środa, 10 kwietnia 2019

Drogi pamiętniczku

Byłam w Gdańsku. Po trzech latach nie oglądania morza, między innymi odwiedziłam Gdynię Orłowo. Byłam tam chwilę, ale ta chwila była dla mnie bardzo ważna.

To drugie miejsce, zaraz po Wyspie Sobieszewskiej, z którym wiążą się najwspanialsze wspomnienia  związanie z moją przyjaciółką Honią i mężem Wojtkiem.
Ja, rodowita Gdańszczanka odwiedziłam swoje miasto jako turystka. Jakże inaczej patrzy się wtedy na swoje miasto. Kiedy człowiek tam nie pracuje, nie boryka się z tymi wszystkimi problemami dużego miasta. Jakże inaczej patrzy się na miasto, kiedy nie jest się zmęczonym całodniowym dniem pracy.
 Kiedy wróciłam do domu w niedzielne popołudnie stwierdziłam, że tak nie może być. Chociaż raz w roku musimy z Wojtkiem pojechać nad  morze. Posłuchać szumu fal. 


Wróciłam na wieś z przeświadczeniem, że za mną są te wszystkie układy i układziki związane z pracą zawodową, że tu na wsi jestem wolnym człowiekiem. Niezależnym od nikogo. Mimo, ze na wsi, wiosną jest dużo pracy fizycznej i chodzę czasami zmęczona. Tylko, że ta praca jest inna. Ja nie muszę robić warzywniaka, ja nie muszę sadzić drzew, ja po prostu chcę mieć piękny ogród. Chcieć a musieć to ogromna różnica.

W prezencie na rocznicę ślubu otrzymaliśmy Magnolię. Długo czekała na posadzenie. Dopiero tuż przed piątkowym wyjazdem wybrałam jej miejsce.
Patrzę teraz na nią i zachwycam się pąkami. Zamartwiam, czy wybrałam jej dobre miejsce. Jakże inne są moje kłopociki od tych kłopotów ludzi, którzy muszą pracować w korporacjach.


Ps. Moje nie pisanie nie wynika z natłoku prac ogrodniczych. Czasami przychodzi refleksja - czy ja aby na pewno chcę aby wszyscy żyli moim życiem. 


11 komentarzy:

  1. Nawet nie wiesz jak czasami Twój "pamiętniczek" pomaga żyć innym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też pomaga. Lubię czasami spojrzeć w przeszłość.

      Usuń
  2. W każdym razie my tego chcemy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chętnie czytam o tym, jak kobietki radzą sobie na wsi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami sobie świetnie radzi, czasami nie. Jest różnie. Z nastrojami jest jak z porami roku, przychodzą i odchodzą :-)

      Usuń
  4. Perspektywa potrzebna. Do wszystkiego. A szum fal wszystkim potrzebny. Harmonizuje :-) Ale weś :-) Żyjesz sama swoim życiem. Tu dzielisz się tylko jego momentami, błyskami, kawałeczkami puzzla :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu sama wiesz jak jest. Czasami człowiek musi popatrzeć na wszystko z boku.

      Morze kocham całą sobą. Najlepiej się czuje przed sezonem, kiedy nie ma ludzi. Jest takich kilka plaż. Lubiatowo, Wyspa Sobieszewska. Mam kilka takich miejsc

      Usuń
  5. Dzień dobry. Po przeczytaniu Pani wpisu mam taki wniosek, że korporacje same z siebie nie są złe. Po prostu nie każdy nadaje się do pracy w "korpo". Akurat tak się składa, że ja pracuję w typowej warszawskiej korporacji i mimo stresu jaki mi czasami towarzyszy, lubię tą pracę. Spotykam bardzo wiele osób z których każda jest inna, nie jestem ograniczona do stałego kontaktu z garstką ludzi jak to jest często w mniejszych spółkach.. Mogę się rozwijać w tej pracy, zawsze coś się dzieje. Moją odskocznią jest co prawda dom i duży ogród, który namiętnie uprawiam i w sezonie prawie codziennie coś w nim robię, ale ostatnio stwierdziłam, że na dłuższą metę nie mogłabym tylko siedzieć w domu. Potrzebuję i miasta i wsi. Reasumując, tyle punktów widzenia, ile ludzi. :) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma pani rację. Każdy potrzebuje czegoś innego, i z czego innego czerpie radość :-)
      Przepracowałam zawodowo ponad 30 lat, ale tylko z ostatniej pracy w prywatnej przychodni byłam zadowolona i spełniona zawodowo. Może dlatego, że było to samodzielne stanowisko.

      Usuń
  6. Najpierw ktoś super pisze, a potem przestaje:-( i ten zimowy krajobraz,ludzie ogarnijcie się!!

    OdpowiedzUsuń