sobota, 16 grudnia 2017

Cały mój dobry dzień

Można było skrzyknąć się z Joanną, Agnieszką i Krysią, pojechać do Gdańska na moje stare śmieci i tam wziąć udział w Jarmarku Świątecznym. Gdybyśmy patrzyły na sprawy finansowe zapewne bardziej by się to opłacało.Jednak nie wszystko co się opłaca jest warte tego. Wybrałyśmy nasze miasteczko, bo teraz tu mieszkamy i kiedy już pierwsze emocje minęły z czystym sumieniem i z ręką na sercu mogę napisać, że było warto.


Było warto bo mieszkańcy naszego miasteczka na końcu świata nie zawiedli. Przybyli tłumnie z uśmiechami na ustach i za to im ogromnie dziękuję.  Gdyby nie oni nawet najlepiej zorganizowany Jarmark nie miałby sensu. Bo nie gra się dla pustej widowni.

Tuż przed dziesiątą podeszła do mnie kobieta, z którą chwilę rozmawiałam. Okazało się, że Pani ma naszą książkę, czyta bloga, a teraz specjalnie przyjechała do miasteczka, żeby kupić ode mnie Maryjkę.

Przez chwilę do mnie nie docierało, na jak to specjalnie dla mnie?
Powiedziałam Pani, że dzięki jej słowom mój dzień  będzie miły. I taki był do samego końca.

Obiecała przyjść  Ewa z Górowa,  przyszła i nawet kupiła prezent dla kogoś z rodziny. Obiecała przyjść Iwonka. Przyszła i nabyła ptaszki. Był też pan który wziął dwie ikony, bez zastanowienia. I zapamiętałam panią do której uśmiechał się na medalionie  święty Mikołaj.  Mój warsztacik został prawie z pustymi półkami. To mnie ucieszyło, ale jeszcze bardziej klimat który potrafiłyśmy stworzyć.

Na rynku naszego miasteczka postawione zostały dwa namioty. Jeden dla wystawców, drugi dla biesiadników. Tam można było skosztować pysznych  pierogów. Zbudowana była szopka gdzie zagościły kozy Agnieszki z Domu pod Macierzankowym Wzgórzem.

Ośrodek Barka stworzył przepiękne postacie Biblijne - Maryję Józefa oraz aniołka z którym dzieci chętnie robiły sobie zdjęcia. Zbudowana też została scena gdzie przedszkolaki i starsza młodzież szkolna dawali występy.

Wszystkiego pięknie się słuchało, jednak najpiękniej chóru Ukraińskiego. To wprost niesamowite jak oni pięknie śpiewają. Jestem szczęściarą, że mogę mieszkać w takim regionie polski gdzie te dwie kultury wspólnie się przeplatają. I ponownie jestem szczęściarą bo mogę celebrować dwa razy Boże Narodzenie i dwa razy Nowy Rok.

A na sam koniec Jarmarku przyjechało dużo panów elegancko ubranych. Zapewne  to co mówili było ważne, tylko że ja w pracy byłam :-)

Bardzo spodobał mi się gest naszego burmistrza, który podczas trwania miejskiej wigilii przyniósł do naszego namiotu całą tacę przepysznych pierogów. To taki gest dobrego gospodarza.

Co mi się nie podobało?
Znalazłaby się jedna jedyna rzecz. Na takie ogromne przedsięwzięcie, gdzie trzeba zorganizować aż tak dużo, jedna rzecz to niewiele, jednak napiszę o niej

Wystawców było 16, jednak nie wszyscy wytrwali do samego końca.
Zostałam ja, Krystyna, Agnieszka, Joanna i pan którego nie znałam sprzedający świece. Wydaje mi się, że jeżeli decyduję się człowiek na wzięcie udziału w  Jarmarku, to bez względu na okoliczności powinno się zostać do końca.

I nie jest ważne, że wydaje nam się, że już nikt nie przyjdzie. A jeżeli przyjdzie? To co sobie pomyśli. Już chociażby z szacunku dla drugiego człowieka, który nie mógł wcześniej przyjść  i dla organizatorów.

Pan od świec dostał ode mnie za wytrwałość  w prezencie medalion już nie pamiętam z jakim motywem. Jego zaskoczenie bezcenne.

Poza tym było cudnie i jeszcze raz cudnie.

Dziewczynom z Mrówki dziękuję za miłe towarzystwo i za to, że przyniosły na Jarmark Zdzicha, który umilił nam Jarmark.

Dziękuję Krysi, Joannie z Bobrowni, Agnieszce z Domu pod Macierzankowym Wzgórzem za kilka godzin spędzonych razem. Za wspólne śpiewanie kolęd.
Organizatorom,  Górowianom i tamtej pani od której zaczął się cały mój dobry dzień.





I muszę wam powiedzieć, ze kiedy przechodziłam i przyglądałam się pracom innych osób pomyślałam sobie, że są tak samo piękne i smaczne jak te na kiermaszach w dużych miastach takich jak Gdańsk i Wrocław.

14 komentarzy:

  1. A nie mowilam? Jestem jasnowidzem. :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. A widzisz Graszko, wszyscy pisaliśmy, że uda się i to prawda. Cieszę się Twoim szczęściem.
    Są ludzie, którzy potrafią coś zorganizować, są tacy co doceniają taką inicjatywę. Jak widać zachłystujemy się nowoczesnością, ale właściwie piękno rękodzieła, smaczność domowych wyrobów jest w dalszym ciągu w cenie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ukrywam, że to co przeżyłam. przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Wczoraj byłam w Olsztynie, cudne miasto, warte zobaczenia. Skarciłam nawet samą siebie, że marzy mi się zobaczenie Lizbony, a tu pod nosem mam taką małą piękną Warmińską Lizbonę.

      Usuń
  3. Cieszę się Twoim zadowoleniem !!! Napewno dobre samopoczucie udzieli się na wiele kolejnych dni, a będzie co świętować w Górowie i okolicy!!! Buziaki z opolszczyzny***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mama nadzieję, że ten piękny nastrój pozostanie do najbardziej depresyjnego dnia. Nie lubię urodzin, przypominają mi raczej o przemijaniu

      Usuń
  4. Wiesz Graszko, mnie się wydaje, że takie jarmarki właśnie w małych miasteczkach mają sens i smak :)Wczoraj byliśmy w teatrze i przed spektaklem przespacerowaliśmy się przez wrocławski Rynek. Dużo chińszczyzny, niewiele autentycznego rękodzieła niestety. Ceny też czasami lekko odjechane. Fajne występy dzieciaków, sympatyczny klimat, grzane wino i pajda ze smalcem czy inne specjały , ale jednak brakowało "tego czegoś "... Tego, co widać na Waszym zdjęciu- zaangażowanie , radość, przyjaźń... Pozdrawiam :))) BDB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zauważyłam to wczoraj w Olsztynie. Miasto przepięknie oświetlone ale sam Jarmark bardzo komercyjny, no i ceny Olszyńskie :-)

      Wrocław uwielbiam, a zakochana jestem w Ostrowie Tumskim.

      Usuń
  5. Gratuluję, że się tak pięknie udało! Własnie zawsze to podkreślam, że mieszkam w najfajniejszym regionie Polski, gdzie świętuje się podwójnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to jest jednym z większych atutów tych miejsc

      Usuń
  6. Gratuluję Graszko sukcesu :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam... Jarmark Bożonarodzeniowy w Górowie Iławeckim pojawił się poraz pierwszy i naprawdę był fajnym przedsięwzieciem i pomysłem na spotkanie integracyjne mieszkańców miasteczka. Jednak ja w imieniu tych co niestety wyłamały się wcześniej ze swoimi pracami rękodzielniczymi
    ...nasz czas dostosowany był do powrotu dzieci ze szkoły. Każda z nas ze stanowiska 1 musiała odebrać dziecko ze szkoły a zastępstwa nie miałyśmy i nie miałyśmy mozliwości zostać dłużej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń