piątek, 27 kwietnia 2018

O Ewach

Wczoraj późnym popołudniem spojrzałam przez okno na mój ulubiony widok, na górki i pagórki. Stanęłam bliżej okna i popatrzyłam na leżący w sadzie, tuż obok domu, pień po starym drzewie.


Na tym powalonym drzewie lubił siadać Sławek, przyjaciel Wojtka, który niespodziewanie odszedł pod koniec stycznia. Jak na nie patrzę, zawsze mi się ono z nim kojarzy.
- Nie będę pił kawy w domu, tu ją będę pił - mówił wtedy. Podnosił głowę, zamykał oczy i chłonął ciszę.

Stary pień 

Tak, rzeczy kojarzą mi się z ludźmi, przypominają sytuację, tworzą wspomnienia. Nie sposób w jednym tekście wymieniać wszystkich osób, dzisiaj będzie o Ewach.

Myślę, że te dwie Ewy doskonale się znają, bo w małych miasteczkach znają się wszyscy. Chociaż nie spotkały się w Domu pod Bocianem, łączy je jedna wspólna cecha - radość dzielenia się, obdarowywania. Obie Panie robią to tak radośnie, bez niepotrzebnej pompatyczności. To jedna z piękniejszych cech charakteru.  To umiejętność, czy też dar, który nie wszyscy posiadają.

Jedna z nich wpadła do nas w niedzielę. Przywiozła cebulki i sadzonki. Jakby tego było mało, to jeszcze upiekła ciasto, bo ja nie ukrywam, do pieczenia ciast się nie nadaję.

- Podzieliłam się z tobą serwetkami, może ci się przydadzą, a tu masz jeszcze rydze, a tu keczup własnej roboty, a tu ogóreczki,  a na koniec prezent - jakby to co dała było mało - chustecznik w maki.
Kiedy ja nie wiedziałam jak się zachować, ona powtarzała - ja tak lubię obdarowywać.

Obojętnie co się wydarzy, jedną z Ew będę na zawsze kojarzyła z tamtą niedzielą, kiedy to z błyszczącymi oczami wyciągała z siatek prezenty.

Tą drugą Ewę, znam trochę dłużej. Pierwsze skojarzenie to koronkowe dzwoneczki które od niej dostałam. Ale nie tylko to. To jesienno  zimowe spotkania w jej kuchni przy kawie. To tysiące rozmów na rzeczy ważne i te mniej ważne, na które teraz wiosną, kiedy huk pracy w ogrodzie, za bardzo nie ma czasu.

Nie wiem, czy wszystkie Ewy takie są, czy tylko te z korzeniami Wileńszczyzny?






2 komentarze:

  1. Mnie też rzeczy i miejsca często kojarzą się z osobami.
    A Ewy czy wszystkie takie to nie wiem, ale moja córka Ewa (10 lat) też taka jest. Z każdym dzieli się radością, jest bardzo współczująca i delikatna ☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie jest czytać o ludziach serdecznych, pewnie i inne osoby o pięknych imionach takie są. Graszko, wiele dobra w sobie i to owocuje, że spotykasz na swej drodze takie życzliwe osoby. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń