Przejdź do głównej zawartości

Jesienny list (nie) do Tuska i Nawrockiego


 Od rana chodzi mi po głowie taki felieton.

Skoro młoda dziewczyna jak Dominika Lasota może być aktywistką i mówić w wywiadzie, że premier Tusk „mógłby sypnąć groszem dla asystentów, a nie wszystko na zbrojenia” – to pomyślałam sobie: a może i ja powinnam coś powiedzieć?

Siedzę na wsi, za oknem jesień, złoto i rdza na drzewach, bociany już dawno odleciały, a człowiek coraz rzadziej wychodzi z domu. Może to dobry czas, żeby zacząć… krzyczeć?
Nie, mnie – kobiecie  sześćdziesięcioletniej  – nie wypada krzyczeć.
Zresztą, kto by mnie na tej mojej wsi usłyszał?

Więc może zamiast krzyczeć, powinnam pisać?. Listy.
Na przykład do dwóch głów naszego państwa: pana prezydenta Nawrockiego i pana premiera Tuska.

Panie Prezydencie, Panie Premierze – skoro już tak hojnie sypiecie groszem, może zaczniecie od siebie?

Ostatnio pan Nawrocki podpisał projekt ustawy o zerowym PIT dla rodzin z dwojgiem dzieci. No pięknie. Ciepło się robi na sercu, że komuś się poprawi. Ale po chwili przychodzi chłodna myśl: z jakich pieniędzy? A ci którzy nie zdecydowali się na dzieci, albo ich nie mogą mieć, nie zasługują na godne życie? 

No więc z czyich - Z naszych pieniędzy – z pieniędzy podatników. Z moich, z pani z poczty, z pana z warsztatu, z dziewczyny z piekarni, z kierowcy autobusu, który o czwartej rano rusza w trasę. To nie są prezydenckie ani premierowskie pieniądze – to nasze wspólne. Podatników
I skoro to nasze pieniądze, my też powinniśmy mieć coś do powiedzenia.

Pieniądze nie są z gumy. Dla wszystkich nie wystarczają. I podwyżki tylko dla jednej grupy społecznej zawsze rodzą niezgodę.
Pielęgniarki, nauczyciele – to duże grupy, kiedy wyjdą na ulicę, są widoczni. A co z tymi, których nie widać? Paniami w sklepach, mechanikami samochodowymi, pracownikami bibliotek, urzędów… też mają swoje potrzeby, też zasługują na godną pensję. I właśnie ta niesprawiedliwość wywołuje kłótnie, zazdrość i brak współczucia dla tych, którzy walczą o swoje zarobki.

Więc poszperałam w sieci, sprawdziłam i zobaczyłam, jak naprawdę kształtują się zarobki u góry. Oto kilka przykładów:

·         Prezes NBP: ok. 114 995 zł miesięcznie brutto

·         Prezes spółki państwowej: nawet do 300 000 zł miesięcznie w niektórych przypadkach

·         Premier: ok. 21 500 zł brutto miesięcznie

·         Prezydent Nawrocki: ok. 29 987 zł brutto miesięcznie

·         Poseł w Sejmie: 13 467 zł brutto + dieta ok. 4 208 zł

I wtedy człowiek myśli sobie: nic dziwnego, że ci na górze nigdy nie zrozumieją, jak wygląda życie zwykłego człowieka, który codziennie wstaje do pracy, odprowadza podatki i liczy każdy grosz.

Dlatego w moim liście do panów T. i N. mogłoby brzmieć tak:
zamrozić i ustalić jedną, stałą pensję dla prezesów spółek państwowych,
zmniejszyć pensje polityków o 20 procent,
i z tych pieniędzy – rozdać każdemu, kto naprawdę pracuje i płaci podatki, od ekspedientki po mechanika, od pani w bibliotece po pana w urzędzie.

Może wtedy poczucie sprawiedliwości znów zawitałoby do naszego kraju.

Nie jestem ekonomistką. Siedzę sobie po prostu na wsi, z kubkiem kawy, patrzę jak liście spadają, i próbuję to zrozumieć.
Dlaczego jedni ciągle dostają, a drudzy tylko słyszą, że „państwo nie ma pieniędzy”.
Dlaczego ci u góry zarabiają, jakby mieli inne potrzeby niż reszta – i pewnie nigdy nie zrozumieją wyborcy, który im zaufał.

Nie wiem, może rzeczywiście powinnam napisać ten list do Tuska i Nawrockiego.
Ale chyba zostawię to tutaj – między jabłonią a brzozą, między ironią a bezradnością.
Niech sobie ten felieton wybrzmi jak takie jesienne pianie koguta, którego nikt nie słucha, ale który i tak pieje, bo inaczej nie potrafi.

Już wiem, co powie Wojtek, kiedy przeczyta ten felieton:
– Trzeba było zostać politykiem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nie będzie nas, będzie las

Przebieramy już nogami. Jeszcze tylko czwartek, piątek i kawałek soboty. I znowu zakaszemy rękawy, ubierzemy kaloszki i gumofilce. Czeka na nas huk roboty. Zabierzemy się za tworzenie warzywnika.

Robi się

Boli mnie bark prawej ręki, dlatego nie będzie długiego tekstu. Czy widząc poniższe zdjęcia  wierzycie, że kiedyś będzie tu pięknie?