środa, 11 kwietnia 2018

Kochana, wymarzona brzoza

Wspomniałam wczoraj na FB, że napiszę dzisiaj o realizacji mojego marzenia. No i stało się, a to dzięki Hanie, znanej autorce bloga "Dzika kura z pastelowego kurnika", oraz panu Markowi, którego tata mieszka w naszym miasteczku.
Zastanawiacie się co te dwie osoby mają wspólnego z moim marzeniem?


Mają i to dużo. Tata pana Marka przyjechał do nas wczoraj, odebrał zamówioną przez syna Maryjkę i jeszcze jedną pracę, która mu się spodobała. Hana zamówiła sobie pozycję pierwszą z wcześniejszego wpisu, i takim o to sposobem mogłam pojechać do szkółki pana Marka w naszym miasteczku.

- Panie Marku, ona musi wejść do mojego auta - powiedziałam.
Pan Marek podrapał się po głowie i powiedział  - będzie ciężko.

I nagle wszystko potrafiłam zrobić, żeby ją tylko zabrać do siebie. Udało mi się otworzyć bagażnik, którego nigdy nie potrafiłam otworzyć, udało mi się poskładać siedzenia, których nigdy wcześniej nie składałam.
- Jak się kobieta uprze, to wszystko się da - śmiał się pan Marek, kiedy się z nim żegnałam i dziękowałam za pomoc.

Duma z własnoręcznie zarobionych pieniędzy, a tym samym z możliwości spełnienia własnego marzenia, spowodowała, że łzy szczęścia leciały mi po policzkach, a buzia uśmiechała się od ucha do ucha.

Mam moją kochaną wymarzoną brzozę. Kosztowała niebagatelną kwotę bo 120 zł.
Wojtek, kiedy wczoraj usłyszał cenę brzozy, podszedł do tego bardzo racjonalnie
- czy ty wiesz ile innych roślin miałabyś w ogrodzie?

Tak miałabym więcej, ale ta brzoza była moim marzeniem od dawna. Kiedy widziałam taką u kogoś w ogrodzie, myślałam - też kiedyś sobie taką kupię.
Obiecałam sobie, że jak uda mi się coś sprzedać, to sobie taką kupię. No i dzisiaj kupiłam.

Czasami z marzeniami jest tak, że nas wyprzedzają. Nie śmiałam nawet marzyć o zagospodarowaniu terenu koło oczka wodnego w tym roku. Dzięki Ewie, która zechciała podzielić się kwiatami ze swojego ogrodu, część terenu udało się zagospodarować.

Dzisiaj z Wojtkiem posadziliśmy tam brzozę.
Teraz marzy mi się postawienie koło brzozy ławeczki, żebym mogła sobie przysiadać  na niej. Właśnie ławeczka jest moim kolejnym marzeniem.

Dziękuję panu Markowi, dziękuję Hannie za zakupy u mnie.




14 komentarzy:

  1. Oczko nabiera pięknego wyglądu. Brzoza bardzo szybko zwiesi swoje delikatne gałązki nad wodą. Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze, żeby przyjęły się te wszystkie roślinki, jeszcze tylko nazbieram kamieni, jeszcze tylko kupię ławeczkę, jeszcze tylko.....

      Usuń
    2. Przyjmą się. A brzoza to silne drzewo! Już w tym roku da Wam cień.

      Usuń
  2. To jest brzoza placzaca czy taka normalna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powinna być - śmiejąca!
      Ale śmiejąca jest Graszkowska, więc wszystko w porządku. Niech dobrze rośnie i niech Ci się miło pod nią siedzi na ławeczce.

      Usuń
    2. tylko realizacja moich marzeń, daje mi siły i pomaga pokonać zmęczenie :-)

      Usuń
  3. Omatulu, Graszko, aleeee! Normalnie się wzruszyłam, chciałam przyczynić się do wzrostu roślinności w Twoim ogrodzie, ale żeby aż tak? Rośnij brzozo i spełniaj marzenia! Brzózka-wróżka...

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja się cieszę , że Ty się cieszysz . Smutno mi tylko bo jakoś dawno nie piłyśmy kawki .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam do nas.
      Wiosna to trudny czas dla nas. Jest tyle pracy, że nie wiadomo co pierwsze. Właśnie sąsiad przywiózł nam obornik do skrzyń. Teraz trzeba go wrzucić do tych skrzyń. Na jesień będą kabaczki, cukinie i dynie :-) Plony z takie warzywniaka, to dla nas zimą duża oszczędność finansowa.

      Usuń
  5. JA, zamiast ławki pod brzozą, przyciągnęłabym sanie które masz i one służyły by jako dekoracja i miejsce do dumania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sanie, tak pięknie by wyglądały, ale najpierw wymagają ogromnej renowacji :-)

      Usuń
  6. Przepiękne spełnione marzenie. Warto marzyć, a ich spełnianie to tylko sprawa czasu.

    OdpowiedzUsuń