niedziela, 4 marca 2018

O dobrych ludziach

Skoro było o złych, napiszę dzisiaj o dobrych ludziach. Nie napiszę dlatego, że wypada, że tak jak w przyrodzie musi być równowaga. Napiszę, bo tak czuję, a dla spokojności czytelników dopiszę, że wcześniejszy post o ludziach złych nie dotyczył nas osobiście.


To były wysłuchane historie innych ludzi. Napisałam go pod wpływem impulsu, a może też tak trochę przekornie, że nie chodzę przez życie w różowych okularach. Wiem, że zło istnieje. Jednak ja tworzę swój świat i otaczam się dobrymi ludźmi. Tych toksycznych coraz częściej udaje mi się omijać.

Dobro powraca. Co zasiejesz to zbierzesz. Nie do końca mogę się z tym zgodzić. Czasami tak jak dziś nie potrafię znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie, dlaczego ludziom dobrym, życzliwym i przyjaznym umierają zwierzęta?

Parę dni temu siedziałam w swojej pracowni i robiłam Maryjkę oraz deseczkę z owocami. Przyszedł listonosz i wręczył mi przesyłkę. Przyszła z Gdańska, od znajomego Wojtka. W środku był dyktafon, rzecz, o której pisałam niedawno, że przydałby się. Tak po prostu ktoś przeczytał, miał niepotrzebny i wysłał nam go.



Od paru dni noszę na ręce przepiękną bransoletkę z wizerunkiem Fridy Kahlo. Bo ktoś zobaczył, że zdjęcie tej silnej i pięknej kobiety mam wydrukowane i przyczepione do jednej z półek w pracowni. Na zdjęciu nie widać, ale jest to autoportret z papugami Żeby zrozumieć jej obrazy zachęcam najpierw oglądnąć film biograficzny i poczytać na temat jej przeżyć.




Dzisiaj odebrałam maila od czytelnika, który chce mi podarować zbiór poezji z Warmii i Mazur z 1949 roku, których ojciec był redaktorem. Czy to nie piękny gest?

Na każdym kroku spotykam się tu z sympatią i pięknymi gestami Ewy, Joanny i jej mamy. To nie są tylko rzeczy materialne, takie namacalne. Spotkania na kawie i  rozmowy telefoniczne z Ewą, podczas których opowiada mi żartobliwe historie przepełnione dobrem i życzliwością. Sprawiają one, że śmieję się szczerym dziecięcym śmiechem. Że nie chodzę jak skwaszone jabłko, doszukując się złych stron życia.

Uśmiechają się do mnie panie z poczty i panie ze sklepu spożywczego. Dostaje zaproszenia na 8 marca od Barki i pani Wiesi, która prowadzi restaurację Natangia. To bardzo długa historia i zapewne będę o niej wspominała jak przeprowadzę z nią wywiad.

Jakiś czas temu, chyba na blogach "Matka jest tylko jedna" i "Wiedźma radzi" czytałam o tym, że kobiety nie potrafią się ze sobą przyjaźnić, że same sobie potrafią dowalić.

Nie tutaj, na Warmii, i nie z tymi dziewczynami, z którymi się spotykam. Opowiem wam teraz o jednej rozmowie z Agnieszką Macierzankową. Zadzwoniłam do niej, kiedy wracała od swoich znajomych, prowadzących Koronczarnię w Kawkowie.
Kiedyś, kiedy zaczęliśmy szukać swojego miejsca na ziemi, bardzo zależało mi na tym, żeby tam zamieszkać, w okolicach Kawkowa, Jonkowa, Pupek.

- To zagłębie artystów, ludzi pozytywnie zakręconych - powiedziałam Agnieszce.
- Wiesz, gdybyś tam zamieszkała, byłabyś jedną z wielu , zginęłabyś w całym tym artystycznym świecie, a tak, tu gdzie mieszkasz, jesteś jedyna w swoim rodzaju.

Wiem, że nie jestem jedyna, która coś tworzy, ale czy nie miło jest usłyszeć takie słowa i to od kobiety ?

Kiedy po powrocie ze szpitala rozmawialiśmy z Wojtkiem o tym co się wydarzyło, naszła mnie taka refleksja, że nie spodziewałam się tylu odwiedzin, tak dużej troski, takiego ogromnego zainteresowania. Wszystko jest po coś, widocznie musiałam zachorować, żeby doznać tyle sympatii i dobroci od ludzi stąd.

Z miejsca, w którym tak naprawdę nie chciałam zamieszkać, które na początku bardzo mi się nie podobało. Było szaro, wietrznie i brzydko. To Wojtek wybrał to siedlisko w Dwórznie, nieopodal Górowa Iławeckiego.

I ten koniec świata stał się moim początkiem.

Za wszystkie dobro płynące stąd bardzo dziękuję.

6 komentarzy:

  1. Potrzebowalas tej zmiany, zeby w spokoju moc zajrzec do wlasnego wnetrza i znalezc w nim rzeczy, ktorych nigdy bys sie nie spodziewala, odkryc talenty, ktorych bys u siebie nawet nie podejrzewala. Warto bylo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieknie to napisalas Graszko, piekny tekst , ale najpiekniejsze jest to przedostatnie zdanie :) Gina

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny tekst. A zdanie " Ten koniec świata, stał się początkiem" warto zapamiętać, nie koniecznie w odniesieniu do konkretnego miejsca ...
    Dla mnie też "kilka końców świata" ... stawało się początkiem nowego :) Niestety niekiedy wracałam do tej samej rzeki :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobro zawsze wraca,nawet podwójnie :)
    Pozrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Serce rośnie, kiedy się ciebie czyta!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, miło czytać takie pogodne wpisy, wiem, nie zawsze jest tak spokojnie. takie jednak dobre chwile budują. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń