piątek, 11 stycznia 2019

O książkach, filmie, a przede wszystkim o miłości

- Uciekły z gułagu, udało się im - powiedziałam do Wojtka o poranku.
- To już wiem, jakie powinienem pisać książki- zażartował.



Wojtek nie czyta literatury kobiecej. Czasami mu coś zaproponuję, bierze do wanny i wychodząc z niej stwierdza, że nie da rady. 
- Nie da się tego czytać - mówi - np. gość nie ma nóg a mimo to kuśtyka na pole. To niby na czym? Na rękach? 
- Oj czepiasz się - odpowiadam.

Książkę poleciła mi Ewa, stwierdzając, że muszę to koniecznie przeczytać. Potem z  inną Ewą długo na temat tej książki  rozmawiałyśmy.

Pierwsze dwa tomy książki Joanny Jax  "Zemsta i Przebaczanie"  przeczytałam z ciekawości, szukając odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie: "co w tej książce tak bardzo zachwyciło Ewę?". Gdy przestałam o tym myśleć, naprawdę mnie wciągnęła. Wciągnęła tak, że ostatni tom czytałam do pierwszej w nocy.

Powieść toczy się w bardzo trudnym okresie dla Polaków: od  1915 do 1953. Poznajemy w niej  losy bohaterów, których wojna i czasy powojenne to czas walki o przetrwanie. 

Trudno  tą książkę porównywać do dzieł Kena Folleta, wspieranego przez sztab historyków, ale właśnie takie książki lubię, o losach zwykłych ludzi, z historią w tle. 

Jedną z moich cech jest dociekliwość. To udręką, ale daje radę z tym żyć. Więc zaczęłam zamęczać Wojtka pytaniami. Pochyliłam się nad żołnierzami AK, powstaniem Warszawskim i okresem zaraz po wojnie. Wojtek starał się na te wszystkie pytania cierpliwie odpowiadać.

A potem przyszła kolej na filmy.
Obejrzeliśmy Miasto 44, Dywizjon 303. Zboczyłam troszkę z tematu i dołożyłam do zestawu wojennego Listę Schindlera, a jeszcze wcześniej zobaczyliśmy "Zimną Wojnę".
W tym ostatnim podobało mi się wszystko. Od zdjęć po muzykę. Warto ten film obejrzeć. 
"Miasto 44" to zupełnie nie moje klimaty, reżyser zrobił z powstania trochę wideoklip dla młodych.

Zastanawiacie się zapewne, o co chodzi z tą miłością?
Kilka dni temu mieliśmy rocznicę poznania. I właśnie przypomniałam sobie, za co pokochałam mojego męża. Za spokój i niesamowitą wiedzę. O co go nie zapytam, to on po prostu to wie. On ma seksowny mózg.

Odważycie się napisać, za co kochacie swoich partnerów? Dlaczego właśnie ten, a nie ktoś inny?

18 komentarzy:

  1. "Seksowny mózg" - uwielbiam wszystkie seksowne rzeczowniki np. cyfry :D
    Cieszę się, że zadała to pytanie na końcu, bo mam okazje nad nim pomyśleć. Za co? Za to że jest inny niż wszyscy,a to znaczy, że dobrze trafiłam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miasto 44 to film o zagładzie miasta, uniwersalny, nie musi to być Warszawa, to się może zdarzyć wszędzie.
    Dociekliwość i szukanie nieścisłości - tak, bardzo mi to przeszkadza i dlatego często porzucam książki blogerek.
    Kocham mojego męża za wszystko, za codzienność i odświętność, za młodość i dojrzałość. Jesteśmy razem przez całe dorosłe życie, prawie 40 lat. Miłość życia, wzajemność - dlatego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukanie nieścisłości w książkach, co czyni bardzo często Wojtek- też mi przeszkadza. Natomiast moja dociekliwość, w tym stopniu o którym wspomniałam, bardzo lubię. Jeśli temat książki mnie zaciekawił, będę czytać i oglądać na ich temat więcej i więcej. Autorka książki pisała o powstaniu, dlatego film związany z powstaniem. Autorka pisała o żołnierzach AK- dlatego oglądnęłam dużo filmów dokumentalnych na ich temat. Nie lubię innej mojej dociekliwości, tej która drąży mój umysł-np. dlaczego ktoś wydał krzywdzącą opinię, a dlaczego ktoś zarzuca snobizm- cechę mi zupełnie obcą. Ta dociekliwość mnie męczy. Walczę z tym, słuchając wykładów różnych mądrych ludzi :-) ale daleko mi do doskonałości- do wyzbycia się tej cechy :-) Ostatnio gdzieś usłyszałam stwierdzenie "bo ludzie tacy są i już" - to sobie powtarzam :-)

      Zapewne Miasto 44 jest filmem uniwersalnym, w końcu opowiada o młodości, miłości, odwadze i poświęceniu. Mi jedynie nie podobały się efekty, za które odpowiada hollywoodzki specjalista Richard Bain. Natomiast filmem "Zimna Wojna" jestem zachwycona.

      Pięknie napisałaś o swoim uczuciu :-)

      Usuń
  3. Oczywiście! Kocham moje Szparaga za całokształt, za uśmiech i durne czasem poczucie humoru, za to jak patrzy na mnie i na koty, na świat. Za jego serce, ale kocham go przede wszystkim pomimo, jego przywar. To mój anioł który mnie wspiera, pozwala wspierać siebie, rozmawia ze mną i zawsze, ale to zawsze widzę w jego oczach to co ja czuję do niego - miłość. I tak już od dziewięciu lat. To przyjaciel, najlepszy, kumpel, opiekun, kochanek i towarzysz do rozmów. Dużo rozmawiamy, dyskutujemy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po prawie dwudziestu latach w bibliotece, nauczyłam się, że każda, nawet najgłupsza według mnie książka, znajdzie swego czytelnika, który ją pokocha :-) To było moje wielkie odkrycie. Teraz już spokojnie znoszę komentarze czytelników: co mi pani dała, to jakiś gniot :-)
    Choć absolutnie jest literatura i LITERATURA, i trochę między nimi. Jak w sklepie z cukierkami, są landrynki i czekoladki Lindt :-)
    Miasto 44 na ten przykład, skoro mowa o filmach, nie do wytrzymania harlequin dla mnie. Spłycone na maksa. Ale za to Blade Runner 2049, wielopoziomowy i przecudny. Ot opinie :-)
    Ja kochałam i kocham mojego męża za to, jak się przy nim czuję :-) Ale też za to jaki JEST. Bo jest różny. Czasem go nie lubię, czasem uwielbiam :-)I to kochanie to też jest proces, bynajmniej nie romantyczny. Płynny bym powiedziała i zmieniający się. Od 33 lat :-)Jestem pewna, że jak się wybieraliśmy na Ziemię, to się umówiliśmy, że będziemy razem. Weszłam pierwszego dnia, do klasy pierwszej LO, spojrzałam jeden raz i wiedziałam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękne określenie - są landrynki i czekoladki Lindt, kiedyś zapewne to wykorzystam w swoim poście.

      Tak jest z wszystkim są Ludzie i ludziska, jest literatura i Literatura, jest film i Film. Postaraj się zobaczyć Zimną Wojnę- jestem ciekawa Twojego zdania

      Usuń
  5. I tak to właśnie człeka niespodziewanie edukuje nie najwyższych lotów książka.
    Na temat miłości nie będę się wypowiadać:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiedziałam, że ten drugi temat ominiesz :-)

      Nie ważne co edukuje, ważne z jakim skutkiem :-)

      Usuń
  6. Od wielu lat kocham swojego męża zawsze za to samo.
    Za wiedzę jaką ma.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawie jest poczytać o miłości. Dla mnie pozostaje tylko czytanie, też dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkie filmy, o których wspominasz widziałam i wszystkie na różny sposób robiły na mnie wrażenie. Choć zdecydowanie największe oczywiście "Zimna wojna" :)
    ps. A Męża kocham za to, że jest po prostu niesamowicie Dobrym Człowiekiem :) I śmieję się, że kocham Go bardziej teraz, niż nawet w pierwszych latach naszej znajomości i wspólnego bycia razem :)

    ps2. Bardzo dziękuję za wspomnienie o moim blogu kilka postów wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Graszko! ja zaprotestuję- nie ma "literatury kobiecej":)jest dobra albo zła, ale jeśli ta kiepska ma czytelnika - to o.k., może jest dla niego dobra:). Ten podział literatury według płci sugerowałby, że mamy inne mózgi? takie trochę gorsze?:)że o miłości to dla kobiet? Ale o miłości można było Annę Kareninę czy Komu bije dzwon ( dla mnie najpiękniejszy erotyzm to zdanie o drżeniu ziemi!)i wiele, wiele innych, Kamienne tablice nawet...a niekoniecznie coś typu Harlequiny:)
    A mojego męża kocham od pierwszego wejrzenia( tak,możliwe!), od 38 lat! I najpierw to było jak rażenie piorunem! a potem już tylko coraz lepiej! teoria o dwóch połówkach- jak najbardziej się sprawdza! trzeba szukać! I nie kocha się " za coś"- to jak wyrachowanie, raczej-mimo czegoś? no i po latach, to już inaczej- BARDZIEJ niz na początku:)Och, Graszko...to temat rzeka...! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, a nie mamy?
      Basiu, wiem, że takie rzeczy są możliwe. Ja Wojtka usłyszałam najpierw przez telefon i już wtedy wiedziałam, że to on. Nie miało dla mnie znaczenia jak wygląda.

      Wczoraj wysłuchałam audycji radiowej gdzie Wojtek opowiadał o Muzeum i ponownie strzelił we mnie amor :-)

      Usuń
    2. Graszko, no mamy, mamy...ale przecież nie gorsze, głupsze:)Aj a podsłuchałam Wojtka ( bo był link) i rozumiem Ciebie doskonale! Buziaki dla Was obojga!

      Usuń
  10. Dla mnie " Zimna wojna " to bis " Idy". Mnie nie powalila. Ta milosc w nuej tez taka dla mnue chora.
    Jeżeli zdobędzie Oskara , będę się cieszyć ale z zastrzeżeniem, że być może inny zagraniczny film lepszy mógł przegrać . Ja na ten film patrzę, jak na dzieło wtórne , mając przed oczami "Idę ".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oskar to takie trochę pobożne życzenie :-), ale cieszyłabym się gdyby zdobył :-)

      Usuń