środa, 6 czerwca 2018

O projekcie słów kilka


Krążąca po miasteczku plotka, że Wojtek będzie startował na wójta (co strasznie go bawi, bo rzecz jasna zupełnie o tym nie myśli), zmobilizowała mnie, żeby napisać o pewnym projekcie, który tworzymy z paroma osobami. Po co ludzie mają snuć domysły, skoro mogą dowiedzieć się ode mnie.

Dokładnie nie pamiętam, kiedy urodził się pomysł. Chyba przy naszym stole, kiedy przyjechali znajomi Wojtka, turyści z Gdańska, którzy zatrzymali się w Bobrowni.

Wspólnie doszliśmy do wniosku, że w Górowie nie ma takiej klimatycznej  galeryjki.  Miejsca spotkań na zwykłe pogaduchy :-)
Popatrzyłam na Joannę a ona na mnie i zrodził się pomysł na stworzenie miejsca gdzie będzie można usiąść, powspominać, napić się herbaty miętowej, zerwanej w Domu pod Bocianem, a od czasu do czasu, w wyznaczony dzień,  skosztować ciasta Joanny.

Wiecie jak to jest z pomysłami. Jedne się realizuje, inne umierają. Umierają, przeważnie te, które trafiają na opór materii. Burmistrz naszego miasteczka jest otwarty na pomysły i zależy mu na promocji a tym samym rozwoju Górowa. Postanowiłyśmy więc  uderzyć do Urzędu Miasta z naszym pomysłem.

Największym problemem był lokal. Już straciłyśmy z Joanną nadzieję, że uda nam się znaleźć właściwe miejsce, gdy zaprosił nas Pan Burmistrz  i pokazał ratuszową piwnicę, która ma w przyszłym roku być rewitalizowana  dzięki uzyskanym funduszom przez miasto. Czyż nie jest to piękne miejsce na coś takiego, w samym sercu miasta?

Zanim  nastąpi remont, może tam zagości coś na styl galeryjki- sklepiku, będącym  jednocześnie punktem informacji turystycznej. Galeryjki z rękodziełem  w której będą prezentowane dzieła lokalnych  rękodzielników, a turyści uzyskają informację, gdzie mogą się zatrzymać i co zobaczyć, gdzie mogą zjeść. Będzie to też miejsce na rozmowy z ciekawymi ludźmi przy kawie i zielonej herbacie.

Może właśnie tam uda mi się spotkać ludzi, którzy będą chcieli opowiedzieć mi swoje historie, które umieścimy w planowanej książce o Górowie i jego mieszkańcach.  Może wystawa starych zdjęć? Może tam odbędzie się czytanie i wspólna dyskusja na temat naszej drugiej książki? Może spotkanie blogerów, a musicie wiedzieć, że w naszej okolicy jest ich aż pięciu.  A może burmistrz naszego miasteczka znajdzie czas i w określony dzień  spotka się na neutralnym gruncie z mieszkańcami. Może w takim miejscu lepiej się będzie rozmawiało?

Pomysłów na to miejsce jest dużo. Głównie to zasługa Joanny, która jest swoistym spiritus movens. Na pewno nie chcemy, żeby to był jedynie kolejny sklep z pamiątkami.

Samą piwnicą jestem zachwycona. Z uwagi na sklepienia przypomina klimatyczne knajpki na starówce w Gdańsku. Otwarcie za trzy tygodnie. Jeszcze stresu nie ma, bo jesteśmy na etapie zbierania mebli. Kanapę mamy z naszego poprzedniego mieszkania. Joanna da swoje piękne dwa krzesła. Wczoraj udało się kupić u pana Bogdana w naszym miasteczku,  piękną komodę. Radość moja jest ogromna, bo uzyskałam ogromny rabat, za który ogromnie dziękuję.

I to jest to, o czym zawsze mówił mój brat: jedną gałązkę łatwo jest złamać, kilka już znacznie trudniej. Parę osób dobrej woli, i może się udać. Zapewne by się nie udało, gdyby nie lokal :-)

 W czerwcu, mijają  dwa lata, odkąd tutaj mieszkamy. Doskonale pamiętam jak  ten dom i to miejsce mi się nie podobało. Było szaro, mokro i brzydko. Po dwóch latach dochodzę do wniosku, że najpiękniejsze  co nam się tu przytrafiło to nie tylko piękne miejsce, ale ludzie których tu poznaliśmy.

O szczegółach napiszę później, a już teraz zapraszamy na otwarcie.



12 komentarzy:

  1. Graszka, Jesteś Wielka, Ty i Twoi przyjaciele. Gratuluję kolejnego pomysłu i to zrealizowanego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje w swoim imieniu i innych. Tak jak napisałam, to łańcuszek ludzi dobrej woli.

      Usuń
  2. świetny pomysł i do tego juz w realizacji!
    Takie miejsca sporo dają lokalnej społeczności.
    Bardzo Wam kibicuję
    Marta/magnolia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my wszyscy na tym zyskamy.
      Zastanawiam się jak wygospodarować czas, żeby pogodzić moje tworzenie z udziałem w galerii. Zamówienia się posypały, z czego ogromnie się cieszę. Wczoraj, zadzwoniła pani z kolejnym zamówieniem. Oj takie telefony ogromnie mnie radują. Lubię robić swoje deseczki, a dzisiaj dotarło do mnie, że moje tworzenie na deskach zainspirowało inne osoby. To jest dobry czas dla mnie :-)

      Usuń
  3. Podziwiam zapal i sile przebicia :) Na pewno ci sie uda, bo masz zlote rece i zlota dusze!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, Graszka, Wasza przeprowadzka na wies uskrzydlila Cie. Doslownie! Moglas przeciez poprzestac na pracy w swoim ogrodku, upiekszaniu domu i robieniu przetworow, a w przerwach malowac ikony. Tymczasem zrodzil sie w Tobie lew z tygrysem, wiejskie zycie naladowalo Cie taka energia, ze starczyloby dla dziesieciu, az Cie roznosi. W duzym miescie bylas jedna z anonimowych jego mieszkanek, tutaj jestes pelnoprawnym czlonkiem spolecznosci, znanym z imienia, nazwiska i dokonan. Chce sie zyc, chce sie organizowac, pomagac, tworzyc i byc kreatywnym wsrod znanej sobie malej, ale pelnej energii i pomyslow spolecznosci. Znalazlas swoje miejsce nie tylko we wlasnym wymarzonym domu, ale wlasnie posrod tych ludzi.
    Nie moge wyjsc z podziwu. Doskonaly projekt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo często o tym myślę, a nawet rozmawiam z przyjaciółmi. Miało być inaczej. Miałam zaszyć się na wsi, zająć się domem i ogrodem. Wyszło zupełnie inaczej. Dzięki Wojtkowi, trafiliśmy na fajnych ludzi i tak pomysł zrodził kolejny pomysł. Samej byłoby ciężko. Mamy bardzo fajnego burmistrza, a to połowa sukcesu.

      Usuń
  5. Gratulacje dla całego łańcuszka! Takie - skuteczne! - inicjatywy wzmacniają coś, czego nam wszędzie brakuje: społeczeństwo...

    OdpowiedzUsuń
  6. Brawo! Brawo! Brawo!
    Gratuluję.
    regian

    OdpowiedzUsuń