niedziela, 16 czerwca 2019

Slow life - odpuścić, mniej chcieć.

Przychodzi syn do ojca.
- Tato, muszę wyjechać do Tybetu, aby medytować - mówi.
Ojciec patrzy na syna.
- Tybet to ty masz w głowie - mówi po chwili.


Przeczytałam to u kogoś, zupełnie nie pamiętam u kogo na FB, dlatego przepraszam, że nie podaję źródła.

Z modnym ostatnio określeniem "Slow life" spotkałam się dopiero tutaj, po przeprowadzce z dużego miasta na wieś. Po to też uciekliśmy z miasta - żeby żyć slow.

Przez te trzy lata, kiedy to przeszliśmy dogłębny remont i spaliśmy w namiocie, kiedy zakładaliśmy warzywniak i jeździłam z taczką przewożąc obornik, spocona i zmęczona, z odciskami na rękach, burczałam pod nosem - i gdzie te slow? Na wsi nie ma slow.

Dopiero ten rok przyniósł radykalne zmiany. To "żyj wolniej" przyszło samo, kiedy ja odpuściłam. To "slow" jest  w mojej głowie.

A kiedy ono jest?
Kiedy o poranku piję nieśpiesznie kawę i przy każdych wspólnych posiłkach z Wojtkiem. Te wspólne obiady, rozmowy o rzeczach ważnych i tych mniej. Dźwięk sztuców, wlewanej wody do szklanek, są nagrodą, za tamto życie w mieście w stałym pośpiechu. Gdzie wszystko kręciło się tylko wokół pracy, pracy i jeszcze raz pracy.

" Slow" jest na tarasie u Joanny, kiedy  pijemy zieloną herbatę, zajadając się owsianymi ciasteczkami upieczonymi przez gospodynię. Kiedy milcząc patrzymy  w dal, w niesamowitą przestrzeń jaka otwiera się z jej tarasu.

To "slow" było podczas wizyty Very Kobylińskiej z mężem Piotrem.
Piliśmy jabłkowe wino, jedliśmy truskawki. A potem była wegetariańska kolacja.

Otrzymałam wczoraj przepiękny obraz namalowany przez Verę. Jeszcze długo po ich odjeździe trzymałam go w ręku. Namalowany  koń patrzył  na mnie i to jest w tym takie niesamowite. Namalować tak, żeby obraz żył.

Rozbroił i oczarował mąż Verki, Piotr, który tak umiejętnie wręczył opakowanie parówek Wojtkowi, ratując go tym samym przed moimi potrawami.

Każdy z nas ma swoje slow. Nie należy go szukać za zakrętem, wystarczy poszukać go w sobie. Odpuścić  i mniej chcieć. A jak się odpuszcza i dlaczego przestawiłam szafę będzie innym razem.


4 komentarze:

  1. Wszystko jest w głowie naszej. Dla mnie osobiście było to odkrycie. A potem musiałam się nauczyć używać tego odkrycia w praktyce. Nadal się uczę. Bo teoria bez praktyki nie działa.
    Raz się uda, raz nie...bo to są stany mego umysłu.
    CZasem robię za chomika na karuzeli, ale mam satysfakcję, że częściej już to widzę i wysiadam :-)
    W życiu dobrowolnie nie przestawiłam żadnego mebla. To co z tą szafą?

    OdpowiedzUsuń
  2. Żyć wolniej, musimy niejednokrotnie uczyć się. Odpoczywać też trzeba nauczyć się. Niejednokrotnie spotykam ludzi, którzy tylko w pracy widzą sens życia. I nie zawsze jest to praca dająca satysfakcję. A zajmowaniem się pracą związaną z pasją, uważają za marnowanie czasu. Jeżeli pasuje im takie życie - to ich wybór. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Graszko, wyglądasz meega! Schudłaś

    - to widać! Tak trzymać! I nie poddawaj się trendom świata zewnętrznego- myśleć! Być sobą!-a będziesz szczęśliwa... no i trzymaj się Agnieszki ;) ...Ona daje siłę i energię...i daje inne myślenie, ale Ty to już wiesz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja rzadko robię przemeblowania, ale to głównie długo kiełkuje gdzie i co przestawić, żeby uzyskać miejsce na coś. . .

    OdpowiedzUsuń