czwartek, 11 stycznia 2018

O ludzkiej dobroci

Czy pisałam wam, że mieszkam pośród ludzi o wielkich sercach? Pisałam o gościnności, ale o dobroci ludzkiej  chyba jeszcze nie.
Więc dzisiaj zaznałam namacalnej dobroci drugiego człowieka i jest mi z tym stanem bardzo dobrze, bo ja zawsze wierzyłam w to, że ludzie są dobrzy.


Pojechałam dzisiaj  do Labiryntu, odebrać wino przeznaczone na aukcję która odbędzie się w niedzielę. Właściciel sklepu, pan Szkudlarek, człowiek wysoce kulturalny, miał pewne obawy czy wino będzie rzeczą odpowiednią, że może wybiorę coś innego, a tak właściwie to sklep jest do mojej dyspozycji.

Po chwili rozmowy przekonałam właściciela, że butelka wina wystarczy. Zaprowadził mnie na stoisko z alkoholami i pozwolił wybrać wino. Nie ukrywam patrzyłam na ładną butelkę, ale również na cenę, bo nie chciałam przesadzić. Pan Szkudlarek  zdecydował inaczej, wybrał najdroższe gruzińskie wino i zapakował w odpowiednią torebkę.

Dwie swoje prace i wino dostarczyłam do Ośrodka Kultury. Ponieważ godzina nie była zbyt późna wstąpiłam do Bobrowni troszkę poknuć z Joanną. Siedziałyśmy tak przy zielonej herbacie, a energia mnie rozpierała i za nic nie mogłam skupić się na rozmowie.

Targały mną różne emocje, bo z jednej strony absolutnie nie chcę wchodzić w kompetencje pani Dyrektor, a z drugiej strony to tak ważna dla nas wszystkich licytacja i fanie byłoby mieć więcej rzeczy.

Wsiadłam w auto i zajechałam do Mrówki, do sklepu w którym lubię robić zakupy z uwagi na  przemiłą obsługę.

W małym skrócie wyjawiłam  moje przybycie. Że w niedzielę licytacja i może sklep Mrówka przeznaczy jakiś drobny prezent. W skrytości ducha myślałam o kubeczku. Z zaplecza wychodzi pani, bierze koszyk, prosi żebym poszła za nią. Docieramy do regału. Jedna z  pań trzyma koszyk, druga wkłada, wkłada i wkłada. Nie wiedziałam co powiedzieć, byłam tak zaskoczona ilością podarków, że oniemiałam.



Zajechałam też do Barki. Pani Ania Baczewska moje zapytanie skwitowała jednym zdaniem. Oczywiście, że damy rzeczy na licytację.

Wracałam z naszego miasteczka szczęśliwa, tyle dobrych ludzi mieszka w naszym miasteczku. I każdy z nich chce dołożyć swoją cegiełkę. Jedni przekazując coś na licytację, inni licytując.

Tak na marginesie to licytacje widziałam jedynie w telewizji, musi to być ogrom emocji. Ja już nawet wiem co będę licytowała.

Mam nadzieję, że mieszkańcy wsi i naszego miasteczka dopiszą i wspólnie będziemy sie dobrze bawić.

Do niedzieli zostało jeszcze trochę czasu, więc jeśli ktoś chce coś ofiarować, to proszę o kontakt z Ośrodkiem Kultury

6 komentarzy:

  1. Fajnych macie sąsiadów. Budujące.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki :) Szkoda, ze ja z innej wsi, bo pewnie bym licytowała te prezenty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sonic, kiedy emocje mijają i analizuję swoje postępowanie, to mam takie nieodparte wrażenie, że zachowuję się czasem jak słoń w składzie porcelany. Czy powinnam, aż tak się wtrącać w zwyczaje naszego miasteczka? Agnieszka wczoraj mi powiedziała, że cel jest ważny. Tego staram się trzymać, bo inaczej zżarłyby mnie wątpliwości :-)

      Usuń
    2. ależ to nie wtrącanie, a dzięki Tobie trochę więcej grosza wpadnie dla dzieciaczków
      poza tym, zwróć uwagę, jak chętnie ofiarodawcy dorzucili coś od siebie na Twoją prośbę i to jest dostatecznym usprawiedliwieniem "wtrancania siem " ;)

      Usuń
  3. Ja też trzymam kciuki:))znajdujesz dobrych ludzi wokół siebie bo na nich zasługujesz:)))Pozdrawiam serdeczni i powodzenia życzę:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. To świadczy, że jeszcze jakieś ludzkie odruchy są w ludziach. Wszak ja czasami wątpię. Zyczę aby wszystko poszło jak najlepiej.

    OdpowiedzUsuń