Przejdź do głównej zawartości

Okolice Domu pod Bocianem

 


Komentarze

  1. Zazdroszczę tej przestrzeni wokół domu:)))ja też mieszkam na wsi od zawsze,ale u nas ciasna zabudowa i po przestrzeń trzeba kawałek pokonać:))))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szukaliśmy domu na kolonii - to był jeden z Wojtka warunków

      Usuń
  2. Piekne widoki.W moch marzenach jest to miejsce odwiedzic.Pozdrawim

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tak być może obok tematu, ale chcę bardzo serdecznie pogratulować nowej książki. Wiem, że autorem jest Pani mąż, ale przecież to zawsze wspólny domowy wkład w takie dzieło. Cieszę się kiedy ktoś chce zbierać wiadomości i przekazywać je dalej o lokalnych losach ziemi, na której się żyje. Sama mieszkam na Mazurach i z chęcią bym poczytała o losach moich terenów, dlatego takie lokalne historie zawsze mnie cieszą. Gratuluje Autorowi i Pani i serdecznie pozdrawiam.
    Czytelniczka z Mazur.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma pani rację, że w jakimś niewielkim stopniu jest również i mój wkład. Kiedy Wojtek piszę staram się być niewidoczna :-). Wojtek szybko się rozprasza, a zebrać tyle materiałów to nie lada wyzwanie.

      Mazury? to rzut beretem od nas. Jak skończy się pandemia zapraszam - bardzo lubimy gości

      Usuń
  4. Nie dziwię się, że Jesteście zachwyceni. Tam jest pięknie, jak w baśni. Ten pofałdowany teren dodaje dynamiki, a przestrzeń pozwala swobodnie oddychać. Te oszronione, ośnieżone drzewa wyglądają przepięknie. Na takie zjawiska czekam u siebie, bo na razie jest buro i ponuro. Jedynie wierzchołki Karkonoszy trochę bielą się.
    Życzę dalszych dni w zdrowiu i wszelkiej pomyślności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dalej jak wczoraj rozmawialiśmy o poszukiwaniu domu. Pierwszy - był fioletowy i na płaskim terenie. Dobrze, że go nie wybraliśmy. Kolor elewacji zawsze można zmienić, ale widok za oknem jest stały

      Usuń
  5. Magiczne miejsce. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nie będzie nas, będzie las

Przebieramy już nogami. Jeszcze tylko czwartek, piątek i kawałek soboty. I znowu zakaszemy rękawy, ubierzemy kaloszki i gumofilce. Czeka na nas huk roboty. Zabierzemy się za tworzenie warzywnika.

Kiedy polityka boli, trzeba sobie stworzyć własne państwo

Ostatnie tygodnie były dla mnie naprawdę trudne. A może nie tylko trudne – one były bolesne . Jako osoba wysoko wrażliwa (WWO), wszystko czuję w dwójnasób. Kiedy się cieszę – to całym sercem. A kiedy coś mnie rani – boli do samego środka. I dlatego, kiedy mój kandydat przegrał wybory, coś we mnie pękło. Płakałam. Serio. Nie ze złości. Z bezsilności.