Przejdź do głównej zawartości

Ten moment

Kiedy targają tobą różne emocje
I zastanawiasz się czy oby na pewno jesteś dobrym człowiekiem?
Czy oby na pewno idąc swoją ścieżką życia,  słowem, czynem  nie skrzywdziłeś  drugiego człowieka.



I wtedy, kiedy wracasz od weta po 4 godzinnej wizycie. Kiedy właściwie nic nie wiesz, bo krew pojechała do Niemiec, a wyniki będą dopiero w piątek. Myśli kłębią się w głowie, szukając ujścia.

I właśnie wtedy, w dniu twoich ogromnych rozterek, wchodzisz do domu, a na stole leży szara koperta. Otwierasz.

Czytasz


a w środku ....Miarą wartości człowieka jest jego serce. Bardzo Ci dziękuję ..............
Resztę treści kartki zostawię dla siebie.

Ta kartka, wczoraj spadła mi z nieba

Bo chyba tak właściwie jest, że raz jesteśmy dobrzy raz źli, raz jesteśmy aniołami innym razem .......
Zwykła a zarazem niezwykła kartka tyle dobra uczyniła.
Jagoda dziękuję




Komentarze

  1. To jest właśnie przekleństwo ludzi dobrych i wrażliwych , zawsze wydaje im się, że mogli dać z siebie więcej, że bardziej, że w lepszym momencie... Prostym organizmom i zapatrzonym tylko w siebie egoistom takie dylematy nie zagrażają :-) Mimo wszystko- warto być dobrym, choć to się raczej nie opłaca, jak to kiedyś stwierdził ktoś bardzo mądry . Fajnie , że są też tacy, którym się CHCE- podziękować , "uśmiechnąć" kogoś .

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tam...zupełnie nie wierzę, że mogłabyś być złym człowiekiem:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nie będzie nas, będzie las

Przebieramy już nogami. Jeszcze tylko czwartek, piątek i kawałek soboty. I znowu zakaszemy rękawy, ubierzemy kaloszki i gumofilce. Czeka na nas huk roboty. Zabierzemy się za tworzenie warzywnika.

Kiedy polityka boli, trzeba sobie stworzyć własne państwo

Ostatnie tygodnie były dla mnie naprawdę trudne. A może nie tylko trudne – one były bolesne . Jako osoba wysoko wrażliwa (WWO), wszystko czuję w dwójnasób. Kiedy się cieszę – to całym sercem. A kiedy coś mnie rani – boli do samego środka. I dlatego, kiedy mój kandydat przegrał wybory, coś we mnie pękło. Płakałam. Serio. Nie ze złości. Z bezsilności.