Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2016

O ukorzenianiu

Lubię ten moment kiedy mijam Paustry. Jeszcze zakręt, mały lasek, droga się prostuje i w oddali widzę pękatą wieże cerkwi, dawniej kościoła ewangelicznego, na lewo od niej, bardziej ostrą kościoła katolickiego. Za chwilę mijam tablicę – Górowo Iławeckie. Jestem na miejscu, u siebie.

Jeżeli o czymś bardzo mocno marzysz...

30 lipca roku zeszłego napisałem tekst na graszkowego bloga. Przypomnę go, choć trochę długi: Wiem, że on tam gdzieś jest. Może na Warmii, a może trochę dalej, lub zupełnie gdzieś indziej. Zamykam oczy i próbuje go sobie wyobrazić. Stary, z duszą, drewniany albo z cegły. Pokryty gontem bądź ceramiczną dachówką. Stojący na wzgórzu. Z jego okien rozpościera się przepiękny widok na pagórki (góry?) i lasy. W dali być może błyszczy tafla jeziora, albo wije się rzeka.

Okno na świat

Kiedy remontuje się stary dom są różne zwroty akcji. Są radości i smutki, łzy ze zmęczenia, ale też i radości. Właśnie wczoraj był taki dzień, dzień radosnych łez, które same spływały po spoconym policzku.

Trzy dni w SPA

W czwartkowe przedpołudnie spakowałam torbę, wraz z Kudłem wsiadłam w wysłużoną żabkę i pojechałam do syna. I wiecie co, to były najcudowniejsze dni które mogły mi się przytrafić. Nic nie robiłam, zupełnie nic. Byłam gościem u własnego dziecka.

Męczy mnie ta kura :-(

Dziś zmarła jedna z trzech kur. Wiem, że śmierć jest wpisana w życie, ale jakoś smutno jest mi z tego powodu. Nie potrafiłam jej pochować, Bogumił się tym zajął.

Zapiski z budowy

Zmieniła się pogoda a z nią i mój nastrój. Wróciła wiara w to, że damy radę przetrwać w namiocie na górce. Było źle, wiał tak silny wiatr, że urywało nam głowę, a namiot prawie odleciał do Pucka. Lało jak z cebra.  Bogumił co chwilę powtarzał mów do mnie Hiob :-) Przy okazji dziękuję Asi, z którą kiedyś pracowałam, za przemiłego i troskliwego sms. Przeżyliśmy burze, teraz to już z górki.

Ludzie Anioły

Są ludzie bezinteresowni, którzy nie czekają na zapytanie, są ludzie, którzy potrafią zadzwonić i zapytać czy czegoś nie potrzebuję. Doskonale pamiętam ten dzień, kiedy po raz pierwszy siedzieliśmy u nich, w kuchni wynajmowanego domu. Z niedowierzaniem słuchałam opowieści o człowieku, który wystawia przed domem swoje plony i puszkę na pieniądze. Im dłużej ich poznawałam wiedziałam, że tam żyje grupka ludzi, którzy robią coś bezinteresownie.

Ordnung ist des hauses zierde

Tamtego mokrego lata, kiedy wyprowadziła się ostatnia mieszkanka, stary dom zyskał pewność, że nadchodzi jego kres. Nie wierzył bocianowi, z którym rozmawiał nocami, że to nie koniec, że na pewno odzyska dawną świetność, że ci nowi, którzy pojawili się tutaj wczesną wiosną, dadzą mu nowe życie.

Kiedyś tu będzie pięknie

Wychodzę obolała z namiotu. Znowu wieje, znowu pada :-( Idąc z Kudłem na spacer wchodzę do domu. Buzia sama mi się uśmiecha. Przystaję, robię dwa zdjęcia. Wychodzę, żeby nie przeszkadzać Adamowi.

Musimy przez to przejść razem

Dnia pierwszego lipca roku pamiętnego syn zabrał starszą panią. Nie było pożegnania, nie było nawet przekazania kluczy. Od paru dni panowała lodowata atmosfera. A stało się to po wypowiedzianych przeze mnie słowach, że jeżeli zabierają  rzeczy to mają  pamiętać również o tym co zostało w stodole. Czy tego żałuję?