Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2020

Życzenia świąteczne

 

Grunt, to dobrze zareklamować towar

 Chcąc uniknąć przedświątecznego tłoku na Górowskim targu, wybrałam się po ryby w zeszłym tygodniu - w czwartek. Decyzja była słuszna - targ świecił pustkami. 

O urodzinach i traumach prezentowych.

 Grudzień, to nie tylko święta, to także moje urodziny- do których pozostało kilka dni.   Mówię  o tym ponieważ, to będą moje ostatnie urodziny - tak postanowiłam. Zatrzymuję się w czasie i od tego roku stale mam 55 lat - i ani roku więcej. Dwie piątki to piękna cyfra :-)

Poranna rutyna

 Zimową porą otwieram oczy około 8 rano. Wojtek  już dawno jest po kawie i prasówce. Wyborcza - to gazeta, którą prenumeruje. Nieco później podczas wspólnego śniadania- opowie mi co wyczytał. 

Coco ale nie Chanel

 Podobno można wszystko -jeśli ma się motywację.

3 grudnia - pierwsze lukrowanie domu

 I trochę pracowni. Zapraszam na film. Kliknij Tutaj 

2 grudzień - potrawy nietradycyjne

 Ponieważ  zawiesiłam  konto na FB, zawsze proszę Wojtka żeby wrzucił  tekst napisany na blogu.  Wiąże się to z pewnymi trudnościami.  Osobie, która na FB zostawi komentarz -  nie mogę  odpisać.   Skoro nie mogę tam- mogę tu :-)

1 grudnia - rozmowy o świętach,

 czyli jak urządzić tanie święta :-)

Dzień dobry świecie

 Co nam dzisiaj przyniesiesz- pytam siebie, patrząc w tarasowe okno, które wcale nie jest tarasowym :-).

Sami ale nie samotni

 Przez krótką chwilę  serce otuliłam smutkiem. Nawet przez moment pomyślałam, że może powinnam wymazać z kalendarza święta. 

Gadu gadu o zwierzętach

 Zapraszam na filmik. Kliknij TUTAJ

Ania zwana Panterą

 Anie zwaną Panterą znam od lat z wirtualnego świata. Czytałam jej bloga, nie zawsze komentowałam.  Na jakiś czas Ania zamilkła. Byłam cierpliwa, wiedziałam, że wróci.  I wróciła z nowym blogiem. Nawet zastanawiałam się przez moment czy i ja nie powinnam tak zrobić.  Dzisiaj rano, Ania opublikowała tekst. Czytając go, zastanawiałam się czy Ania siedziała  w mojej głowie, bo napisała tekst bardzo mi bliski.  https://dezinformacjeikonfabulacje.blogspot.com/2020/11/badzcie-dla-siebie-nawzajem-dobrzy.html Miłej lektury. 

Zapraszam na filmik

 W niedzielne popołudnie, zapraszam was do pracowni :-) Linki do wspomnianych osób:  Ceramika  https://www.facebook.com/Stary-Dom-Pracownia-Artystyczna-110168473815756 i do Ewy  https://www.facebook.com/EwaFrackiewiczFineArt

O jesieni

 W poniedziałkowy poranek otulona ciepłym szlafrokiem, z kubkiem czarnej kawy, otwieram laptopa i czytam posty koleżanek - aż trzy dziewczyny napisały o jesieni. 

Nowe anioły

 Witajcie kochani. Troszkę mnie tu i tam nie było. 

Po sezonie

 Wojtek zrobił nową klapę na strych. Jest ona na zawiasach z otworem dla kotów. Futrzaki w zimę będą miały większą przestrzeń do harcowania. My pozbędziemy się myszy, które na zimę pakują się z walizkami na strych. 

O sypialni i nie tylko

17 września minęły cztery lata, odkąd wprowadziliśmy się do domu po remoncie, który trwał 4 miesiące i w cale nie był jeszcze skończony.  W tym dniu opuściliśmy nasz rozbity w stodole namiot, który przez ten czas był naszym domem. 

O migdałku, gościach i roletach

Kiedy dzisiaj przy śniadaniu Wojtek powiedział, że jest środa, byłam zaskoczona, że to już środek tygodnia. Latem  dni mijają nie wiadomo kiedy, za to zimą ciągną się w nieskończoność. W tym roku postanowiłam zimą  nie poddawać się depresji, zobaczymy. 

Jedne kolana, dużo chętnych

 Tekst obrazkowy. Wybaczcie jakość zdjęć, bo one z kalkulatora :-)

O cudach, ale nie tych biblijnych

Odważyłam się upiec ciasto dla jutrzejszych gości. I stał się cud: ciasto ze śliwkami nawet wyszło. Mimo, że w przepisie trzeba było dodać łyżeczkę sody.  Nie dodałam, bo nie miałam, a sklep nie jest za rogiem. 

Wszystko jest dziełem przypadku i przeznaczenia

Dzisiaj musiałam zmienić swoją poranną rutynę. Coco nie chciała poczekać, a Wojtka rano bolała noga. Na piżamę ubrałam szlafrok i zielony bezrękawnik. Na bose stopy wciągnęłam kalosze koloru kubraczka i poszłam z psami w pola. 

Kuchenne wariacje - kotlet z bobu

 Robiąc miejsce na kolejne słoiki, zauważyłam, że jeden słoik z bobem  nie zamknął się.

Irena i jej mama

Cofnijmy się na moment do roku 2016. Lato. Remont naszego domu trwa w najlepsze, angażuje wszystkie nasze myśli. Pieniądze znikają jak śnieg w wiosennym słońcu. Ledwie zipiemy, zmęczeni niedogodnościami  związanymi z remontem.   Nie mamy warunków na przyjmowanie gości.

Mój czas

 Lubię wrzesień. Jest ciepło ale nie upalnie. 

Stek z buraka czyli dzisiejszy obiad

 Już bardzo dawno nie zapraszałam was do stołu. 

Świat istnieje

Dobrze było pojechać, dobrze było wrócić.  Podczas podróży do Ełku różnymi środkami transportu, towarzyszyła mi refleksja, że nie  żyję w szklanej kuli i świat poza naszym siedliskiem i miasteczkiem istnieje. I dobrze. 

O emocjach

Wczorajszy dzień był trudny.  Po raz kolejny uświadomiłam sobie, że niemiecki psychiatra miał rację twierdząc, że nie ma faktów, są tylko interpretacje. Jedno zdarzenie, a każdy inaczej je poczuje, każdy inaczej o nim opowie. 

Kopnęłam się w tyłek :-)

 W końcu znalazłam czas na zrobienie zdjęć swoich prac. Teraz tylko Wojtek musi znaleźć  czas, na wrzucenie do sklepu. Ot, takie wspólne działanie :-) 

Nic się nie chce

 Ogród mamy zarośnięty, warzywnik zarośnięty, a nam nic się nie chce robić. 

Planeta Abstrakcja

 Jakiś czas temu publikowałam  kanały które oglądam na YT.  Dzisiaj dalsza część. 

Koniec weekendu

 Pierwszy weekend "Galeryjki na strychu" za mną. 

Stary dom i jego mieszkańcy

Długo patrzyłam  na  piękną, zgrabną  kobietę, ubraną w krótką sukienkę w kolorze rdzy.  Stała na tle białego domu i czekała, aż nasze auto zniknie za zakrętem. Kosmyki  ciemnych włosów, muskane letnim wiatrem na chwilę zasłaniały jej młodą twarz. Chwyciła je w palce prawej ręki i założyła za ucho.  - Tańcząca z Wilkami- powiedziałam bardziej do siebie aniżeli do Wojtka. 

O poranku

Lubię siadać latem o poranku z kubkiem czarnej kawy na schodach domu. Zwierzęta mnie nie opuszczają. Po krótkiej chwili  wysypują się z domu jak z worka, w którym nagle zrobiła się dziura. 

Niech dzieje się magia

Myśl o zorganizowaniu oficjalnego  otwarcia "Galeryjki na strychu" powraca  jak bumerang.  - Zadzwoń, może tym razem będą mieli dla Ciebie czas - podpowiadał  głos w  głowie.  Zachowaniem jednych, chcesz karać innych- odpowiadałam  sama sobie. 

Zapraszam, już otwarte

W sobotę piekę drożdżówkę. Jeśli masz ochotę, to zapraszam :-)

Galeria na Strychu

Drogi czytelniku, jeśli jesteś gdzieś blisko to zapraszam do mojej "Galerii na Strychu"

Zdjęcia z Tłokowa

Wcześniej był filmik, teraz zdjęcia Wojtka z wczorajszej wycieczki do Tłokowa.

W Tłokowie

Bez przygotowania, bez reżyserii ot tak spontanicznie. Moje filmiki zawsze takie będą, więc jeśli ktoś nie lubi amatorszczyzny, to lepiej żeby ich nie oglądał:-)  Jeżeli ci to nie przeszkadza, to zapraszam  do Tłokowa, do  Rafała Aleksandra Mikułowskiego .   

Hanny

Gdyby żyła, miałaby wczoraj imieniny. Gdyby żyła, zapewne gnałabym z łakociami, na które ona sama nigdy by sobie nie pozwoliła. Teraz mogę zapalić świeczkę i postawić kwiaty przy jej zdjęciu.

Drogi pamiętniczku

 Kilka lat temu Gabrysia napisała:  "wiem, wiem.... nie masz jeszcze piekarnika, ale przepis jest prosty, a ty Grażynko lubisz drożdżówkę". Cztery lata temu nie mieliśmy niczego. Ani piekarnika, ani lodówki, a talerze pobiły się kiedy mieszkaliśmy na górce.

Wakacje

Wakacje cały czas trwają. Nie wiem czy to dobrze, czy to źle - czas pokaże. Widoki z porannego spaceru z psami :-)

Pierwszy raz

I stało się to dzisiaj, nawet nie wiemy kiedy. Nagle gniazdo bocianie zrobiło  się puste. Kilka dni wcześniej młode boćki skakały, machały skrzydłami, aż w końcu dzisiaj poleciały w swój pierwszy lot -ten bliski, na pola sąsiadów.

O normalności.

W poniedziałkowy poranek w Domu pod Bocianem zapanowała cisza, tak głęboka,  że słychać było przelatującą  muchę i myśli kłębiące się w głowie.  "Bo wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem". Cytat z Księgi Koheleta. 

Patent na muchy

Kiedyś  sery robiłam częściej. Teraz - tylko wtedy  kiedy spodziewamy się gości. O ile z kotami mogę dojść do porozumienia, żeby nie wchodziły tam gdzie robię sery, tak z muchami jest już gorzej, szczególnie  latem.

O wczorajszym dniu

Lubię ten czas, zaraz po obiedzie, szczególnie teraz, w środku upalnego lata. Po skończonym posiłku Wojtek idzie pod brzozę, gdzie na paletach leżą stare materace. Odpoczywa od kieratu, który męczy jego oczy. Czyta książkę, przegląda wieści w Internecie. Ja w tym czasie krzątam się  po kuchni.

Codzienna niecodzienność

                                                                     zdjęcie Wojtka Od kilku dni inaczej zaczynam dzień. Nie włączam laptopa, nie śledzę moich znajomych z FB. Usunęłam prywatne konto Grażyna Wolańska. Jakkolwiek to zabrzmi - to pozwalam sobie przeżyć  żałobę i usunięcie konta ma mi w tym pomóc.  Czy tam wrócę? Nie wiem, może.

Wspomnień ciąg dalszy

Szukając wcześniejszych zdjęć trafiłam na te, umieszczone poniżej. Zrobione 08.07. 2016 roku.

Moim czytelnikom :-)

O poranku pomyślałam sobie, że filmik filmikiem, ale  zdjęcia bardziej pokazują jak zmienia się nasz świat, który tworzymy z Wojtkiem od czterech lat. Na przełomie czerwca i lipca 2016 r z domu wyprowadziła się starsza pani i zaczął się nasz dogłębny remont. W marcu 2017 ruszyłam z ogrodem.

Ogród w lipcu i trochę wspomnień :-)

Marzec 2017

Post o konsekwencjach

Bardzo często w swoich postach piszę o konsekwencji decyzji. Podejmujemy je różnie. Czasami  pod wpływem impulsu, czasami po długich namysłach. Na blogu nie podejmowałam  dyskusji na temat polityki i wiary- taka była moja decyzja.

Wakacje

Prowadzę bloga już ponad 10 lat, szmat czasu. Kiedy czasami się cofam do starych tekstów, zastanawiam się, czy to było moje życie? Lista blogów, które czytałam do tej pory jest dość długa. Jedni piszą regularnie, inni sporadycznie, wielu zamilkło. Nie wiem jak wy, ale ja zżywam się emocjonalnie z autorem. Czasami tak mocno, że ostatnio do yutuberki, która przestała publikować filmiki - napisałam.

Tekst Wojtka, filmik mój

O kopaniu się z koniem Z koniem nie należy się kopać, bo koń jaki jest każdy widzi, jest silniejszy, i trzeba być niezłym kowbojem aby go okiełzać. Naparzanka kończy się w najlepszym razie zglebieniem, a w najgorszym pobytem w szpitalu, albo nawet wąchaniem kwiatków od spodu.

Spotkanie z Policją

Wcale nie było mi do śmiechu

O planach

Zapraszam na kolejny filmik. KLIKNIJ TUTAJ  A można i tak

Wielki kloc

Wielki kloc WOJTEK FRAGLESI WOLAŃSKI · Wielki kloc nie pamiętał kiedy się urodził. Drzewo, którego stanowił fragment, narodziło się w Wildenhoffowskich lasach za panowania pierwszego hrabiego Otto Von Schwerin, w połowie XVII wieku. W latach trzydziestych XX wieku drwale z okręgu leśnego Preußisch Eylau ścięli drzewo, i w pobliskim tartaku zrobiono z niego wielką belkę. Dwa lata później powieziono ją na kolonię wsi Hoofe, gdzie Friedrich Neumann, stolarz i cieśla zarazem, stawiał przy pomocy synów wielką stodołę, nieopodal domu, który nazwał Haus zum Sto rch. Prawie dziewięćdziesiąt lat później chyląca się ku upadkowi stodoła została rozebrana przez nowych właścicieli domu, który teraz nazywał się Domem pod Bocianem. Belka, w bólu rżnięcia, dała życie rodzeństwu kloców, których żywot większości niestety był krótki, zakończony całopaleniem w żelaznym pudle z szybą.

O wczorajszych skrzydłach

Czas mnie goni po piętach, bo ogród i warzywniak czekają. Dlatego kilka słów.

O Akcji w ogrodzie

Miszmasz

Sam tytuł mówi, że post będzie o wielu rzeczach. Jutro  o 20-tej kończy się licytacja św. Rity. Wszystkim osobom,  które przekonałam, że warto pomagać bardzo dziękuję. Zobaczymy jak potoczy się zbiórka, ale może w czerwcu wystawię kolejną swoją pracę. Potrzebne są straszne wielkie pieniądze. Link do licytacji  A Tutaj Mała Hania 

Zdążyć przed śmiercią

Gdyby nie Kasia z Markiem  zbiórka by mi umknęła. Jest tego dużo. Kiedy otwiera się strony internetowe, zawsze gdzieś, ktoś dla kogoś zbiera. Trudno pomóc wszystkim. Brzmi to zapewne bardzo okrutnie, ale życie to nie bajka usłana różami, a człowiek nie jest w stanie pomóc każdemu.

Wieści z ogrodu

Niesamowite

Wyobraźcie sobie, że ktoś, kogo tak na prawdę mało znacie, bierze do ręki kawałek drewna. Obraca w dłoniach, palcami rysuje kształty zamysłu. Mogę jedynie się domyślać, ile trzeba czasu, cierpliwości, żeby ze zwykłego kawałka drewna powstała rzeźba.

O śmierci

Jesz z nim śniadania i kolacje, pijesz kawę i rozmawiasz o zwykłej codzienności Planujesz, meblujesz, układasz wspólne życie.

Zatęskniłam

Ten post układałam w nocy w głowie. Ujęcia z filmu przewijały się w mojej pamięci, przewracałam się na łóżku próbując odgonić myśli. Wstałam rano i kręcąc się po kuchni postanowiłam w swoim zaplanowanym dniu znaleźć lukę, w której mogłabym spisać myśli - tak jak za dawnych czasów.

Victory Garden

Tekst Wojtka Dzień słońca

A jeszcze wczoraj

A jeszcze wczoraj tam siedziałam. To było moje ulubione  miejsce, skąd rozpościera się  najpiękniejszy widok. Miejsce dziwne. Na niewielkim wzniesieniu stare drzewa i krzewy. Kawałek fundamentu i kilka kamieni.

Jedno zdjęcie- lawina wspomnień

- A to jest Twój food forest- powiedział Wojtek, kiedy leżeliśmy w sypialni. Odwróciłam głowę  i aż wzięłam  telefon do ręki. Niemożliwe- powiedziałam.

Ze spaceru

Przyniosłam je dzisiaj z porannego spaceru z psami. Bardzo lubię  te niepozorne delikatne kwiatuszki o intensywnym zapachu. Wtedy, kiedy polubiłam to miejsce też kwitły :-)

Cztery lata

Dzisiaj mijają cztery lata od najważniejszej decyzji naszego życia - podpisania przez Wojtka u notariusza dokumentów zakupu domu. O poranku siedliśmy z Wojtkiem, kotami i psami w dużym pokoju. Ja w fotelu z kubkiem kawy,  Wojtek na zydelku, na którym zawsze siada podczas rozpalania w kominku. Na krótką chwilę wróciliśmy do wspomnień. Do emocji których nigdy wcześniej, ale też nigdy później nie czuliśmy. To była taka mieszanka -  poczucia ulgi, ze świadomością rozpoczęcia zupełnie innego, nieznanego nam życia.

Sałatka brokułowa w czasach zarazy

 Przepis prosty, nieskomplikowany, a takie lubię najbardziej. Pochodzi z YT  od Ani Bardowskiej.  Sałatkę zrobiłam wczoraj na kolację :-)

Zakochałam się :-)

Zakochałam się niczym nastolatka.  Serce moje wypełniło ciepłe uczucie, którego już dawno nie czułam.
W świąteczny poranek słońce z trudem przedostawało się przez mleczne chmury. Delikatnie rozświetlało duży pokój. Kiler znalazł sobie miejsce na drewnianym blacie kawowego stolika, który stoi przy pokąsanej przez Coco Kanapie. Swoje schorowane ciało ułożył w ciepłej plamie słońca.  Wyciągnął się z zadowoleniem, spojrzał na mnie, i już po chwil zapadł w drzemkę. Źle się czuł w pierwszy dzień świąt. Było to widać w jego oczach, i sposobie jak się porusza.

O wczorajszym dniu

I wczorajszy tekst Wojtka, podobno napisany specjalnie dla mnie - żeby uspokoić moje emocje Tak, lubię Wojtka pisanie. Nawet bardzo lubię

O psie który zjadł kanapę

Wizualizacja i podziękowania

Od pewnego czasu zbierałam w sobie emocje.  Wczoraj o poranku,  jak mała dziewczynka, zalałam się łzami. Niby opłakiwałam kanapę, którą uszkodziła Coco, ale właściwie płakałam z wielu powodów, na które nie mam tak naprawdę wpływu. Na chwilę przestałam być tą silną kobietą, która ze wszystkim sobie poradzi.

Taki mamy klimat

Chyba powinnam coś napisać

Chorowanie w czasie zarazy zupełnie zmienia perspektywę. Kiedy Wojtek zachorował, oboje spanikowaliśmy. Teraz, kiedy wszystko jest dobrze, spokojnie mogę napisać, że to była porządna lekcja od życia. Obym o niej nigdy nie zapomniała.  Refleksje które krążyły po mojej głowie- pozostawiam sobie.

Taki dzień

Zapraszam Was na spacer po warzywniaku i sadzie, z czarnymi myślami które mnie dopadły. Mam nadzieję, że Gabinet Busola mi wybaczy skopiowanie.

O filmikach i nie tylko

Od zeszłego roku "wsiąkłam" w You Tuba. Szukając czegoś dla siebie, opanowywały mnie różne emocje, począwszy od zdziwienia, skończywszy na przerażeniu. Chyba wtedy  zrozumiałam, co miał na myśli Lem, mówiąc "że gdyby nie Internet, nie wiedziałbym ilu jest na świecie idiotów".

O barterze z Verką

Jeżeli nie możemy panować nad rzeczywistością, to przede wszystkim należy wyciszyć umysł. Pijąc kawę zastanawiałam się o czym pozytywnym mogłabym napisać, żeby wyciszyć swój :-)

Rocznicowy filmik

Wyjątkowa sytuacja.  Udało mi się namówić prywatnego męża na zwierzenia. Zapraszam na film - KLIKNIJ TUTAJ  A dla tych którzy nie lubią filmików tekst Wojtka podsumowujący 4 lata na wsi

Przestań gnać - moja odpowiedz dla Izy

Chyba nikogo nie zaskoczę nie pisząc o wirusie. Już tyle osób się wypowiedziało na jego temat, że moje zdanie zostawię dla siebie. Zresztą od śledzenia złych informacji jest Wojtek. On jest bardziej odporny na stres :-).

Wystawa w Oranżerii w Lidzbarku Warmińskim

W Oranżerii Kultury w Lidzbarku Warmińskim ósmego  marca odbyła się  wystawa „Kobiece spojrzenia”. Dziesięć artystek zaprezentowały prace: Beata Bartnikowska, Aleksandra Jarocka, Kasia Kaldowski, Vera Kobylińska, Mana Manowska, Marlena Zalewska–Markiewicz, Agnieszka Markowicz, Aga Miszczak, Agnieszka Pikus, Beata Salata. Nie będę was tutaj czarowała, pojechaliśmy na wystawę z uwagi na Verę. Chociaż kiedy wracaliśmy, Wojtek  obiecał, że to miejsce będziemy odwiedzać częściej :-) 

Mów o sobie dobrze - Ula Pedantula

Czy to przypadek, że trafiłam na ten filmik? Dzisiaj sobota, więc zrób sobie kawę i posłuchaj. Warto

Być jak Basia Szmydt

Do Basi trafiłam przez przypadek. To od niej dowiedziałam się, że 5-ty marzec jest dniem doceniania. Na małą chwilę zamarłam. Kursor stanął w miejscu. Docenić siebie? Jeszcze rok temu miałabym ogromny z tym problem i zaczęłabym zastanawiać się czy wypada mieć dobre zdanie o sobie.

Wyprawa do miasta czyli zakupy w Biedronce

Już dawno nie wracałam z miasta tak zdenerwowana, zniesmaczona i zakłopotana. Oj już dawno. Zastanawiałam się przez chwilę, czy powinnam opisywać to co mnie spotkało. Większość ludzi i tak nie zrozumie, większość powie, że się czepiam.

Teksty które inspirują

Podczas picia poobiedniej herbaty, przeczytałam bardzo dobry tekst, który pozwalam sobie umieścić u siebie. Jest długi ale warty przeczytania. KLIKNIJ TUTAJ 

Dzień pełen emocji

Dzisiejszy dzień bardzo źle się dla mnie zaczął, ale pięknie kończy. Dziękuję naszym sąsiadom Ewie i Wojtkowi za okazaną pomoc. Chciałoby się zaśpiewać " jak dobrze mieć sąsiada". Może innym razem, bo dzisiaj padam ze zmęczenia i emocji. Dziękuję również Dorotce za zrobienie zaproszenia na piknik.

Miszmasz

Mieszkając  na wsi, człowiek żyje zgodnie z porami roku, albo od wschodu do zachodu słońca. Można też od wydarzenia do wydarzenia :-).  

Tworzenie nie zawsze jest proste

Wszystko wydawało się  proste i oczywiste. Zaoszczędzić pieniądze, pojechać do pana Marka. Posadzić drzewa -  tworząc  food forest garden. I po robocie. 

Pierwsze zakupy

Pada i wieje, wieje i pada. Nie lubię przedwiośnia, nie lubię i już. To nie marudzenie, przecież nie muszę wszystkiego lubić :-) 

Nieśpiesznie

Siadamy do stołu w jadalni. Rozmawiamy, o rzeczach które nas trapią i które cieszą.

Charytatywny bal

W "Róży Wiatrów" odbył się wczoraj. Na licytację daliśmy dwie moje  deseczki i  Wojtka  książkę. Nie znam szczegółów,  dzisiaj jedynie znalazłam na FB taką informację:

Zielony makaron

Kupuje w Biedronce. Lubię go i lubię  potrawę zwaną "wszystko co mam w domu". Tym razem miałam: bób, pieczarki, cebulę, czosnek, groszek zielony, jarmuż. Jakiś czas temu Ewa była w Gruzji i zrobiła mi prezent, ofiarując przyprawy - sól swańska i Adżika, które dodałam do makaronu. Sos: oliwa z oliwek, musztarda, ocet jabłkowy, przyprawy.

O marzeniach

Jestem osobą która realizuje własne marzenia.   Jednak, zaraz za tą refleksja pojawia się inna. Uważaj o czym marzysz, bo marzenia się spełniają i co wtedy? Marzył mi się mądry, inteligentny mąż. Mam Marzył mi się dom na wsi. Mam. W moich marzeniach nie uwzględniałam hektarowej działki do ogarnięcia :-), która czasami powoduje moje frustracje. Marząc o domu nie uwzględniłam broczenia w błocie. Jesienią i zimą egipskich  ciemności :-). 

O hejcie

Kiedy mam dosyć błota i chodzenia w kaloszach, wybieram się do miasta na zakupy. Śmieje się wtedy do Wojtka, że jadę  pochodzić po chodniku :-) Z dzisiejszej wyprawy  powstał filmik w którym mówię o hejcie, ale również o zasadach jakie panują na blogu. Jeśli znajdziesz 10 min, to zapraszam na YT - kliknij TUTAJ  "To, na czym koncentrujesz swoją uwagę tworzy Twój świat" powiedziała Agnieszka Maciąg - dlatego więcej uwagi hejterom nie będę poświęcała :-)

Czas wrócić do korzeni czyli czym teraz żyję

"Skończyło się nasze ukorzenianie, czas na rozrost" napisał w swoim wpisie, kilka dni temu Wojtek. Znacie "efekt motyla"? T rzepot skrzydeł  motyla ,  np. w Ohio, może po trzech dniach spowodować w Teksasie burzę piaskową.

(Nie) Moje miasteczko

Małe miasteczka, tak łatwo je pokochać, a tak trudno w nich żyć - powiadają niektórzy. Mówi się też o panującej w nich sennej atmosferze, ospałości. Małe miasteczka otoczone wiankiem wiosek inaczej budzą się ze snu.

Zanim

Wojtek zje karczochy, postanowiłam je sfotografować. Jesteśmy różni, to dobrze. Ja, karczochy lubię w wazonie. Wojtek lubi je na talerzu.

Zapraszam do domu

Trochę nieporadny i nie jestem z niego zadowolona. Jednak skoro już go nakręciłam to publikuję. Kliknij tutaj  Wojtek się śmieje, że luty będzie filmowy. Tak. zastanawiam się nad istnieniem bloga, nad istnieniem w sieci w ogóle. Daję sobie czas do końca lutego na podjęcie decyzji :-) A jaki będzie luty? Tego nie wiem :-)

Kolejny dzień, kolejny filmik

Filmik dla lubiących  koty. Kliknij TUTAJ   Urodziny Koksy A dla lubiących jedzenie: Kasza kuskus # burak pieczony# szpinak# kukurydza# groszek zielony. Sos - oliwa z oliwek, musztarda miodowa, ocet jabłkowy

Wszechświecie i świecie blogowy pomóż

107 subskrypcji. :-) Dziękuję nawet nie wiem kiedy to się stało. Dziękuję za polubienia kanału, i filmików. Jak zwykle potrzebuję Waszej pomocy :-) Drodzy czytacze proszę o udostępnianie mojego kanału, polubienie filmiku i wszystkiego tego co spowoduje ruch na kanale. Zapraszam na film Kliknij tutaj  https://www.youtube.com/watch?v=J3bwsWVxwyQ&

Dzisiaj będzie filmowo

Jeżeli znajdziecie czas, ochotę to zapraszam do oglądania.

Cuda codzienne

Poprosiłam Wojtka, żeby zrobił nam zdjęcie. Miałyśmy na chwilę spoważnieć, zrobić ładną minę, nie udało się.

Cud codzienności

Wkładasz do piekarnika formę z ciastem na chleb  i czekasz. Po chwili kuchnię wypełnia intensywny  zapach pieczonego chleba. Rozkoszujesz się tym zapachem, ale kiedy czynność ta staje się  codziennością, przyzwyczajasz się, i woń rodzącego się chleba nie wzbudza w tobie żadnej euforii, mimo, iż  wiesz, że to jeden z piękniejszych zapachów - zapach domu.

O kanapach

W poniedziałek jak w każdy dzień tygodnia  kanapa zajęta :-)

Fakt czy interpretacja?

Czasami, tak jak wczoraj,  w  miasteczku dzieją się takie rzeczy, że czuję  jakbym  znalazła się na planie  filmu  Stanisława Barei, albo co najmniej w programie "Mamy Cię" . Rozglądam się w koło i czekam, kiedy  ktoś wyskoczy z kamerą,  kwiatami, krzycząc - mamy cię.

O zdrowiu

- Pani Grażyno, na starość mieszka się blisko przychodni/szpitala, sklepów i kościoła. To słowa właściciela przychodni w której  pracowałam. Dość często je powtarzał, kiedy ja roztaczałam wizję zamieszkania na wsi.

Smalec z fasoli

Czy potrawy  kojarzą wam się z ludźmi? Mi zawsze. I gdyby ktoś z Was powiedział-zupa fasolowa- odpowiedziałbym, że  mam robiła najlepszą.

Nowy tydzień, nowy filmik

Kliknij Tutaj  Na zdjęciu pokazany jest obraz o którym między innymi  mówię w filmiku. Nie znam autora zdjęcia, ale myślę, że zrobił je Piotr na wystawie, która odbyła się w Olsztynie.

Wycieczka do Kandyt

Zapraszam Was na filmik z drogi. Kliknij tutaj  A poniżej refleksje  Wojtka spisane  po powrocie od Eli i Witka

Pod niebem gwaździstym

Boję się ciemności, dlatego wieczorem, podczas spacerów z psami  towarzyszy mi Wojtek. Mój towarzysz  w ręku dzierży latarnię (sam nazywa się pan latarnia) która  oświetla nam drogę wzdłuż szpaleru świerków, posadzonych przez poprzednich właścicieli siedliska.  Wyłaniające się stopniowo z ciemności wysokie iglaki wstrzymują wiatr.

Czas obudzić się z zimy

Zostawiam Wam dzisiaj moją przestrzeń, zamkniętą na filmiku ( kliknij tutaj)

O tym, że czasami warto trzymać się przepisu

A ja coraz częściej  tego nie robię.

Dlaczego nie pisałam

Wczoraj wieczorem Wojtek zapytał -dlaczego nie pisze?

W 11-tym dniu

Całkiem przypadkowo obejrzałam na YT filmik autorstwa pani Aleksandry, w którym nakręciła urodziny rocznej córeczki Apolonii. I z tej to okazji zrobiła prezent dla ośrodka preadopcyjnego, kupując pieluchy i zabawki. - Pytacie dlaczego ubieram się w sklepie "second hand" ?  To jest mój Gucci - mówi pani Aleksandra wskazując na rachunek za zakupy.

W 10-tym dniu nowego roku

Zapraszam Was na kolejny filmik - "Wyprawa do miasta"  :-) Kliknuj TUTAJ  możesz też tutaj   Nic innego nie przychodzi mi do głowy, bo złapało mnie jakieś choróbsko, nawet wiem dlaczego- mówię o tym w filmiku :-)

W ósmym dniu - O Balu w Róży Wiatrów

Wojtek zamówił w "Róży Wiatrów" zrazy, a ja pierogi drożdżowe z pieczarkami. Pierogi były pyszne, ale o tym pisałam wczoraj.  W lokalu byliśmy jedynymi gośćmi.  Nakręciliśmy 5 minutowy filmik, ale jak zobaczyłam moje worki pod oczami, to nie zdecydowałam się go opublikować. Proszę mi wierzyć były większe niż ma aktorka Danuta Stenka, którą bardzo lubię :-)

W siódmym dniu- rocznicowo

Lubicie celebrować życie? Pamiętacie o rocznicach, imieninach czy też urodzinach? Przyznaję, bardzo często nie pamiętam.

W szóstym dniu - refleksyjnie o pisaniu

Całkiem niedawno jedna z blogerek obchodziła dziesięciolecie. Nie znam  dziewczyny, ale bardzo lubię zaglądać do Rustykalnego domu. Podobnie lubię zaglądać do Jolandy - Mazurskiej krainy. Szkoda, że Jolanda pisze coraz mniej.

Dzień trzeci nowego roku - mam to

Człowiek sobie postawił fotel przy kominku. Myślał sobie jak ten indyk o niedzieli,  że posiedzi, popatrzy w płomień.

Drugi dzień nowego rok - Dom w Worynach

Stanęłam  w drzwiach ostatniego  pokoju. Popatrzyłam w okno, na park i brzozy.  Potem zerknęłam na łózko i pomyślałam sobie, że tu mogłabym zamieszkać. Szkoda jedynie, że moja przyszła emerytura raczej mi na to nie pozwoli.

Pierwszy dzień nowego roku

W starym roku napisałam, że pierwszy wpis będzie o pokoju nr 19. Jednak dzisiaj pomyślałam sobie, że zacznę zupełnie od czegoś innego.  Od porannej zimowej rutyny.