Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą fotografia

Zima

Tej zimy wszechświat jest dla nas łaskawy. Śnieg spadł w II dzień świąt, przykrywając to co brzydkie i szare. 

Zanim

Wojtek zje karczochy, postanowiłam je sfotografować. Jesteśmy różni, to dobrze. Ja, karczochy lubię w wazonie. Wojtek lubi je na talerzu.

Warmińska wolność

Stary cmentarz pokazał nam Tomek. Jednak tym razem,  zachwyciła mnie droga prowadząca na cmentarz. Wąska,  wijąca się jak wstążka, miejscami brukowana,  porośnięta starymi dębami. A wystarczyło zboczyć z trasy, która prowadzi do naszego starego życia, do życia w mieście :-) Bezgraniczna przestrzeń, to coś co zachwyca mnie niezmiennie,  o każdej porze roku. Tak, tu dopiero czuje się wolność.

Cisza

Lubicie ciszę?  Ja bardzo, chociaż czasami brakuje mi egzystencjalnych  rozmów o życiu.  

Poranki

Poranki są takie tajemnicze. Nigdy nie wiadomo co  przyniosą -  uśmiech czy zmartwienie? Lubię poranki.

W obejściu

Siadam o poranku na schodach domu. Na boso, jeszcze w koszuli nocnej. Siedzę i patrzę. Biorę łyk kawy, czarny napój smakuje wybornie. Wczoraj pracowałam w ogrodzie, dzisiaj nigdzie się nie śpieszę. Wracam do domu po aparat, wychodzę na trawę, która jest przyjemnie mokra. Lubię swoje poranki, lubię swoje życie.

Natangijska przestrzeń

Są takie miejsca, gdzie mówię do Wojtka - Zatrzymaj auto, muszę wysiąść.

Czas na śniadanie - czas na owsiankę

Kawa wypita. Koty nakarmione. Ogród podlany. Czas na śniadanie.

i po Świętach

Po świątecznym śniegu pozostały jedynie zdjęcia. 

Taki mamy klimat :-)

Spacer w kapciach :-)

Troszkę przesadziłam z tymi kapciami :-), spacer był w kaloszach, o poranku. Zaintrygowała mnie Hana, która siedziała na granicy naszej posesji, więc wyszłam na krótki spacer 

O tygodniu i złych emocjach

Nie lubię siebie takiej. Z nieodpartym poczuciem, że czegoś nie dokończyłam. Że obiecałam, a nie zdążyłam, że ktoś do mnie napisał, a ja nie miała czasu odpowiedzieć, a jeśli odpisałam, to skrótowo i bardzo szybko. Jest mi bardzo przykro, jak jestem tak traktowana przez ludzi, a w tym tygodniu  sama tak  postąpiłam. Przepraszam, jeśli komuś zrobiłam przykrość.

Poduszki

Do tego posta zainspirowała mnie Hana z Pastelowego Kurnika, pokazując całkiem niedawno swoje poduszki. Dwie zasłony kupione w ciucholandzie, za całe 12 zł. Leżały i czekały aż p. Krysia, mama Joanny przyjedzie z maszyną. Przyjechała wczoraj. I takim cudem powstały 4 poduszki :-) Uwaga. Będzie dużo zdjęć, bo nigdy nie potrafię  zdecydować, które opublikować.

Czas na Warmię - Krosno koło Ornety

Pojechaliśmy tam w niedzielny poranek, bo wspólnie doszliśmy do wniosku, że niedziela jest dla nas. Nie dla domu, nie dla ogrodu, a dla nas. - Gdzie jedziemy? - zapytał Wojtek podczas niedzielnego śniadania. - Przed siebie - odpowiedziałam. Droga którą przemierzyliśmy około 30 km - jak powiada Wojtek - pachnie Rosją, ale powiadam wam, warto było.

Warmia-okolice Górowa Iławeckiego

Warmia jest piękna o każdej porze roku. Lato to żółte zboża falują na wietrze.Zimą to bezkresna przestrzeń i cisza, zakłócana jedynie skrzypiącym śniegiem pod butami. Nasza okolica przypomina troszkę Toskanię, tylko cyprysów brak :-)

Weranda Country

Tytuł jest oczywiście bardzo przewrotny, bo fotografa  gazety wcale u nas nie było. Marek Biernat przysłał parę zdjęć z naszego domu, na które tak naprawdę nie było za wiele czasu i  pomyślałam sobie, że są równie dobre jak tamtejszej gazety :-) Zapraszam do oglądania

Poniedziałkowy poranek

Weekendy w domu pod bocianem przeznaczone są dla gości, tak też było  wczoraj. Tak też będzie w nadchodzący weekend. I tu są w nas takie dwie sprzeczności, bo  wyprowadziliśmy się na Warmię na koniec świata z dala od ludzi i zgiełku miasta, a z drugiej strony lubimy ludzi, lubimy z nimi rozmawiać i lubimy kiedy nas odwiedzają.

Syrop z kwiatów czarnego bzu i czerwonej koniczyny

Przepisów na syrop z kwiatów czarnego bzu i czerwonej koniczyny jest bardzo dużo. Każda osoba umieszczająca przepis  uważa, że jego jest najlepszy :-). Syropy robiłam pierwszy raz i dlatego wypośrodkowałam przepisy innych.  Nie twierdzę, że zrobiłam najlepiej :-)

Majowy dom pod bocianem - z porannego spaceru

Widok z ganku na podwórko

I w końcu do mnie dotarło

Wczoraj, kiedy leżałam w wannie próbując zmyć zmęczenie fizyczne, zadzwoniła Gabrysia z życzeniami imieninowymi. Rozmawiałyśmy dopóki woda w wannie nie wystygła :-) To miłe z jej strony, że zawsze pamięta, tak samo jak moja Honia. Ja sama niestety nie zapamiętuję dat i zdarza mi się bardzo często nie zadzwonić z życzeniami.