Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2025

„Nie tylko nauczyciele – refleksje o pracy i emeryturach”

  Dwa dni temu zobaczyłam na profilu premiera Tuska rolkę z nauczycielkami, które poszły zawalczyć o swoje. Jedna z nich mówiła, że po dwudziestu latach pracy ma niespełna sześć tysięcy złotych. Pomyślałam — dobrze, że poszły, dobrze, że mówią o tym publicznie. Bo zawód nauczyciela jest trudny: wymaga cierpliwości, odporności i serca do młodych ludzi, którzy dziś bywają zagubieni i głośni. Praca trwa nie tylko w czasie lekcji, ale też poza nimi, z przygotowaniami i troską o uczniów.

Dwa oblicza kobiecości – o świetle i cieniu w nas

  Ostatnio coraz częściej myślę o tym, jak różne potrafimy być — my, kobiety. Nie tylko z wyglądu czy stylu życia, ale w sposobie, w jaki wchodzimy w relacje ze światem i z innymi kobietami. W poniedziałek  odwiedziły nas dwie kobiety – Maria, którą nazywam Makową Panienką, i Małgorzata. Obie twórcze, zaangażowane, pełne życia. Rozmawiałyśmy o pasji, o tym, jak w codzienności znaleźć przestrzeń na tworzenie. I to spotkanie zostawiło we mnie coś ciepłego — przypomnienie, że kobiecość ma w sobie ogromną siłę budowania, wspierania, inspirowania.

Wieczór po stronie światła

 Po całym weekendzie poczułam, że mam dość internetu. Za dużo słów, ocen, emocji. Za dużo świata, który krzyczy. Nie oglądam wiadomości w telewizji — w naszym domu telewizor służy raczej do filmów niż do codziennego hałasu. Ale czasem ten krzyk i tak wdziera się przez ekran telefonu. Wystarczy kilka minut – komentarze, nagłówki, rozmowy, w których coraz mniej jest słuchania, a coraz więcej złości. Więc wczoraj odcięłam się. Zrobiłam sobie mały detoks. Wojtek położył się na popołudniową drzemkę — był zmęczony pisaniem swojej nowej książki, tej, na którą czekam z niecierpliwością. Wiem, jak bardzo się w nią zanurza i jak wiele serca w nią wkłada.

Nie mam racji. I wcale nie muszę jej mieć.

Wczoraj napisałam felieton o nierównościach i podatkach. O tym, że prezes NBP zarabia 115 tysięcy, a ekspedientka ledwo wiąże koniec z końcem. Nie broniłam żadnej partii – pisałam o niesprawiedliwości systemu.  Wyjątkowo opublikowałam ten post na YT zakładce "posty" A potem przyszedł  komentarze. „Nie ma pani racji.” „Tusk na wszystko się zgadza.” „Obecny rząd niszczy polskie rolnictwo.” I nagle zrozumiałam, o czym tak naprawdę chciałam napisać.

Jesienny list (nie) do Tuska i Nawrockiego

  Od rana chodzi mi po głowie taki felieton. Skoro młoda dziewczyna jak Dominika Lasota może być aktywistką i mówić w wywiadzie, że premier Tusk „mógłby sypnąć groszem dla asystentów, a nie wszystko na zbrojenia” – to pomyślałam sobie: a może i ja powinnam coś powiedzieć?

Dominika Lasota- młoda gniewna

  Hejt na panią Dominikę Lasotę dotarł nawet do mnie, tu, na moją wieś, gdzie politykę coraz częściej oglądam z bezpiecznego dystansu. Zobaczyłam jej wystąpienie w Piotrkowie Trybunalskim, kiedy przerwała Donaldowi Tuskowi w pół zdania. W rękach baner z napisem „Już jeden rząd obaliliśmy” . I choć pani Dominika mówi o sprawach ważnych, to sposób, w jaki to robi, budzi we mnie raczej smutek niż podziw.

Kawalerka miłosierdzia

  No i stało się. Słynna kawalerka pana Jerzego, ten maleńki gdański symbol zaufania i dobrej woli, wreszcie znalazła nowy dom. Nie, nie u pana Jerzego. Nie wśród tych, którzy obiecywali mu opiekę, ciepło i „dożywotnie wsparcie”. Kawalerka trafiła… do Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Dobroczynnego. Brzmi pięknie, prawda? Prawie jak bajka o dobrym uczynku, tyle że z morałem nie dla dzieci, tylko dla dorosłych.

W drugą rocznicę, między obietnicą a pamięcią

  Pani Dominika, która pisze do Gazety Wyborczej , opublikowała ostatnio film podsumowujący dwa lata obecnego rządu. Rocznica minęła 15 października Obejrzałam go z zainteresowaniem, bo lubię, gdy ktoś próbuje spojrzeć na rzeczywistość z dystansem, a nie przez partyjne okulary. To mnie zainspirowało, by przypomnieć sobie, że w polityce – kiedy kogoś się chwali albo gani – warto, a może nawet trzeba, starać się być obiektywnym.

W jednej ręce nóż, w drugiej różaniec

  Coraz rzadziej śledzę polityczne potyczki. Kiedyś emocjonowałam się nimi bardziej, dziś częściej pochylam się nad psychologią – bo to ona pomaga zrozumieć siebie, a przez to trochę lepiej zrozumieć świat.

„Uśmiechnięta Polska? Wolę uśmiechnięte życie.”

 Kiedyś takie komentarze potrafiły mnie naprawdę zdenerwować. Czułam się atakowana, niezrozumiana. Dziś reaguję inaczej. Dziś niektórzy ludzie już mnie nie irytują. W pewnym sensie jestem im nawet wdzięczna — bo gdyby nie oni, nie miałabym pomysłów na felietony. A tak – proszę bardzo, palce same tańczą po czarnej klawiaturze.

Czy można odejść nie zawodząc

  Lubiłam go. Powiem więcej — to dzięki niemu zaczęłam oglądać obrady Sejmu. Nie dlatego, że nagle pokochałam politykę, ale dlatego, że pojawił się w niej ktoś, kto przypominał człowieka z krwi i kości. Nie z tektury, nie z partyjnych haseł. Z poczuciem humoru, dystansem i błyskiem w oku, który nie był cyniczny.

6 zasad zdrowego rozsądku dla prostszego życia

  Znalazłam na blogu BBM sześć prostych zasad. Brzmią banalnie, ale w praktyce są trudniejsze niż niejeden życiowy egzamin. Postanowiłam je zachować tutaj – dla Was, ale też dla siebie. Żeby wracać, kiedy znów się pogubię. 1. Zawrzyj pokój ze swoją przeszłością, by nie zatruła ci teraźniejszości Łatwo powiedzieć: „zawrzyj pokój”. Tylko jak? Przeszłość ma w sobie upór – ciągle puka do drzwi, czasem nawet wali pięścią. Zdarza się, że wieczorem, przy pracy na deskach, myśli wracają: „trzeba było inaczej, trzeba było lepiej”. Ale wtedy przypominam sobie, że tak jak deska ma swoje sęki i pęknięcia, tak i moje życie. I nie chodzi o to, by je wyrzucić, tylko wkomponować w obraz. Bardzo długie lata grzebałam w swoim dzieciństwie. I to było potrzebne – żeby zrozumieć siebie, swoje nawyki, swoje reakcje. Ale w którymś momencie trzeba powiedzieć: stop . Bo można spędzić całe życie na kozetce, pytając „dlaczego”. A przecież ważniejsze pytanie brzmi: co zrobiłam, żeby to zmienić? W pewny...

Poranna kawa i telefon

  Rano, przy kawie, przeglądając telefon, natrafiłam na wiadomość, która zmroziła mi krew w żyłach. We Wrocławiu grupa niepełnoletnich chłopaków zwabiła 23-letniego chłopaka z Ukrainy. Zgolenie głowy, nazistowskie symbole, kamera w dłoni… XXI wiek w pełnej krasie. Nie wystarczy kogoś znienawidzić – trzeba to jeszcze nagrać i wrzucić do sieci.

Szczęście mieszka w porankach

Każdego ranka siadamy z Wojtkiem do wspólnej kawy. Zanim jednak ją wypiję, karmię koty, otwieram im drzwi i patrzę, jak budzi się dzień. Bywa, że promienie słońca wpadają do pokoju i rozświetlają kredens – wtedy wazony,  filiżanki  zdają się ożywać. Dostają blasku.  Ale im bliżej końca roku, tym mniej tego światła. Zawartość kredensu zamiera w półmroku. Siadam z kubkiem gorącej, czarnej jak smoła kawy, a Miron – dawny dziki kot – wtula się we mnie, jakby chciał nadrobić lata bez głaskania i akceptacji. Mruczy pod nosem, a ja już nie próbuję go odsuwać. Nauczyłam się pić kawę razem z nim, wtulającym się w ramiona.  Z Wojtkiem rozmawiamy wtedy o planach na dzień. Czasem milczymy, czasem oglądamy domy w Internecie, ale najczęściej po prostu ustalamy zwykłą codzienność. Dziś Wojtek cierpi – ząb dokucza coraz bardziej, a wizytę u dentysty ma dopiero w sobotę. Tak wygląda nasz poranek: nic wielkiego, nic spektakularnego, nic „na pokaz”. Nie ma tu materiału na YouTube....