Przejdź do głównej zawartości

Imperium Rydzyka: jak PiS rozdaje miliony na prywatne zabawy patriotyzmu


 Gdyby ojciec Rydzyk był biznesmenem, dawno znalazłby się na liście „Forbesa”. Ale że oficjalnie biznesmenem nie jest – a jedynie skromnym redemptorystą – to zamiast listy „Forbesa” ma listę darczyńców. I tu dochodzimy do fenomenu: największym darczyńcą jego imperium był… PiS, który rozdaje publiczne pieniądze praktycznie bez kontroli.

Miliony płyną szerokim strumieniem

Muzeum „Pamięć i Tożsamość” w Toruniu miało być wizytówką patriotyzmu, miejscem, gdzie Polak przypomni sobie, kim jest. Wyszło trochę inaczej – przypomniał sobie, ile może kosztować pamięć. Łącznie około 206 milionów złotych.

  • 70 milionów – dotacja podpisana przez ministra kultury Piotra Glińskiego.

  • 144,7 miliona – budowa w formule „zaprojektuj i wybuduj”. W praktyce: ministerstwo czy rząd daje pieniądze i zatwierdza kontrakt, a szczegóły wydawania środków i autentyczności eksponatów są poza kontrolą państwa

  • 88 milionów – wkład fundacji Lux Veritatis w postaci eksponatów i nagrań.

  • 15 milionów rocznie – dotacja na utrzymanie muzeum.

W świecie biznesu nazwalibyśmy to złotym kontraktem. W świecie religii – cudownym rozmnożeniem publicznych pieniędzy.

Fortepian, luksus i relikwie

Fortepian – autentyczny, drogocenny, piękny – bardziej pasuje do filharmonii niż do muzeum historycznego. Do tego luksusowe apartamenty, przepych, a także relikwie, których w rzeczywistości nie ma, i multimedialne prezentacje o Polakach ratujących Żydów – bez weryfikacji i potwierdzenia faktów.

Wszystko stoi na działkach należących do Rydzyka, które zostały mu przydzielone dzięki wcześniejszej władzy. Dzięki temu fundacja może teraz czerpać z tych nieruchomości dochody, np. z wynajmu apartamentów. Mechanizm jest prosty: PiS daje pieniądze, Rydzyk buduje imperium, a społeczeństwo płaci za to z własnej kieszeni.

Przykłady braku weryfikacji autentyczności

Mechanizm „dawania bez kontroli” działał też w innych muzeach finansowanych przez państwo:

  • Nosze polowe z Westerplatte – kupione za 25 tysięcy złotych, miały pochodzić z walk w 1939 roku. Okazało się, że zostały wyprodukowane po wojnie i używane w szpitalu psychiatrycznym w Gdańsku. Data zakupu noszy 2020r. W 2023 roku, dziennikarskie śledztwo i kontrola wykazały, że są nieprawdziwe, zwrócono do sprzedawcy 

  • Miecz  – rzekomo oryginalny z 1939 roku. Badania wykazały, że nie miał związku z wydarzeniami wojennymi.

Oba przykłady pokazują, że mechanizm weryfikacji autentyczności eksponatów w Polsce jest dziurawy, a publiczne pieniądze można wydawać „na wiarę”.

Co mogłoby być inaczej

Za kwotę 206 milionów złotych, wydaną na muzeum, można by wybudować około 612 mieszkań o powierzchni 50 m² każde. To wystarczająca liczba, aby zaspokoić potrzeby mieszkaniowe wielu rodzin.

Gdyby te pieniądze poszły na realną pomoc ludziom, zamiast na muzeum, które przede wszystkim służy tworzeniu imperium Rydzyka, wielu potrzebujących miałoby dach nad głową. A tak – mamy fortepian w muzeum, relikwie „na pokaz” i multimedialne opowieści bez sprawdzenia faktów.

Puenta

Imperium Rydzyka rośnie dzięki hojności PiS, który nie weryfikuje ani kosztów, ani autentyczności eksponatów. Publiczne pieniądze stają się prywatnym majątkiem, a historia pisana jest ręką tego, kto ma najwięcej wpływów. I tak oto w Toruniu, na działkach Rydzyka, powstaje muzeum patriotyzmu za 206 milionów złotych – podczas gdy tysiące Polaków mogłyby tam znaleźć własne mieszkanie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nie będzie nas, będzie las

Przebieramy już nogami. Jeszcze tylko czwartek, piątek i kawałek soboty. I znowu zakaszemy rękawy, ubierzemy kaloszki i gumofilce. Czeka na nas huk roboty. Zabierzemy się za tworzenie warzywnika.

Robi się

Boli mnie bark prawej ręki, dlatego nie będzie długiego tekstu. Czy widząc poniższe zdjęcia  wierzycie, że kiedyś będzie tu pięknie?