Przejdź do głównej zawartości

Poranek w naszej Republice


 Codziennie rano w naszej Republice zasiadamy do wspólnej kawy. To nasz rytuał, który z pozoru trwa godzinę, a nam wciąż wydaje się, że to tylko chwila – bo rozmowa zawsze niesie nas dalej, niż planowaliśmy. Uwielbiam ten czas: zapach świeżo parzonej kawy, wybór kubków zgodny z nastrojem i tę niezwykłą wolność rozmów, które zmieniają się wraz z naszymi emocjami.

Polityki bywa w nich niewiele – Wielki Wu już dawno ją „przerobił”, a ja nie maltretuję go codziennie dawką wydarzeń. Ale są takie poranki jak wczoraj, kiedy słuchał mnie naprawdę uważnie. I zamiast zwyczajowego pytania „a wiesz po co to robisz?” – dał mi coś o wiele cenniejszego: wsparcie, które od męża smakuje jak najczystszy podmuch w skrzydła.

Pisz – powiedział. – Bądź konsekwentna. Może ktoś cię zauważy, może nawet umieści twój felieton w gazecie.

Te słowa były dla mnie ważne. Może dlatego, że właśnie wtedy Wojtek przypomniał mi swoją historię – z czasów, kiedy sam był blogerem. Pisał dużo, jego bloga czytał sam Adamowicz.  Trafił nawet do konkursu Blog Roku. Wtedy to było naprawdę prestiżowe wydarzenie. Wojtek zajął drugie miejsce, a zwyciężył jego kolega, który całkowicie oddał się politycznym felietonom. Ktoś go zauważył, ktoś zaprosił do gazety – i tak zaczęła się jego droga.

Wojtek zna moją potrzebę pisania i rozumie, że nie mam aspiracji, by podążać tamtą ścieżką. Piszę, bo sprawia mi to radość, bo pozwala porządkować świat. A czasem – trochę z przekory, kiedy ktoś powtarza mi, że polityka jest tylko dla polityków.

Dziś usłyszałam od niego słowa, które zostaną ze mną na długo. Poczułam, że nawet w naszej małej Republice – gdzie Wielki Wu jest prezydentem, a ja premierem – wsparcie i wiara w drugiego człowieka są fundamentem każdego poranka.

Owszem, potrafimy się różnić. Kiedy wspomniałam o Wałęsie czy Nawrockim, Wielki Wu roześmiał się i rzucił:
Może trzeba przepiłować Polskę na pół i postawić granicę – jedni żyją w swojej szczęśliwości popierając swoich, drudzy w swojej. I byłby spokój.
Miał w tym trochę ironii, trochę smutku – bo przecież oboje wiemy, że szans na pogodzenie politycznego świata nie ma żadnych. Populizm rozlewa się wszędzie, jak woda szukająca pęknięć.

Na szczęście nasza kawa skończyła się lżej – rozmową o Agnieszce Kozak. Polecam film, który również poleciła Wojtkowi https://www.youtube.com/watch?v=5H7v5z617qw&t=581s&ab_channel=drAgnieszkaKozak. Może do życia Wojtka, ten film nic nie wniesie, ale wam również polecam . 

 Bardzo często wieczorami, kiedy czujemy, że dzień był byle jaki mówimy do siebie zróbmy coś - ale co, odpowiadam albo ja albo Wielki Wu.  Tak, to słowa Jacka Walkiewicza , które gdzieś w nas zostały

Może więc właśnie to jest moje  „coś”? Pisanie. Droga, a nie cel. Droga, z której zawsze można zejść, skręcić na rozdrożu – ale póki trwa, daje smak, zapach i sens.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nie będzie nas, będzie las

Przebieramy już nogami. Jeszcze tylko czwartek, piątek i kawałek soboty. I znowu zakaszemy rękawy, ubierzemy kaloszki i gumofilce. Czeka na nas huk roboty. Zabierzemy się za tworzenie warzywnika.

Robi się

Boli mnie bark prawej ręki, dlatego nie będzie długiego tekstu. Czy widząc poniższe zdjęcia  wierzycie, że kiedyś będzie tu pięknie?