środa, 17 lipca 2019

Białaczka

Wczoraj byliśmy z Wojtkiem i Kilerem u pana Wrotka. Przyszły wyniki z Niemiec
Diagnoza- Kiler ma białaczkę, Nie jestem w stanie opisywać wam choroby, a te osoby które mają koty zapewne wiedzą.


Nie wiem czy choroba u Kilera dopiero teraz się uaktywniła, czy jakiś kot który przyszedł do nas zaraził Kilera.

Na razie to ja nic nie wiem.

Wiem, że powinnam każdemu kotu zrobić szczegółowe testy. A jeden test kosztuje 220 zł.

Wszystkim ludziom "dobrej rady" dziękuję za pomysły, że istnieje taki lek który może pomóc wydłużyć Kilerowi życie.
Nie stać mnie na leczenie i to wydaje mi się największym moim cierpieniem.

Dziękuję Małgosi "Za moimi drzwiami", że zechciała wczoraj ze mną porozmawiać
Dziękuję pani weterynarz z Krakowa
Dziękuję dr Wrotkowi

W poniedziałek  dowiedziałam się, że ktoś z mojej rodziny ma raka szyjki macicy i czeka go w sierpniu operacja.

Więcej złych informacji nie jestem w stanie przyjąć

9 komentarzy:

  1. Grażynko, nie wiadomo co napisać po takich smutnych wiadomościach... Na pewno nic pocieszającego Cię, bo przecież w takiej sytuacji to niemożliwe... Mogę tylko zapewnić o zrozumieniu i wyrazach współczucia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mieliśmy cudownego psa - tosę. Niestety ugryzł go kleszcz. Leczony był w najlepszej warszawskiej klinice. Niestety wyniki były coraz gorsze. Pies ważył ok 80 kg, codziennie był wożony do kliniki na kilkugodzinne kroplówki, na badania. Później jedne kroplówki miał w domu na na kolejne jeździliśmy do kliniki. Musiały jechać dwie osoby bo pies nie wstawał, wnosiliśmy go na kocu. Ostatniego popołudnia przed śmiercią siłą woli przeszedł do budy a my go z tej budy wyciągaliśmy. Odszedł tego dnia wieczorem w bagażniku samochodu kiedy wracaliśmy od lekarza. To był dla nas szok. I teraz mam ogromy żal do siebie, że go męczyliśmy, że chciał odejść spokojnie a my go na siłę ciągnęliśmy na kroplówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś wet w Gdańsku powiedział mi, że kiedy kocha się swojego zwierzaka powinno się mu pomóc odejść.
      Kiler ma spokojną starość i tego bedę się trzymała

      Usuń
  3. Nie wiem ile Kiler ma lat, ale sądzę że do najmłodszych nie należy, dawno temu pojawił się na Twoim blogu.
    Może to okrutne co napiszę, ale jeśli to niemłody kot to czy jest sens uporczywie go leczyć i męczyć. Sądzę że starość go dopadła, siadł układ odpornościowy i zjawiła się białaczka. Na coś trzeba umrzeć..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już go nie męczymy. Wystarczy nam diagnoza. Kiler jest odizolowany od pozostałych kotów. Zamieszkał w naszej sypialni. Jest z nami i w dzień i w nocy. Dostał niebieski ciepły kocyk i dobre jedzenie. Dostaje pół tabletki dziennie i ma zakraplane oczy - to jest wszystko co mogę mu dać.

      Teraz walka jest o pozostałe koty. Doktor z Krakowa radzi zrobić wszystkim testy, a zdrowe koty zaszczepić przeciw białaczce. Zbieram na to fundusze

      Usuń
  4. Wiele już razy musiałam pożegnać moich czworonogich Przyjaciół. I uważam, że największy akt Miłości, to pomóc im odejść, zanim zaczną cierpieć. Nie ma potrzeby cierpieć. Niech one mają chociaż ten komfort. Egoizmem jest ciągnięcie zwierzaka przez uporczywe leczenie. Moje zdanie Graszko.
    Przytulam, bo wiem jak to jest. Ale zrobisz co możesz, a potem powiesz: kocham cię, możesz odejść.
    I to będzie dobre.
    Podaj mi konto na anabzikowa@gmail.com. Dorzucę ci do koszyczka od serca na testy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Smutne bardzo. Graszko,ponawiam propozycję, na fb i tu podaj dane, dla tych ktorzy mogą i zechcą wspomóc Was w tym trudnym czasie. Ja chcę.

    OdpowiedzUsuń