- Pani Grażynko, ja niczego pani nie żałuję, ja wszystko to pani zostawię, bo po co mi to - mówi starsza pani, kiedy siedzimy przed domem i patrzymy na niewielki przydomowy ogródek. Najpierw zginęły bratki, w kolejny weekend pnąca róża, później kolejna róża, a teraz piwonie.