środa, 14 lutego 2018

O hejcie

Tekst zupełnie nie Walentynkowy, bo to święto nie obowiązuje mnie raz w roku, a trwa właściwie przez cały rok.
Będzie dzisiaj o "hejcie" - nienawiści w Internecie, ale nie tylko o tym. Temat, który bardzo rzadko mnie dotyczy, bo wiele dobrego spotyka mnie ze świata wirtualnego.


Nie muszę sięgać daleko w przeszłość aby podać przykład, parę dni temu ktoś z moich czytelników spełnił moje marzenie o kurze z Bolesławca, na którą patrzę teraz pisząc tego posta.

Jednak i mi trafiają się komentarze, które walą mnie mocno w serce. Całkiem niedawno z tego powodu uroniłam parę łez. Nie będę pisała który komentarz do tego doprowadził, stało się.

Jakiś czas temu przeglądając "Gońca Bartoszyckiego", trafiłam na artykuł sumujący zebrane kwoty dla WOSP. Nasze małe miasteczko zajęło trzecie miejsce. I co ja czytam pod artykułem: ” Przykre, gdyż z roku na rok ta szczytna impreza traci na renomie z uwagi na brak inicjatywy osób za to odpowiedzialnych. Sam program WOŚP w Górowie był "niezwykle bogaty": 1. zbiórka pieniędzy 2. licytacja gadżetów z Zakładu Karnego w Kamińsku. I na tym koniec."

Ten komentarz mnie nie zabolał, a zezłościł. Wojtek, który ma większe doświadczenie w pisaniu, w końcu kiedyś był w finale blogera roku, zapytał, czy to komentarz anonimowy, jeśli tak mam nie zawracać sobie tym głowy. Nie posłuchałam, odpisałam.

Dlaczego mnie zezłościł? Bo był nieprawdziwy i krzywdzący dla organizatorów.
1. Nie odbyła się jedynie zbiórka pieniędzy, bo były również występy dzieci.
2. Licytowano rzeczy przekazane przez Burmistrza naszego miasteczka, Centrum Barka, lokalne sklepy i indywidualnych ludzi, takich jak Dom pod bocianem i Bobrownia. Rzeczy przeznaczone przez Zakład Karny stanowiły niewielką część.

I to jest właśnie hejt, o którym wspomniałam na początku.

Zastanawiam się, skąd się on bierze? Skąd w ludziach ta chęć dowalenia? To stałe negowanie, niezadowolenie. Po tym komentarzu nie zrobiło się mi przykro, ale czy osoba pisząca zastanowiła się, co poczuła osoba, która to organizowała?

Na te wszystkie pytanie nie znajduję odpowiedzi, może moi czytelnicy wiedzą, dlaczego tak się dzieje?

Cokolwiek by się nie zrobiło, to stale jest jakieś ale. Żeby nie szukać daleko spójrzmy na nasze małe miasteczko.

Przyglądam się od jakiegoś czasu temu, co się tutaj dzieje i dochodzę do wniosku, że jak na takie małe miasteczko na końcu świata, są podstawy do dumy. Mamy piękny nowy stadion. Ja wiem. że ludziom starym on nie jest przydatny, ale dla młodych uprawiających sport jest doskonały.

Kaczy Staw i piękny park, który cały czas jest modernizowany. I też słyszałam, po co komu taki park. Więc odpowiadam - park jest po to, żeby tam spacerować, chodzić z kijami.

Wyremontowana ulica w okolicach jednego z lepszych Szpitali Rehabilitacyjnych w kraju. I w końcu Centrum Barka, która spowodowała, że ci wszyscy chorzy ludzie mają zajęcie i mogą wspólnie się spotykać. Nigdy nie pracowałam z takim ludźmi wiec mogę jedynie się domyśleć, że to nie jest łatwa praca.

Ostatnio Centrum Barka otrzymała prestiżową nagrodę z terenu Warmińsko Mazurskiego. Ja, która mieszkam tu od niedawna bardzo się cieszę z tego powodu.

A tutejsi ludzie? Zamiast grać do jednej bramki, to kopią pod sobą dołki.
Ktoś w końcu chce coś zrobić dla miasteczka. Doceńmy to co jest i nie doszukujmy się dziury w całym.

W małych miasteczkach trudno jest o pracę, a kiedy człowiek z ledwością wiąże koniec z końcem, trudno jest o pozytywne myślenie. Tylko, że taka sytuacja jest niestety w całej Polsce. Duże miasto mają większe możliwości zatrudnienia, ale nie ma uroku małych miasteczek, ciszy, spokoju i powolnego upływu czasu.

A wracając do hejtu.
Ostatnio czytałam, że para polskich aktorów pod jednym z umieszczonych przez siebie zdjęć, otrzymała taki komentarz: "a niech twoja córka umrze na AIDS!". Sprawę skierowano do sądu. I myślę sobie, że bardzo dobrze, w końcu niech ludzie biorą odpowiedzialność za swoje słowa.

Brzydzę się hejtującymi anonimami. Ostatnio będąc w szpitalu, rozmawiając z z-cą przełożonej pielęgniarek o zaistniałej niesympatycznej sytuacji, po której schorowana stara kobieta płakała, poprosiła mnie, żebym wpisała się do książki skarg i zażaleń.
- Nie musi się pani podpisywać, może być anonimowo - powiedziała.

Podpisałam się, bo jeśli źle  traktuje się drugiego człowieka, to chcę wyrazić swoje stanowisko, i  mam cywilną odwagę podpisać się własnym nazwiskiem.

8 komentarzy:

  1. Moge sie tylko domyslac, ktory komentarz Cie zabolal. Zablokuj anonimy i bedziesz miala swiety spokoj. Taka jedna z druga nie odwazy sie pisac, kiedy bedzie mozna trafic na jej ID. Zreszta anonimy tez nie do konca nie sa anonimowe, im sie tylko tak wydaje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli napiszę,nie przejmuj się anonimami, to skłamię. Sama wiem,że nie powinno się brać do serca takich wpisów ale one gdzieś tam zostają, siedzą i drążą nasz umysł. I wtedy myślimy .... a może ma rację ten ktoś i ze mną jest coś nie w porządku.
    Ale potem sobie tłumaczę, że atakuje się ludzi którym lepiej się powodzi( nie myślę o finansach),którzy są szczęśliwi. Mają pasję i się spełniają. Widocznie sami tego nie mają, to trzeba "dowalić" innym i wtedy chyba są szczęśliwi. To chyba takie współczesne "ładowanie baterii" :)
    Nie przejmuj się, dbaj o siebie i nie zaprzątaj sobie głowy "zaradnymi anonimami po 50+ :)"
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. "Wyobraź sobie, że znajdujesz się w nieprzyjemnej sytuacji albo spotykasz osobę, której starasz się unikać. Zaobserwuj teraz, jak twój komputer włącza się instynktownie i zaczyna naciskać, byś uniknął tej sytuacji lub próbował ją zmienić. Jeśli ty nie poddasz się i odmówisz zmiany, zauważ, jak twój komputer będzie nalegał, abyś doświadczył rozdrażnienia, niepokoju, poczucia winy czy jakiegokolwiek innego negatywnego uczucia. Obserwuj to, przyglądaj się tej nieprzyjemnej sytuacji czy osobie wytrwale, aż uświadomisz sobie, że to nie one wywołują te negatywne emocje. One po prostu idą swoją drogą, są sobą, robią swoje - prawidłowo czy nieprawidłowo, dobrze lub też źle. Natomiast twój komputer domaga się, by twój program odpowiedział negatywnie. Zobaczysz to lepiej, jeśli uświadomisz sobie, że ktoś, kto ma inne oprogramowanie, w obliczu tej samej sytuacji czy wydarzenia, w obecności tej samej osoby zachowa całkowity spokój, a nawet zadowolenie"

    A. de Mello
    Wezwanie do miłości

    Pani Grażyno nie trzeba się poddawać temu "oprogramowaniu", które nam każe odczuwać złe emocje w takich sytuacjach. Jeżeli ktoś nie ma nic lepszego do roboty niż wypisywać niepotrzebnie nieprzyjemne komentarze to musi być w nim (niej?) dużo goryczy i raczej nie jest to szczęśliwa osoba. Idzie swoją drogą, robi swoje - dobrze albo źle. A my nie musimy reagować na to negatywnymi uczuciami :) :) :) Dobrego wieczoru!

    Joanna B.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ludzie już tacy są... Nie usprawiedliwiam - obserwuję. Wejdź na pierwszy lepszy artykuł na temat kogoś, komu powiodło się w życiu i zobacz, co piszą komentujący. Zawsze mnie zadziwia, ile w tym wszystkim jadu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Nie "ludzie tacy są". Są tacy ludzie...

      Usuń
  5. Niestety nie na darmo mówią, że nasz naród jest wiecznie niezadowolony. Mało tego wielu ma w sobie taką złą zazdrość i zawiść. Na zasadzie, że jak komuś coś powiedzie się to nie pomyśli, że wezmę się do pracy i też coś osiągnę, tylko zniszczę go. Nie potrafimy cieszyć się z tego co się dzieje dobrego. I chyba trudno jest cokolwiek w tym temacie zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana Graszko, ostatnio mało mnie na blogach, ale po przeczytaniu tej notki zadałam sobie trudu, ups przyjemności przeczytałam zaległości i odszukałam ten anonimowy wpis.
    I wiesz co, zadziwiła mnie Twoja reakcja na niego. Kochana, ten wpis to super lajcik :))
    Przeszłam gorsze wpisy :))) Oczywiście kazda z nas ma swoją indywidualna wrażliwość, ale musisz to wiedzieć- anonimowe złośliwe wpisy nie popełniają ludzie szczęśliwi i spełnieni. Więc współczujemy anonimowi , spuszczamy z wodą muszli klozetowej i cieszymy się, że my tacy nie jesteśmy :)
    A ty kochana pięćdziesiątkoplus nie musisz pracować zawodowo, bo już swoje odrobiłaś, a teraz masz czas na to by nie_leżeć i pachnieć! Pachnieć domowym obiadem podawanym z czułością ukochanemu mężczyźnie, kawą pitą z przyjaciółmi, ziemią w ogrodzie, który pieczołowicie pielęgnujesz, farbą malowanych Maryjek i swoimi marzeniami.
    Akcja Kurzych Łapek jest piękna, dobra, potrzebna i cudownie się rozwija ku naszej radości :)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń