środa, 6 lutego 2019

Pięć lat

Na parapecie okna, gdzie stoi  zdjęcie moich rodziców, zapaliłam  świeczki.  Dzisiaj mija pięć lat od śmierci  mojej  Mamy. Miała zaledwie 70 lat.

Od tamtego czasu, wydarzyło się  dużo ważnych dla  mnie rzeczy. Czasami wydaje mi się, że to było strasznie dawno temu. Czasami, tak jak dzisiaj, że zaledwie minął  tydzień.

Gdyby nie podejście lekarzy, żyła by jeszcze. Gdyby żyła, ja nie mieszkałabym tu, na Warmii. Wymagała opieki, a ja nie mogłabym jej zostawić. 
Ot życie. 




Mogłabym napisać, że była złą mamą, a ja złą córką. Mogłabym napisać, że była fantastyczną mamą, a ja idealną córką. 
Dała mi tyle,  ile mogła i za to jestem jej bardzo wdzięczna. 

7 komentarzy:

  1. Graszko ktoś powiedział że Matka zawsze odchodzi za wcześnie...i to prawda.Nie zapomina się. Zawsze to taki dzień zadumy, staram się już nie myśleć, co mogłam lepiej, bo już nie naprawię. Mimo wszystko-dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie to napisałaś Graszko. Tą trudną prawdę o byciu matką i córką.
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  3. To są trudne chwile, nigdy nie ma idealnych Mam, ani idealnych córek czy synów. Rodziców zawsze nam brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trudne relacje matek i córek. Wszyscy się czegoś uczymy. Mam nadzieję, że to się wszystko wyjaśni, tam po Drugiej Stronie. Bo TU, można tylko płynąc z prądem...co jest trudne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wierzyc sie nie chce, ze to juz piec lat, bo na zywo mam w pamieci post, jaki wtedy napisalas. Nigdy wczesniej ani pozniej nie czytalam niczego piekniejszego o smierci Matki, ten wpis utkwil mi w pamieci na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja mama też miała siedemdziesiąt lat. Umarła nieco ponad dwa lata temu. I gdyby nie lekarze i ich lekceważacy albo obojętny stosunek...Nic już tego nie zmieni. Tęsknota pozostaje. Przytulam Cię Graszko.

    OdpowiedzUsuń