej wiedzieć, na kogo głosowałam

 Kiedy dwa lata temu nagrywałam film o mojej codzienności, o cenie rękodzieła, o tym, ile płacę ZUS-u i podatków, a ile zostaje mi w kieszeni, byłam przekonana, że nikt nie doszuka się w tym… polityki. Ot, pakowanie paczek, wstążki, papier, rozmowa o tym, że moja praca kosztuje, a państwo też chce swój kawałek tortu.

Małe miasteczko, wielkie układy

Internet huczy. Jachty, fundacje, granty, unijne miliony… a w komentarzach – od Tarczyńskiego po Bosaka – jeden wspólny refren: „Tusk do dymisji!”. Bo przecież premier osobiście podpisuje każdy wniosek, wchodzi na każdy pokład i jeszcze własnoręcznie spuszcza wodę z basenu, prawda?

Jachty, lody i brydż – czyli jak internet robi aferę z promila KPO

 Kiedy w sieci pojawiła się wieść, że z Krajowego Planu Odbudowy finansowane są jachty, maszyny do lodów i kursy brydża online, pomyślałam, że może ominęło mnie jakieś ogłoszenie. Może właśnie ruszył nowy program: „Wiejska przystań dla każdego”? Wyobraziłam sobie port na skraju pola kukurydzy, łódkę przywiązaną do jabłoni, a na burcie napis „Dotacja z UE”.

2. Nie musisz być silna zawsze

 (z cyklu „10 przykazań dla wrażliwych”) Publikując w środę  tekst o oczekiwaniach, pomyślałam, że może warto zebrać tych moich myśli dziesięć. Jak dziesięć przykazań – ale nie tych z ambony. Raczej takich codziennych, domowych. Czułych i prostych. Jak głaskanie psa po głowie. 

Orędzie podzielonej Polski. Kto jest ‘prawdziwym’ Polakiem według Nawrockiego

 Wystąpienie prezydenta Nawrockiego było jak dobrze wyreżyserowany spektakl szkolny z okazji Święta Niepodległości – dużo flag, dużo patosu, dużo „Polski” przez wszystkie przypadki. Muzyką były oklaski – ale tylko połowy sali. Posłowie PiS-u szaleli z radości i dumy, podczas gdy reszta siedziała w milczeniu, jakby uczestniczyła w zupełnie innym przedstawieniu.

1. Nie oczekuj

 Kilka dni temu zupełnie zniknęłam z Internetu. Bez zapowiedzi, bez planu. Po prostu poczułam, że muszę się wycofać. Zamknąć drzwi, przytulić się do siebie, do Coco. Być. Nie reagować. Nie odpowiadać.

Mapa mojej twarzy

 Kilka dni temu, gdy właśnie skończyłam chować zakupy do lodówki, Wojtek zawołał mnie do pokoju. W rękach trzymał małe pudełeczko, a w oczach ten znajomy błysk rozbawienia.

Siedlisko poza czasem

 Jak co dzień, między popołudniem a wieczorem, zasiedliśmy z Wielkim Wu do naszego okrągłego stolika na wysoki połysk. Nie przepadam za tym meblem, sama nie wiem dlaczego. Może przez wspomnienia, które się w nim odbijają. Może przez to, że przypomina czasy, kiedy wszystko musiało być „jak trzeba”.