poniedziałek, 8 stycznia 2018

O weekendzie

To był pomysł Joanny. Raz na jakiś czas wychodzimy z domu i jedziemy gdzieś na obiad, herbatę czy najzwyklejszy deser. Pomysł bardzo mi się spodobał, bo dla kobiety to także powód żeby ściągnęła dresy, ubrała sukienkę i buty na obcasie, a nie tylko kalosze i kalosze.


Pomyślałam sobie, że takie wyjścia to też dobra okazja do poszukania na naszym terenie fajnej knajpki z klimatem. Może komuś kto będzie wybierał się latem na Warmię przyda się taka informacja.  Żeby była jasność sytuacji, nie jestem Magdą G, mój wpis będzie bardzo subiektywny.

Okazja nadarzyła się bardzo szybko.  Partnerskie rocznice poznania.

Nasze miasteczko ma dwie restauracje. Do jednej z nich zachodziliśmy czasem podczas remontu naszego domu. Jedzenie jest tam smaczne, i na tym się kończy moja dobra ocena. Nie nazwałabym tego miejsca restauracją, choćby z tego względu, że aby złożyć zamówienie trzeba się pofatygować do bufetu. Zresztą  to temat rzeka, do której nie chcę wchodzić. Odwieczny problem być miłym czy szczerym :-)

Druga restauracja w naszym miasteczku, funkcjonująca od wielu lat,  była zarezerwowana przez cały weekend więc nie sprawdziłam jak tam jest.

Zostaliśmy kiedyś zaproszeni do hotelowej restauracji Krasicki w Lidzbarku Warmińskim, ale to nie na naszą kieszeń.

O "Stodole", restauracji w Bartoszycach, powiedziała mi pani z biblioteki.
Zaryzykowaliśmy i to był strzał w dziesiątkę.
Jeżeli będziecie kiedykolwiek w okolicy to z czystym sumieniem polecam. Restauracja ma trzy kondygnacje i urządzona jest w fajnym klimacie. Można tam zobaczyć i piękne stare kredensy, zegary, szafy, wagi, ba nawet była stara maszyna do pisania.

Obsługiwała nas przemiła, uśmiechnięta  pani w odpowiednim uniformie. Nie było to nic strojnego, zwykły czarny długi fartuch. Dla mnie tak właśnie powinien wyglądać kelner.

Ta pani nie pracowała tam za karę, to było widać. O to czy lubi swoją pracę zapytam następnym razem. Tak byłam skupiona na oglądaniu tych wszystkich pięknych rzeczy, że to pytanie które bardzo często zadaję  jakoś tym razem mi umknęło.

Porcje były duże, tak że spokojnie można najeść się samą zupą lub drugim daniem. Ceny bardzo przystępne. Na pewno będę tam wracała i będę polecała innym.

Ps. To nie jest tekst sponsorowany :-)







Zmieniając temat.
Nigdy wcześniej nie byłam miłośniczką gier planszowych, aż tu, dopiero na wsi rozsmakowałam się w ich graniu.

W sobotę o 17, w szóstkę, zasiedliśmy do stołu w domu pod bocianem. Zasady są proste. Towarzystwo dzieli się na grupę  damską i  męską. W zestawie jest plansza i karty z pytaniami dla kobiet i mężczyzn.  Jest też klepsydra która czuwa nad czasem. Jedna osoba czyta pytanie, nie wypowiadając go na głos, i naprowadza swoją drużynę, korzystając z innych słów.

Niby proste ale....
Próby wytłumaczenia przez męską drużynę takich haseł jak kąpiele błotne, balejaż czy też bolerko, bezcenne. Myślę, że kobiety też nie raz  błysnęły pomysłowością.
Północ wybiła, a my ubaw mieliśmy po pachy.

Takich beztroskich weekendów życzę moim czytelnikom.

12 komentarzy:

  1. Cos mi ta gra wyglada na TABU, czesto sie w to zabawiamy rodzinnie, ale rowniez w scrabble, kosci czy inne chinczyki. Czas uplywa wtedy tak szybko, ze ani sie czlowiek obejrzy, juz trzeba sie zwijac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to była gra Alias.
      W kości nigdy nie grał, może czas spróbować :-)

      Usuń
  2. "alias" dostaliśmy na mikołaja, też polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie w to graliśmy :-)
      Bardzo fajną grą w którą gramy są też Osadnicy

      Usuń
  3. Uwielbiam gry! Jak się nazywa ta Wasza? Bardzo polecam dixit :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Graliśmy w Alias.Grywamy bardzo często w "Osadnicy"

      Może na Walentynki zamówię sobie Dixit :-)

      Usuń
    2. Dzięki :) popatrze co to za gra :)
      A dixit rządzi u nas od ponad roku.

      Usuń
  4. Gra zapowiada się bardzo fajnie. Muszę wypróbować, może być naprawdę zabawnie. Bardzo przyjemny post. Życzę udanego dnia. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas kości królują.... bo można we dwójkę :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. A i kolekcja kapsli,super. Bardzo mi się spodobał sposób wyeksponowania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny pomysł z tymi wypadami. Ja z koleżankami staram się po każdym sobotnio-niedzielnym spacerze zakończyć gdzieś na kawie. Czasami bywają pałace, a czasami zwykłe małe kawiarenki czy schroniska. Super te gry, podpowiedziałaś mi, właśnie za jakiś czas mamy takie fajne spotkanie klasowe to coś podobnego zorganizuje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Droga Graszko,

    mam prośbę: szanujmy język polski.

    Zakładamy sukienkę i buty na obcasie lub ubieramy się w sukienkę. Ubieramy choinkę albo dziecko.

    OdpowiedzUsuń