wtorek, 19 listopada 2019

Dwa światy- jedna społeczność

Dosyć często słyszę, że na życie które mnie otacza    patrzę z perspektywy  dużego miasta. Nie ma w tym nic dziwnego - 50 lat żyłam w  mieście, nad brzegiem zimnego morza. Ponad 20 lat pracowałam w korporacji.  Mieszkamy tutaj dopiero trzy lata, trudno nagle zmienić swoje zapatrywanie na wiele aspektów z życia.


Życzliwość ludzi których spotykam na swojej drodze, zaskakuje od momentu zamieszkania.

- Jeszcze się temu dziwisz? - zapytał Wojtek, kiedy w aucie opowiadałam mu co przytrafiło mi się przy "okienku" poczty
Pracownik poczty dał  mi swój prywatny numer  telefonu, żebym uzupełniła dane do nadania przesyłki. No jak się temu nie dziwić? Takie rzeczy, to tylko w małej społeczności.

O tym czego nie rozumnie, co mnie boli będzie jutro- tak dla równowagi :-)

Z porannego spaceru



Ulubione miejsce Koksy

Kawałek mojej pracy, nad którą ostatnio pracuję. Piękna deska, nadszarpnięta zębem czasu.



2 komentarze:

  1. Miasto jest bardzsiej anonimowe, wies czy male miasteczko pozwala w codziennym obcowaniu lepiej sie poznac i to zobowiazuje do odpowiednich zachowan. Ja tam mam doswiadczenia z jednym i drugim. Oba watianyu maja plusy i minusy, jednak czlowiek to stworzenie myslace i w gruncie rzeczy szybko sie przyzwyczaja do otoczenia; im szybciej tym lepiej dla niego. Grazyna, ludzie w wiekszosci sa przyjazni i serdeczni, czasem sie tylko wyobcowywuja... Ja mam jeszcze doswiadczenia ze zmiana jezyka i calej kultury. Na poczatku powiedzialam sobie dosadnie, ze nie bede porownywac ale brac wszelkie objawy otoczenia za dobra monete i tylko czasem (na szczescie nie tak czesto)odwracam sie od czegos ale nie od kogos i nawet sie nie ogladam za siebie. Cudny poranek!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mieszkam w 80 tyś. mieście i w żadnym wypadku nie chciałabym mieszkać w większym. Duże miasta mnie już przytłaczają. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń