sobota, 16 lutego 2019

Wiosna

Patryk Joanny napisał na swoim blogu: "No i Fraglesowa wykrakała".
Dotyczyło to wiosny, która nieśmiało zagościła na Warmińskiej wsi.
Hmm. Cieszę się nadchodzącą wiosną, ale nie cieszy mnie praca, która nas czeka.

Zima, która mija, była dla mnie zbawienna. Osiągnęła to czego szukałam -  wewnętrzny spokój. Polubiłam nawet swoje łzy, których przez tyle lat się wstydziłam, uważając je za oznakę słabości. Teraz wiem, że wszystko człowiekowi jest potrzebne, nawet słone łzy, które czasem muszą popłynąć.

Właśnie mija czas odpoczynku. Czas kiedy po wspólnym obiedzie, kładliśmy się na kanapach, pod ciepłymi kocami, obłożeni kotami. Mija czas książek i dobrych filmów. Dobrze mi było w domu tej zimy. Dobrze było mi z Wojtkiem.

Tej zimy powstała książka pt "Droga do domu", która czeka na złożenie przez Wojtka, a później na korektę. O tym dlaczego powstała będzie następnym razem.

Tej zimy Wojtek pisał swoją książkę, a wieczorami czytał mi na głos, to co danego dnia napisał. Fragment o sklepie cynamonowym, jak do tej pory, jest moim faworytem.

Mimo, że czasami narzekam, iż zamyka się i pisze, zapominając o otaczającym nas świecie, cieszę się, że tworzy.

Wiosna odkąd tu mieszkamy, jest zawsze dla mnie bardzo pracowita. Postanowiłam rozbić skarbonkę, a za oszczędzone pieniądze kupić drzewa. Moim marzeniem był taras, ale to koszt znacznie przekraczający moje możliwości. Rosnące drzewa będą moją nagrodą za trud prac. A taras? Może kiedyś, może za rok, może za dwa. Wykonanie tarasu, kiedy dom nieotynkowany, nie pomalowany byłoby nierozsądne z mojej strony.

Co nam jeszcze przyniosła zima? Nowego kota. Nie potrafię przeganiać zwierząt, głodnego nakarmić - czyż nie tak powinno być? Dałam mu na imię Koks, a ponieważ okazało się, że to dziewczyna wiec na imię jej Koksa.

No tak i jeszcze zjedzone drzewka i krzewy przez sarny.

Kiler i Frania

Frania

Miron

Miron

Koksa i ręka Wojtka 



12 komentarzy:

  1. Koksa czarnulka podobna do naszej znajdy Czarnuszki czasami zwanej. Chciałabym mieć więcej kiciuchów, ale nasz pies ich nie toleruje. Sporo zachodu kosztuje nas pilnowanie jednej kici przed jego zapędami ;) Z ciekawości zapytam: jak wyglądają sprawy kuwetkowe przy takiej ilości koteczków? Czy każdy musi mieć swoją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do tej pory mieliśmy trzy kuwety, ale to jest mało. Książkowo - powinno być tyle ile kotów. Koty nasze są wychodzące, ale na noc wszystkie je wołamy do domu

      Usuń
  2. Koty to zawsze wyczuwają, jak ktoś czyta :) I okładają się grzać. O a ja dzisiaj zauwazylam dopiero u Was bannerek z 2 czescia ksiazki. Bardzo mnie to zaciekawilo, ale jak fundusze pozwola to pewnie nabędę. Póki co przeziebienie nas trzyma, a koty maja Feliway zeby sie dogadac - jak to mlode po kastracji, jak zwykle mimo wszystko kombinuja jak wygryzc starsze ze szczytu stada.
    Czytac uwielbiam, wiec tez czekam na kolejna ksiazke z zaciekawieniem, a bedzie moze jakis pakiet 3 in 1 ? :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak już książka będzie wydrukowana, pomyślę o pakiecie :-)
      My też będziemy musieli pomyśleć o sterylizacji, ale tym zajmie się Wojtek. Koksa jakoś tak do niego bardziej ciągnie :-)

      Usuń
  3. Też nie umiem przepędzać kotów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak tak dalej pójdzie, to nie wiem jak to będzie. Co rok nowy kot :-)

      Usuń
  4. https://www.youtube.com/watch?v=C2JSlgVqLW8

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam. Nawet nie chcę o tym myśleć ile tam kasy poszło :-)
      Bohaterowie odcinka mają rację, Warmia to druga Toskania

      Usuń
  5. Piękny jest ten czas spokoju, kiedy można spędzać go z Kimś bliskim no i mruczkami. Gratuluję umiejętności pisarskich. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię taki domowy spokój. Dzisiaj i wczoraj zaczęły się już prace na podwórku. Zupełny brak kondycji. 3 godziny z sekatorem i poczułam ogromne zmęczenie :-)

      Usuń
  6. Wiosna pełznie, u nas na Podlasiu jeszcze nie czuć. To taki specyficzny zapach w powietrzu, nie do przeoczenia. Ale moja kotka Agatka, która po sterylce bardzo męska się zrobiła, lata już jak opętana. Tu wiosnę widać. W dodatku znaczy teren, najgorzej kiedy w domku :-) To dobra zima była, twórcza jednak, przeganiająca stare, otwierająca na nowe. U mnie też. Poza tym, a któż nam zabroni wiosną czytać i barłożyć pod kocykiem? Co do kotów, u Psa w Swetrze wyczytałam, że jak dom jest wychodzący, to jest bardziej wchodzący i to jest Graszko PRAWDA :-) Choć są wyjątki, ot taki Drevni Kocurek :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie koty tylko gościnnie i to na krótko, bo w domu i ogrodzie od zawsze panują psy, także przygarnięte.

    OdpowiedzUsuń