czwartek, 10 maja 2018

Nie samą pracą człowiek żyje

- Wiedziałem, że wrócisz odmieniona -  powiedział Wojtek, kiedy tuż przed 9-tą wróciłam ze spaceru z aparatem.
Tak, jest kilka takich rzeczy, które, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, sprawiają, że znika moje zmęczenie fizyczne. Powodują, że odpoczywam i nabieram sił.


Wewnętrzny spokój ogarnia mnie kiedy siedzę z Joanną na tarasie w Bobrowni. Tamten widok, rozmowa z Joanną, powodują, że wszystko staje się łatwiejsze i prostsze. Otwarta przestrzeń, leniwie spacerujące po polu krowy, działają jak balsam na skołataną duszę.



Na tarasie w Bobrowni

Innym miejscem w którym odpoczywam jest moja pracownia. Lubię siadać przy moim biurku. Przez moment przygląda się wszystkim preparatom w słoiczkach, gładzę kawałek deseczki. Przykładam papiery, serwetki, ozdabiam. Jest w tej pracy coś niesamowitego. Nigdy nie wiem jaki będzie efekt końcowy. Podczas tych prac, zastanawiam się gdzie powędruje moja praca. Tylko żeby usiąść w pracowni muszę mieć wypoczęte dłonie, nie stargane pracą w ogrodzie.



Parę dni temu odwiedził Dom pod Bocianem Jacek, przemiły człowiek  ze swoją partnerką Anią. W naszym miasteczku budował z wierzby dwa szałasy. Jacek do  do 2008 roku pracował w korporacji, a potem wyrzucił swój telefon i zaszył się na wsi. I właśnie on zadał mi pytanie czy łatwo rozstaję się ze swoimi pracami.
- Tak, łatwo, daje mi to ogrom radości i satysfakcji, jednak lubię wiedzieć gdzie i do jakich ludzi zawędrują - odpowiedziałam. Często podczas tworzenia  myślę o nich, zastanawiam się czy są szczęśliwi.

Jacek

Budowa altany z wierzby

I kolejną rzeczą która powoduje, że ładuje  akumulatory są zdjęcia. Nie ma dla mnie znaczenia, że są nieprofesjonalne. To coś, co powoduje, że zmęczenie fizyczne mija. Tak, po dwóch latach spędzonych na wsi nauczyłam się, że jeśli wstaję obolałą po minionym dniu w ogrodzie, muszę zrobić reset. Muszę odpocząć. I wtedy nie widzę nie skoszonej trawy, bałaganu i wielu innych jeszcze rzeczy. Biorę Kudłą i idziemy polną drogą w stronę dawnego domu Krzywców.

Z takiego spaceru wracam inna, pełna zapału, wiary w to, że się uda ziścić wszystkie plany i marzenia.





W starym sadze zakwitła stara jabłoń
Narcyzy sadzone jeszcze przez starszą panią :-)

Zażółciło się na podwórku

rozkwieciło



Zazieleniło się

Maj to jeden z piękniejszych miesięcy, również jeden z najbardziej pracowitych, dlatego wybaczcie, jeżeli komuś nie odpisałam na maila. Troszkę zmogła mnie choroba, a potem praca w warzywniaku

8 komentarzy:

  1. Świetne przestrzenie. Też uwielbiam krowy na łące, maj i prace, nieprace. I takie przysiąście gdzieś albo wędrówki po odmianę. Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o poranku z kubkiem kawy na schodach, coś co uwielbiam.
      Wojtek twierdzi, że celebruję picie kawy :-) No cóż, teraz już nie muszę nigdzie się śpieszyć o poranku, więc dlaczego nie :-)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. dzisiaj o poranku, pijąc kawę, doszłam do takiego samego wniosku :-)

      Usuń
  3. Graszko, a może spróbuj zamiast zamartwiać się, czy się uda ziścić wszystkie plany i marzenia, pomyśleć o obecnym etapie Twojego życia tak, że to właśnie TERAZ UDAŁO SIĘ ziścić owe plany i marzenia. Bo przecież najważniejsze są zrealizowane ? Słowa działają cuda, może wypisz je sobie na deseczce i powieś gdzieś przed oczami ? Marzyłaś o dobrym, kochającym człowieku przy sobie- i masz takiego. Marzyłaś o domu na wsi- i w takim mieszkasz. Marzyłaś o usamodzielnieniu się syna i dobrych relacjach z nim- i to się dzieje. Itp., dużo dobrego można wymieniać- masz wokół siebie tyle piękna, tylu dobrych ludzi. Jak to mawiali mądrzy ludzie- wczoraj już nie ma, jutra jeszcze też nie, wszystko, co masz, dzieje się TERAZ. Jeśli większość czasu przeznaczonego na TERAZ zajmie nam martwienie się o JUTRO i rozpamiętywanie WCZORAJ, to nie szkoda go ? Nie masz wpływu na to, co minęło, a na to, co będzie, dość ograniczony. Przepraszam za wymądrzanie się, ale akurat o tym myślałam w tym tygodniu i w efekcie zaczęłam jeździć przed pracą na rowerze nad okoliczne leśne jeziorko, bez czekania na mityczne weekendy, w które zawsze jest multum spraw do załatwienia i nadgonienia. Okazuje się, że nieodkładanie przyjemności na zaś, potrafi zdziałać cuda !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie odbieram tego jako wymądrzanie się. Masz dużo racji, jak nie całkowitą :-)
      Dużo pięknych rzeczy mnie tu spotyka :-)

      Usuń
  4. Stolik z fotelikami na lace - doskonalosc! Kudel z bocianem.... hmmmm... pogonic? nie pogonic?
    A krowy, moja droga, nie sa leniwe, toz to prawdziwe, pracowite, chodzace (nie spacerujace) fabryki mleka! :))))
    To uczucie spokoju, gy sie wchodzi do pracowni znam :) jedyne w swoim rodzaju!
    A najciekawszy jest szalas - on bedzie potem zielony, prawda? Szkoda, ze nie mam tyle przestrzeni,zeby posadzic :))))
    A twoje zdjecia sa bardzo profesjonale, bo maja w sobie dusze!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, ten szałas będzie cały zielony.
      Posadziliśmy wierzbę, i Jacek powiedział, że za rok, dwa będzie już z niej budować takie altany. Kto wie, może stanie i u nas

      Usuń