sobota, 24 lutego 2018

O kuchni słów kilka

Pamiętacie serial Siedlisko? Anna Dymna, główna bohaterka tego serialu też wszystko przemalowywała na niebiesko :-)

Gdyby ktoś zapytał się mnie, czy niebieski to mój ulubiony kolor, usłyszałby, że większość kolorów lubię.  Więc skąd ten niebieski nagle wkradł  się w naszą kuchnię?

Kiedyś na Warmii tego koloru było dużo, chociażby patrząc na stary napis nad okapem, który jest koloru niebieskiego.
Jak to u mnie bywa, zaczęło się niewinnie, bo właściwie miałam tylko przemalować zegar. Pędzel był już brudny, farby zostało, więc stanęłam w kuchni i zaczęłam zastanawiać się co by tu jeszcze maźnąć. Padło na stary wieszak, na którym wiszą kubki, potem chlebak, potem na pudełka gdzie trzymamy herbatę.

Z Wojtkiem jesteśmy z dwóch różnych światów. On spisuje na kartce, planuje, omawia. Ja działam na innych zasadach - pomysł = realizacja.

Więc jak już sobie pomalowałam, to wymyśliłam półeczkę, ze starej deski pozostałej po byłej stodole. I tu musiałam się posiłkować zdolnościami Wojtka, bo wiertarka to dla mnie zbyt skomplikowane urządzenie.

Jak już półeczka zawisła, wzięłam do ręki papier ścierny i troszkę zeszlifowałam witrynę. Jak zeszlifowałam, to i zabejcowałam. Jak bejca wyschła to i lakierem akrylowym z lekka pociągnęłam. I miał już być koniec, ale popatrzyłam na pochłaniacz a tam jasne drewno, zupełnie nie pasujące kolorem do witryny wiszącej. No to wzięłam się i za to. A tak właściwie to miałam tylko pomalować zegar na niebiesko.

- Czy już jesteś zadowolona? - spytał Wojtek.
- No drzwiczki pod zlewozmywakiem jeszcze bym chciała...
- Obiecuję, zrobię latem.


















34 komentarze:

  1. Piękne miejsce stworzyłaś , Graszko ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Pracuś z Ciebie. Ale nawet małe zmiany w domu cieszą ogromnie. ;-))
    regian

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak mezczyzna mowi, ze zrobi, to zrobi i n ie trzeba ma wciaz co pol roku o tym przypominac. Jak ja to dobrze znam... :)))
    Ja nie specjalnie przepadam za niebieskim, a to dlatego, ze w dziecinstwie wmawioano mi, ze ten kolor bardzo pasuje do moich niebieskich oczu (guzik prawda, mam szare) i ubierano mnie na niebiesko, wiec mi sie bardzo przejadlo, tak na cale zycie. Jednak Twoja kuchnia wyszla niezwykle gustownie, bo nie jest niebieskocia przeladowana, jedynie akcenty i to bardzo przemyslnie dobrane. Podoba mi sie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak jak piszesz. Nie trzeba przypominać :-)

      Usuń
  4. Bardzo przytulnie i klimatycznie! A niebieski w kuchni dyktowany był przez względy praktyczne - "odstraszał" owady, głównie pewnie chodziło o muchy, których na wsi nigdy nie brakowało.Owad omija niebieskie powierzchnie traktując je jak niebezpieczną wodę:)Warto o tym pamiętać, wybierając np. kolor tkanin ogrodowych...mam niebieski hamak i spokój, czego nie może powiedzieć moja przyjaciółka , wybrawszy nierozsądnie żółty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to muszę koniecznie poszukać niebieskich zasłon do werandy, bo tam muchy uwielbiają sobie robić zloty :-)

      Usuń
  5. Kuchnia pełna uroku i ciepła. Niby miszmasz i wiele rzeczy naraz, a to dzbanuszek, a to słoiczek, a to wianuszek, a to bukiecik ziół i talerzyk i wszystko jeszcze raz na nowo...A mimo to każda z tych rzeczy stanowi integralną część kuchni. To naprawdę wielki talent i sztuka umieścić tak wiele przedmiotów i nie zrobić z tego przysłowiowego "ni przypiął, ni wypiął, ni przyłatał" Kurka z Bolesławca idealnie wpasowała się w otoczenie. A ten świecznik nad nią - cudny. I nie wiem czy drzwiczki pod zlewem są aż tak strasznie potrzebne. Ten kwiecisty materiał dodaje lekkości i sielskości. No to sobie wymyśliłam - ale po prostu bardzo podoba mi się Twoja kuchnia i tyle. Pozdrawiam z zaśnieżonego Trójmiasta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. budżet przeznaczony na kuchnię pochłoną remont domu, dlatego tak bardzo cieszy mnie efekt końcowy kuchni. Świecznik nad kurą, był kiedyś zniszczonym żyrandolem, ja jedynie przerobiłam go na świecznik. Lubię świec :-)

      Jeśli kiedyś będziesz w naszych stronach, zapraszam

      Usuń
  6. Cieplutko i domowo :) BDB

    OdpowiedzUsuń
  7. Graszko, skad sie u Ciebie wzial moj kot (ten czarny)?? A ta ceramiczna kura, cudo!
    Dorka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana, to ulubienica Wojtka. Znalazłam ją kiedyś na działkach. Była wykarmiona smoczkiem, największa rozrabiara w naszym domu

      Usuń
  8. Kura górą, wpisała się w okoliczności przyrody wspaniale. Piękne wnętrze stworzyłaś, aż miło patrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękności. Jak byłam młodsza też tak lubiłam coś zmajstrować, pomalować. To są fajne zajęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze czasami mam takie zrywy. Wczoraj wpadłam do sypialni, troszkę ją udomowiłam

      Usuń
  10. Bardzo ciepłe wnętrze, klimatyczne, lubi takie pomieszczenia, a nie chłodne i sterylne. Z tym malowaniem to własnie się tak zaczyna, tu maznąc, tam ciapnąć i ani się obejrzysz, a już masz, okiennice, krzesła, półka pod stołem, dzbanek, wsio na niebiesko. Jak to Wu zobaczył to oniemiał. Tak to zniebieszczyłam swego czasu swój tarasik. Teraz, tzn, jak rozpocznie się sezon mam w planach bielenie:) Tzn. mają być dodatki białe.Ale niebieski/turkus bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że tylko oniemiał, a nie zmył głowy :-)

      Usuń
  11. Bardzo mi się podoba, taka pełna ciepła. Nie trawię pomieszczeń takich "pod katalog". Nie widać w nich żadnego życia, a u Was jest tak swojsko, przytulnie. I kura idealnie pasuje :)
    I świecznik nad nią, no cudo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I deska-serducho fajna, no i wygibasy kota :)

      Usuń
    2. serce serducho to prezent od Patryka z krańca naszej wsi. I teraz tak się zastanawiam czy ja przypadkiem nie czaruję ludzi. Zapytałam kiedyś czy zrobi mi takie serce i dostałam je w prezencie na święta.

      Kura też prezentowa, od osoby której nie znam. To Wojtka znajomi

      Usuń
  12. Twoja kuchnia to taki zakatek, z którego nie chce sie wyjsc :).
    Dla mnie prawdziwy dom to ten, gdzie po stole wlócza sie koty ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas się włóczą i sierść jest dosłownie wszędzie. Taki urok kociego domu :-)

      Usuń
  13. Przepięknie u Was. Też tak mam - jak już pędzel umoczę w farbie, to ratuj się kto może!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem Hana, tylko ty bardziej uzdolniona jesteś. Te Twoje malowane kwiatki i ptaszki- cudo

      Usuń
  14. Właśnie dlaczego takich udomowionych pomieszczeń nie ma w katalogach? dlaczego? tylko zimne, sterylne ułożone pod linię, kafelki, meble do kantu a takiego ciepłego miejsca na ziemi...nie znajdziesz w gazecie, katalogu
    Wspaniała z sercem na dłoni kuchnia, [chyba jak będziemy jechali do Jastrzębiej, to poszukam Ciebie w tej wsi-jedziemy przez tą miejscowość]

    OdpowiedzUsuń
  15. Jest przepięknie, ciepło, przytulnie, swojsko, domowo-bezpiecznie.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję. Lubię ją i dobrze się w niej czuję

      Usuń