środa, 27 grudnia 2017

O Świętach i nie tylko

Zatrzymaj się na chwilę, odłóż zaległą pracę zgromadzoną przez święta. Usiądź wygodnie na kanapie, a jeśli wolisz to w fotelu. Podrap za uchem Kudła który próbuję schować się pod stołem weź na kolana Kilera.

Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl jakie były twoje święta. Udane? Smutne? Wyjątkowe? Siedziałeś przy stole za karę, z przymusu, czy raczej tworzyłeś sam nastrój uśmiechając się do innych.



Na chwilę zaproszę Cię do domu pod bocianem, a potem napiszę o naszych świętach.















Nie sprzątałam domu na święta, nie myłam okien, nie zmieniałam firan, nie byłam więc zmęczona porządkami. W sobotni  poranek przyjechał syn wręczając nam prezent przed wigilią. Kręciłam się po kuchni przygotowując śledzie na wigilię u Joanny i Patryka z krańca naszej wsi. Słuchałam żartobliwych rozmów syna i Wojtka podczas składania prezentu i przez chwilę żałowałam, że nie mam dyktafonu, żeby to wszystko nagrać.

Całe lata wyobrażałam sobie takie sceny. Rodzina, dorosłe dzieci wspólnie coś robią, żartując i dobrze się przy tym bawią. Bez złych emocji i niepotrzebnego pośpiechu.   To w czym uczestniczyłam wcale nie było kadrem z filmu,  tylko moim realnym życiem.

A potem przyszła niedziela i tradycyjne krojenie sałatki jarzynowej przez syna, a jeszcze później wspólne lepienie z Joanną pierogów.

Lepiliście kiedyś wspólnie pierogi bez patrzenia na zegarek, bez pośpiechu rozmawiając o rzeczach błahych ale też i tych istotnych?  To był piękny czas i nie tylko dlatego, że nauczyłam się robić przepyszne pierogi.

Sama wigilia to esencja  smaku, przeplatana przemiłymi rozmowami.
Kosztowałam nowych smaków, takich jak kotleciki grzybowe w kształcie opłatka, makówki. Były też smaki mi znane.

Wracałyśmy kiedyś z zakupów i rozmawiałyśmy o wigilijnych specjałach. Powiedziałam wtedy Joannie, że moja mama robiła kluski z makiem, bo Karol je uwielbiał. No i były, mimo, że w jej domu takiego dania wcześniej nie robiono. Dlatego potraw nie było 12 a 26. Taka właśnie jest Joanna.

Na takie święta warto czekać cały długi rok. Patrykom bardzo za nie dziękujemy.

Niektórzy twierdzą, że święta są przereklamowane, że sama komercja, że nie ma w niej magii.  Magii nie znajdziemy w reklamowanym produkcie świątecznym, oraz w gruntownym sprzątaniu. Magia jest w nas. W tym jak ze sobą rozmawiamy, jak się do siebie odnosimy i jacy jesteśmy dla siebie sami. Może warto coś zmienić w przyszłym roku? Na pewno nie robić bo wypada. Bo wypada spotkać się z ciocią, bo wypada pojechać do brata wujka.

Mój syn postanowił wrócić do Gdańska w drugi dzień świąt wczesnym rankiem. Mimo, że w duszy chciałam, żeby jeszcze z nami pobył, nie zatrzymywałam go. Dorosłe dzieci mają swój świat, w którym ktoś na nie czeka. Nie chciałam psuć nastroju i powodować, żeby wracał do domu z wyrzutami sumienia, że nie mógł dłużej u nas zostać. Cieszę się z czasu który może mi poświęcić.

Tuż przed samymi świętami,  na parkingu pod sklepem nazywanym przez nas Labirynt, zaparkowałam auto w miejscu na które czekał pan w granatowym aucie. Nie zrobiłam tego specjalnie. Pan stał nie pokazując kierunkowskazem, że czeka na to jedyne zwalniające się miejsce. Wjechałam pierwsza.

Przez moment spotkaliśmy się wzrokiem i zobaczyłam jak wylewa się z niego złość na mnie. Nie słyszałam tego co mówi, ale po mimice mogłam się domyśleć, że nie przebiera w słowach. Gdyby one mogły zabić leżałabym tam trupem.

Oniemiałam. Do jakiej frustracji może doprowadzić brak miejsca do parkowania w piątek przed świętami, gdzie wszędzie słychać już kolędy i składanie życzeń.  Kiedy wysiadłam z auta, pana już nie było. Jeżeli mnie czyta, to chciałam panu życzyć Szczęśliwego Nowego Roku.

 Zdjęcia  z Wigilii





Ps. Zapomniałam zupełnie. Święty Mikołaj był i co ważne przyniósł trafione prezenty. Jednak grzecznym dzieckiem opłaca się być :-)



12 komentarzy:

  1. U mnie Wigilia i Swieta tez na luzie. Sprzataniem sie nie zmeczylam, bo porzadek utrzymuje na biezaco. Potrawy - zdecydowanie mniej niz 12, ale za to te wyjatkowe: barszczyk z uszkami, pierogi z grzybami, kompot z suszu i oczywiscie jak co roku hit - karp pieczony.
    Poza tym, przez cale Swieta duzo duzo muzyki. Wspolne koledowanie ale i sluchanie Haydna, Mozarta i wiedenskie koncerty bozonarodzeniowe z ostatnich lat, w tym moj ulubiony - Trzech Tenorow - Pavarotti, Carreras, Domingo. Radosc w sercu:)
    https://youtu.be/y3K5oLg-Fq4
    Pozdrawiam,Kaska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla milosnikow polskich koled, genialne wykonanie na koncertach w Wiedniu w 2012 i 2015r.: Piotr Beczala i Artur Rucinski
      https://youtu.be/d_4VLF51bT0
      https://youtu.be/DNgjD1ZQx94

      Usuń
  2. W ostatnich latach zawsze buntuje sie przeciw swietom, narzekam na komercje, rzygam lastkristmasami, a potem nadchodzi wigilia, na ktora zupelnie nie mialam ochoty i... magia zaczyna dzialac. Bo stoi choinka, bo wszyscy sa tacy odswietni, tacy spokojniejsi niz na codzien, promieniejacy radoscia i dziecieca ciekawoscia, co tam ten Mikolaj zostawil dla nich pod choinka. I jest fajnie. Dlaczego wiec w okresie przedswiatecznym tak bardzo mnie te swieta denerwuja? A bo to trafisz za mna...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładnie nakryty stół,prosto i elegancko.Biała porcelana zawsze się obroni:)
    Też mieliśmy białe nakrycia,a serwetki w czerwieni i złocie:)))
    Masz rację,Graszko,to my sami wypełniamy Święta treściami,od nas zależy jakość wrażeń,wspomnień,atmosfery przy świątecznym stole i nie tylko.
    Ja też lubię Święta.Pochodzę z tradycyjnego domu,mam piękne wspomnienia z dzieciństwa,młodości - pamiętam wigilie u moich dziadków,rodziców,gdzie przy stole zasiadało ponad 20 osób. Niestety,większość z tamtego zacnego grona już po drugiej stronie..
    Nie ukrywam,że jeszcze bardziej lubię Święta, od kiedy moja córka ma swoją rodzinę,dziecko,dom - to oni zapraszają na wigilię.My mamy tylko ładnie się ubrać i przyjść:)Więc ja jadę prawie wprost od fryzjera z bagażnikiem pełnym prezentów.:)))
    pozdrawiam,Graszko



    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie zamiast narzekać na przedświąteczna gorączkę brak czasu i miejsc parkingowych,wpuśćmy święta do naszych serc:)))bardzo mi się podoba Twój wpis:)))też się staram zorganizować tak święta aby w ich czasie nie padać ze zmęczenia:)))pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie było dokładnie tak jak u Ciebie, Graszko- spokojnie, niespiesznie, wszystko udało mi się zrobić bez nerwów, Wigilia dziećmi była taka, jaką sobie wymarzyłam. I masz rację z tą magią- ona jest, jeśli o to zadbamy, by była. Ja dbam , dbam dla dzieci, mam nadzieję, że i one przekażą tę magię swoim, by odrzuciły komercję, ale dbały o tradycję celebrowania ciepła rodzinnego, bo już tylko tym są dla mnie święta.
    I takie coś znalazłam, czy to aby nie gdzieś koło Ciebie ? :)
    Szukałam na filmie Twojej twarzy :)

    https://www.tvn24.pl/pomorze,42/pomorska-wies-mieszkanki-wsi-pomagaja-przetrwac-zime-bocianowi,800144.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sonic, bocian został w pomorskim, a my mieszkamy na Warmii :-)

      Usuń
    2. ale ze mnie gapa ! :)

      Usuń
  6. Pięknie u Ciebie , a wręcz magicznie mogę rzec . Ja od lat już nie czuję świątecznej aury Oh...mam nadzieję , że pewnego święta ona powróci !
    Trafiłam tutaj przez przypadek , ale postanowiłam zostawić ślad po sobie .

    Gdybyś miała ochotę to serdecznie zapraszam Cię na bloga swojej Przyjaciółki , która również jak i Ty chwyta piękne obrazy w swój obiektyw i pisze posty płynące prosto z serca dla drugiego człowieka .

    ---> odnowionaja.blogspot.com

    Pozdrawiam bardzo serdecznie Sylwia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, jak do tanga trzeba dwojga, tak i do świąt potrzebna jest wspaniała atmosfera. I masz rację - tu nie chodzi o sterylny dom, ale właśnie o brak pośpiechu, życzliwość, wzajemną sympatię.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piekne, magiczne swieta mialas :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne święta mieliście :)
    Ja bardzo lubię świąteczne przygotowania w kuchni z mamą. W tym roku nie mogłam ruszyć palcem, więc niemal do końca nie czułam, że to już wigilia;) ale było spokojnie, bez spięć i z uśmiechami.

    Mądrze podchodzisz do syna. Kiedyś wiele razy słyszałam "już jedziesz? ", " to kiedy przyjdziesz? ". Wywoływało to we mnie poczucie winy i irytację jednocześnie.

    OdpowiedzUsuń