niedziela, 25 lutego 2018

O poranku w sypialni

O poranku w sypialni zawszę piję kawę. To taka mała przyjemność jeszcze z miastowego życia. I właśnie dzisiaj o poranku uzmysłowiłam sobie, że nigdy nie pokazywałam sypialni.


To był największy pokój gościnny w domu za czasów poprzednich właścicieli. Po wizycie u notariusza i załatwieniu wszelkich formalności, to właśnie w tym pokoju zjedliśmy poczęstunek i wróciliśmy do Gdańska pełni planów na urządzanie domu.

Plany wtedy były inne.
Sypialnia to sypialnia, Wojtek swoje miejsce do pracy stworzy na górze, na poddaszu. Jednak zanim to miało nastąpić, musieliśmy pokój podzielić na dwie części. Część sypialnianą i królestwo Wojtka.

Bardzo długo pomieszczenie było zwykłą graciarnią, bo przecież to miał być stan przejściowy. Meble postawione byle jak, byleby dzieliły pokój na dwie części,  bo przecież jeszcze nie ma położonej podłogi. Bo przecież Wojtek musi szybko zacząć pracować.

Pewnie, że już dawno mogliśmy położyć kafelki, tylko że ja wybrałam ogród, rozebranie stodoły, jako takie uporządkowanie terenu. Coś za coś, stałe wybory :-)

Musicie wiedzieć, że Wojtek jest osobą bardzo ułożoną,  wszystkie jego rzeczy muszą  leżeć  tak jak on ułoży. Nie wiem czy wszyscy informatycy tak mają, Wojtek taki jest i już.

Z czasem to miejsce zaczęło mnie męczyć. Skoro Wojtek nie lubi zmian, musiałam poczekać aż wyjedzie z domu na co najmniej jeden dzień. Okazja  nadarzyła się  kiedy Patryk jesienią kupował auto.

Ledno Wojtek o poranku zamknął drzwi, a ja wykonałam telefon do Joanny z drugiego krańca naszej wsi. Z przestawianiem regałów z książkami to ja bym sobie poradziła, ale operacja przebiegała również w biurze Wojtka. Trzeba było przestawić te wszystkie monitory na drugą stronę pokoju, przewiesić jego półeczki.

Coś około 10 wpadła Joanna z Maćkiem i Ewą. Z taką ekipą poszło nam raz dwa. Do tej pory wspominamy jak przestawialiśmy stoły ruchem posuwistym, nie odłączając monitorów i starając się niczego nie poprzestawiać na biurku.

Wojtek wrócił, popatrzył zrezygnowany, trochę zły i poszedł spać. Cały następny dzień słyszałam jak psioczy za szafą robiąc porządki. Dopiero po paru dniach stwierdził, że miałam rację i tak jest lepiej.

Tak to wygląda po wejściu z sieni. Regały z książkami przedzielają pokój na dwie części. Za regałami jest Wojtka królestwo, do którego nie mam wstępu kiedy pracuje.



Nasze łóżko jest zrobione z palet. I takie zostanie, bo jest duże i bardzo wygodne. Zagłówek zrobiłam ze starego materaca :-)



Moja część, to przede wszystkim zdjęcia  rodziców kiedy jeszcze byli młodzi i zdrowi. Takich chcę ich pamiętać. Zdjęcia z wypraw z synem. Wisi tam też anioł, który dostałam na prezentacji naszej książki, wykonany przez panią która pracuje w Barce. Na stoliczku stoi wazonik z wyciętym sercem który kiedyś dostałam od pacjenta. Jakoś tak wyszło, że mali pacjenci bardzo mnie lubi, ja ich zresztą też. 

Na krześle wisi szlafrok mojej mamy. Bardzo rzadko go ubieram, właściwie tylko wtedy jak coś mnie mocno trapi, coś skrzeczy, coś z czym nie mogę sobie poradzić. Krzesło przyjechało ze mną z Gdańska. Zdrapania farby to cel zamierzony :-)







Widok z mojej części łóżka




Czarna szafa, która stoi już po stronie Wojtka biura, z czasem zostanie pomalowana. Jeszcze nie wiem na jaki kolor, może jak będziemy kiedyś kładli kafelki na podłogę :-)

Ktoś może pomyśleć sobie, po co wieszać bibeloty skoro ściany nie pomalowane i brak podłogi. Z Joanną mamy na to jedno powiedzenie - "picowanie", a tak na poważnie lepiej się czuję w poukładanym świecie, nawet jeśli ściany nie mają farby :-)

To nie jest końcowy efekt, kiedy się on zmieni. Tego nie wiem. Ostatnie wydarzenia spowodowały u nas zmianę myślenia.


15 komentarzy:

  1. Mnie się podoba taki stan. Tak już to dzieje się, że mamy jakąś wizję, jednak przychodzą sytuacje, które weryfikują nasze plany. Trzeba wtedy tą nową rzeczywistość akceptować i tworzyć nowe plany. nie można tylko zamykać się w sobie. A znając już trochę Ciebie, to wiem, że jeszcze nie jedno zmienisz upiększysz Jesteś osobą czynu. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to zacznij robić plany :-)

      Usuń
  2. Stare przysłowie mówi: Tak krawiec kraje, jak mu materiału staje. Kiedy planujemy remont zawsze wyskakują nieprzewidziane wydatki i wtedy musimy ograniczać, zmieniać swoje założenia.
    Graszko i tak jest pięknie w Waszej sypialni.
    Pozdrawiam.
    regian

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest ślicznie i przytulnie, wręcz nie widzę potrzeby zmian! A przez regał możecie sobie gadać. Ja również pierwszą, poranną kawę piję w sypialni - powiem więcej - w łóżku! I jestem bardzo nieszczęśliwa, kiedy z jakichś powodów ta część dnia mnie omija. Tak sobie pół leżę i myślę co przyniesie kolejny dzień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam takie poranki.
      Szczególnie teraz zimą :-)

      Usuń
  4. Chyba jednak lepiej, ze strona okienna jest do pracy, a strona sypialniana pozostala bez okna, w koncu tam tylko spicie i swiatlo dzienne nie jest w niej niezbedne. Pomysl z zaglowkiem z materaca jest genialny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojtek musi mieć jasno, w końcu szkoda jego oczu. I tak to stałe patrzenie w monitor mocno męczy

      Usuń
  5. Bardzo przytulna sypialnia i jaki fajny stoliczek ze skrzynki. I sufit jaki zacny. Miło i przytulnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w skrzynce mam moje książki dotyczące ogrodu, zawsze w jednym miejscu

      Usuń
  6. Miła dla oka, przytulna dla duszy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna sypialnia, z duszą :) też zaczynam swój dzień od picia kawy w sypialni, w łóżku... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko to witaj w klubie pijących kawę w łóżku. Jest nas trzy, bo Hana też tak pije kawę

      Usuń
  8. To ja czwarta, jeśli mogę do Was dołączyć ;)

    OdpowiedzUsuń