sobota, 16 czerwca 2018

O tygodniu i złych emocjach

Nie lubię siebie takiej. Z nieodpartym poczuciem, że czegoś nie dokończyłam. Że obiecałam, a nie zdążyłam, że ktoś do mnie napisał, a ja nie miała czasu odpowiedzieć, a jeśli odpisałam, to skrótowo i bardzo szybko. Jest mi bardzo przykro, jak jestem tak traktowana przez ludzi, a w tym tygodniu  sama tak  postąpiłam. Przepraszam, jeśli komuś zrobiłam przykrość.


Ten tydzień był bardzo intensywny w wydarzenia. Kiedy jest natłok spraw do załatwienia, ja mówię skrótami. A kiedy mówię skrótami, wychodzą niedomówienia.

Codziennie coś się dzieje.

W czwartek byłam na 70 leciu przedszkola w Górowie. Będzie z tego felieton, ale nie wiem kiedy. Wczoraj była u nas Joanna z Patrykiem, wybieraliśmy deski na półki do galeryjki, które będzie budował Patryk. Do wieczora siedziałam w pracowni pakując rzeczy, aż w końcu Wojtek wziął mnie na poważną rozmowę.

Dzisiaj o poranku wyszłam z kubkiem kawy do ogrodu. Kiedy przekwitły bodziszki i łubiny? Kiedy urosły bociany. Pochodziłam po ogrodzie, emocje z całego tygodnia opadły. Znowu jest pięknie. Taką siebie lubię, spokojną i opanowaną.

Róże od Beaty i Arka, dostaliśmy je na prezentacji naszej pierwszej książki. 

Miron, mimo odrobaczenia nadal chudy i mizerny

Róże kupione u  pana Marka 








Tą trawę połączoną z Rudbekią poleciła mi Magnolia


Dupki bocianie 

Róża która wytrzymałą remont koło domu




wczoraj pakowane




Wiem, że wszyscy czytelnicy nie mają FB więc wspomnę, że licytacja ikony wystawionej na Bazarek za Moimi Drzwiami, została zakończona.  Pani Beacie, bardzo dziękuję, że zapłaciła za nią aż 650 zł. Ratowanie zwierząt jest mi bliskie.

Filmik Wojtka z naszego rancza, ubolewam, że nie mam czasu nawet na warzywniak.




3 komentarze:

  1. Grażynko nie masz potrzeby denerwować się. Wiem, że chcesz żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Jednak możesz coś odpuścić, świadomi czytelnicy bloga czy przyjaciele na miejscu potrafią zrozumieć, że nie wszystko może być na czas. Pomyśl o sobie tak normalnie, o Wojtku, który tez chciałby Ciebie mieć tylko dla siebie. Pozdrawiam serdecznie. A paczuszki wyglądają imponująco.

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś musisz odpuścić, bo wpadniesz w kierat z poprzedniego życia!
    Ogród wygląda imponująco, aż trudno uwierzyć, że on taki jeszcze młody:)

    OdpowiedzUsuń
  3. dobrze znam ten smutek, że przegapiłam coś ważnego dla mnie- kwitnienie peonii, albo irysów...Zwykle wpadam w kierat wiosną albo wczesnym latem, hamuję w środku wakacji. Zima obiecuję sobie, że w nowym sezonie wszystko będzie miało swoja chwilę...ale powtarza się zwykle to samo.
    Co gorsza, mam świadomość, że moje dzieci tez nie poczekają na mój wolny czas, głowę i przestrzeń w środku, więc coraz częściej rzucam co powinnam na rzecz spotkania ich, posłuchania, bycia.
    Trzcinnik Karl Forester, tak nazwya się trawa z rudbekiami- ale szybko wyrosła ta rabata, jest tłusta jak mała świnka- piękna! Zaraz wytłoczy masę żółtych kwiatów z ciemnym oczkiem i będzie szał.
    Chyba ogarnia Cie różana mania- i dobrze bo pięknie ogrodowi z nimi w towarzystwie lawend.
    Marta/Magnolia

    OdpowiedzUsuń