poniedziałek, 12 lutego 2018

Czy masz swoją górę?

Znalazłam go przez przypadek. Beata udostępniła link  na swoim Fb .

Tekst, zresztą nie tylko  ten jeden, bardzo mnie zaintrygował, skłonił do refleksji Tu jest do niego link.
Wczoraj czytałam go może z cztery razy, zasypiałam myśląc o tym co napisała autorka bloga .
 Dzisiaj ponownie do niego wróciłam.

Ewa, nasza znajoma,  jest zapaloną miłośniczką wspinania się po górach. Jakiś czas temu właśnie w górach paskudnie złamała nogę. Po długiej przerwie, w tym roku wybiera się na wyprawę.
Kiedy była u nas ostatnio i wspólnie jedliśmy obiad powiedziała jedno słowo
- Idę
Wystarczyło popatrzeć w jej błyszczące oczy. Myślę sobie, że idzie nie tylko dlatego, że kocha góry, idzie również dlatego, żeby pokonać swój strach.

Mimo, że nigdy nie wspinałam się po górach, myślę, że  ja tak samo  jak i autorka bloga w jakimś stopniu  rozumie himalaistów.
Bo w życiu nie tylko chodzi o to, żeby zjeść własny obiad.

To nie muszą być góry, to może być zupełnie inna pasja. Pasja która wypełni nasze życie.

Czy masz swoją górę?


10 komentarzy:

  1. Poruszyłaś ciekawy temat. Każdy pewnie ma taką swoją "górę". Powinniśmy szukać dla siebie pasji, ale kiedy przekraczamy pewne granice i pasja przekształca się w nałóg to już gorzej. Nawiązałaś do himalaistów. Kiedy narażamy wielu innych ludzi to już nie jest ok. Zapominamy, że wyczyn himalaisty to nie jest tylko jego sprawa. Za jednym człowiekiem jest jeszcze rodzina koledzy. Sam nie wiele zrobiłby i jak to ma się do spełniania się. Musimy zadać sobie pytanie kiedy spełniamy się z rozsądkiem, a kiedy to już jest brawura? Ja to tak widzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem gorowianka z pochodzenia i śledzę pani bloga od kiedy zobaczyłam go u Ani ( wspólnej znajomej z Ania sie przyjaznilysmy w dzieciństwie A nawet nasze mamy pracowały w Morenie��)i jestem po prostu zachwycona pani stylem i przemyśleniami,chciałabym czytać i czytać dłuższe wpisy bo są taka pigułka na chandrę i tęsknotę za domem ,bo mój dom był jest i bedzie w tej miescinie na koncu swiata pozdrawiam serdecznie i czekam na nowe wpisy������

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło mi czytać takie komentarze. Mimo, że ja się tutaj nie urodziłam, bardzo emocjonalnie związana jestem z tym miejscem.

      Gdy zrobi się troszkę cieplej, gdy będzie więcej słońca zdjęć i opisów naszego wspólnego miejsca będzie więcej :-)

      Usuń
  3. Wedlug mnie hobby czy tez pasje czlowieka mozna nazwac mianem Gory, dopoki nie uderza ona w drugiego czlowieka, a najlepiej by bylo , gdyby nie tylko, ze nie uderzala, ale mu sluzyla, albo wnosila cos do zycia innych, materialnego badz niematerialnego ( np. radosc z patrzenia na czyjs obraz, haft, rzezbe, czy sluchania czyjejs muzyki …)
    Dlatego ciezko mi jest nazywac to co robia himalaisci – owszem tak, oni sie realizuja, oni zyja swoja pasja, oni sie spelniaja, ale bardzo czesto doslownie I w przenosni po trupach : wlasnych I innych, tych ktorzy narazaja zycie, aby ich ratowac ( nie mowiac o kosztach, ktore rowniez przerzucane sa na innych ) . A ci ktorych oni pozostawiaja za soba, musza pozniej zyc w przekonaniu, ze zawsze byli tylko tlem I drugim planem dla tych, ktorych kochali , bo pierwsza I ostatnia miloscia byla wylacznie gora.
    Takiej pasji nie jestem w stanie przyklasnac, jest ona dla mnie bardziej dramatem niz pasja.
    Gina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie egoizmem i nałogiem nie lepszym i nie gorszym od alkoholu czy narkotyków.

      Usuń
  4. Nie mam takiej pasji, za ktora gotowa bylabym ryzykowac zyciem albo zdrowiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli ta "góra"to pasja, która nie krzywdzi innych to ok. I ta pasja coś pozytywnego wnosi w moje życie to w porządku.
    Według mnie himalaiści zaspakajają tylko swoje ego. Podziwiam ich odwagę, ale dla mnie są egoistami. Myślą tylko o sobie.

    OdpowiedzUsuń
  6. W życiu chodzi chyba też o coś więcej niż o wypełnianie go pasjami. Chodzi o rozwój. Trudno określić, czy ktoś wspina się na szczyt w dobrym celu. Może ratownik tak, ktoś inny rozwija w tym czasie jedynie swoją próżność. Matka wychowująca niepełnosprawne dziecko rozwija szczyty swoich możliwości. Nie nam oceniać innych, ale warto przejrzeć motywy swoich wyborów życiowych. Bożena

    OdpowiedzUsuń
  7. Oczywiście i to nie jedną górę.........pasja powinna rozwijać, dążyć do celu, poznawać nowych ludzi, miejsca, ale nie za cenę życia swego i innych, wtedy to jest obsesja, pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  8. Najbardziej bliska jest mi chyba Twoja opinia Dusiu - pasja to jednak coś innego niż obsesja. Pozdrawiam BDB

    OdpowiedzUsuń