Za parę dni minie rok odkąd mieszkamy na stałe w naszym siedlisku. Graszka zakotwiczyła tu 4 czerwca, ja zaś tydzień później. Skłania to nas do podsumowań. Ile udało się osiągnąć, gdzie polegliśmy, oraz do odpowiedzi na najważniejsze pytanie: czy to był słuszny krok – porzucenie wielkiego miasta i zamieszkanie na wsi, na krańcu świata.