Przejdź do głównej zawartości

Odpowiadam Krysi, zapraszam do dyskusji . Elity, pasja i wybory, które się liczą

 


„Grażyno, czym jest dla Ciebie populizm? Szafuje się tym słowem na prawo i lewo. Vox populi vox Dei. Głos ludu powinien mieć znaczenie. Moim zdaniem kraj powinien być przyjazny dla wszystkich grup społecznych, nie tylko dla tzw. elit, często wątpliwej jakości. Ja także mam swoją Republikę o poranku, ale pewnie trochę inną. Uważam, że Polska dryfuje w bardzo złym kierunku niestety. Drożyzna galopuje, rośnie bezrobocie, zwłaszcza wśród młodych, zapowiada się upadek rolnictwa. Przykro patrzeć na to wszystko. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego” – napisałaś w komentarzu.

Dziękuję Ci za te słowa, bo zatrzymały mnie na dłużej. Dla mnie populizm to sposób mówienia i prowadzenia polityki, a nie ideologia. Polega na tym, że politycy dzielą świat na „my – zwykli ludzie” i „oni – elity, wrogowie, skorumpowani”. Obiecują szybkie, proste rozwiązania bardzo skomplikowanych problemów. Liczy się hasło, emocja, poczucie wspólnoty przeciwko komuś – a niekoniecznie realna i przemyślana polityka.

Nawrocki, kiedy powtarza jak mantrę „Polska dla Polaków”.
Kaczyński, który widzi „lepszy i gorszy sort”.
Duda, który wyciąga na sztandary „ideologię LGBT”.
Mentzen, który próbuje zamknąć całą rzeczywistość w pięciu „nie”.
Ale i Tusk, kiedy krzyczy: „albo my, albo oni”.

To są właśnie przykłady populizmu – nie ma tu jednej partii czy jednej strony, bo to narzędzie, z którego korzystają wszyscy, gdy chcą szybko zdobyć poklask.

Napisałaś o vox populi, vox Dei – „głos ludu jest głosem Boga”. To piękna idea: wskazuje, że opinia ludzi powinna mieć znaczenie, że w demokracji nie można jej ignorować. Ale jednocześnie przypomina mi, że jednoznaczna interpretacja „woli ludu” bywa ryzykowna. Tłum łatwo poruszyć emocjami, a wtedy zamiast mądrego dialogu mamy uproszczenia i podziały.

Piszesz też, że kraj powinien być przyjazny dla wszystkich grup społecznych, nie tylko dla tzw. elit, często wątpliwej jakości. Zgadzam się całkowicie. Ale warto spojrzeć na to, jak zmieniło się pojęcie elit na przestrzeni lat. Kiedyś elity to byli hrabiowie, arystokracja, ludzie z majątkiem i wpływami, często oderwani od codziennego życia zwykłych ludzi. Dziś elity są bardziej różnorodne – to osoby, które swoją pracą, wiedzą i doświadczeniem realnie zmieniają świat: nauczyciele, lekarze, rzemieślnicy, fachowcy, prowadzący małe firmy.  To prawdziwe elity – nie medialne etykiety ani hasła, które dzielą ludzi na „lepszych” i „gorszych”.

Kiedy poznałam Wojtka, często utyskiwałam, że inni mają lepiej – lekarze, prawnicy, osoby dobrze zarabiające. On tym swoim spokojnym głosem odpowiadał: „Trzeba było zostać lekarzem”. Dziś wiem, że miał rację. Nie można krytykować elit tylko dlatego, że dorobiły się majątku czy osiągnęły sukces. Prawdziwe elity to ludzie, którzy swoją pracą, wiedzą i zaangażowaniem realnie zmieniają świat – niezależnie od tytułów czy etykiet.

W kwestii bezrobocia młodych – statystyki pokazują dziś około 5,4 %, czyli mniej niż w 2015 roku, kiedy rządził PiS (9,8 %). Ale dla mnie ważniejsze są obserwacje z życia. Mój syn Karol nigdy nie poszedł na studia. Powtarzałam mu jak mantrę: „ważne, żebyś robił to, co lubisz”. Posłuchał i wybrał swoją drogę. Zaczął powoli, po szkole zatrudnił się w myjce samochodowej, a dziś jest współwłaścicielem firmy – rozwija ją, szkoli siebie i innych, dokształca się. Czytam opinie na temat jego działalności – wszystkie bardzo pozytywne. Jestem z niego dumna, bo pokazał, że pasja i konsekwencja są ważniejsze niż dyplom.

Odnoszę przy tym wrażenie, że wielu rodziców wysyła dzieci na studia – nie ważne jakie, byle były. Chcą, żeby dzieci miały lepiej niż oni sami. Ale czy to dobra droga? Ilu z tych socjologów, psychologów  znajdzie pracę? Potem rozpacz: „studiowałem tyle lat, a po co to było?”.

Patrząc na wszystko razem – choć w komentarzu pokazujesz obawy i pesymizm wobec obecnej sytuacji, ja widzę też realne przykłady młodych ludzi, którzy działają, rozwijają się i znajdują swoje miejsce w życiu. Statystyki i obserwacje pokazują, że choć problemy są realne, sytuacja nie jest tak dramatyczna, jak by się mogło wydawać

A Ty, co o tym myślisz? Czy dla Ciebie elity to tylko etykieta, czy ludzie, którzy swoją pracą naprawdę zmieniają świat? Jak obserwujesz populizm w codziennym życiu – w mediach, w rozmowach, a może wokół siebie? Chętnie poznam Twoje refleksji. 

Krysiu, dialog z Tobą jest dla mnie czystą przyjemnością. Dziękuję 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nie będzie nas, będzie las

Przebieramy już nogami. Jeszcze tylko czwartek, piątek i kawałek soboty. I znowu zakaszemy rękawy, ubierzemy kaloszki i gumofilce. Czeka na nas huk roboty. Zabierzemy się za tworzenie warzywnika.

Robi się

Boli mnie bark prawej ręki, dlatego nie będzie długiego tekstu. Czy widząc poniższe zdjęcia  wierzycie, że kiedyś będzie tu pięknie?